Jak pozbyć się smartfona na czas posiłku. Raz na zawsze.

Obserwuję bardzo częsty obrazek.

Grupa znajomych albo partnerów biznesowych albo para albo rodzina  – zasiada do stołu (na przykład) w restauracji, po czym każdy dorosły wyciąga swojego smartfona, przelatuje go wzrokiem, wielokrotnie przesuwając palcem po ekranie.

Albo robi to zaraz po przestudiowaniu menu.

Albo tuż po zamówieniu.

Ot tak sobie, kilka sekund, a czemu by nie?

A w czasie jedzenia smartfon leży sobie spokojnie obok talerza, w zasięgu wzroku.

I kusi, kusi, kusi, by między jednym kęsem a drugim podświetlić sobie ekranik i sprawdzić czy aby na pewno nic się nie zmieniło między jednym gryzem a drugim.

Albo między zupą i drugim daniem.

Niestety.

To częste 

Jak pozbyć się smartfona na czas posiłku. Raz na zawsze.
czytaj dalej

Czego dowiedziałam się podczas 18 lat małżeństwa.

Uśmiecham się do Ciebie poprzez obiektyw aparatu.

To zdjęcie sprzed 18 lat  zostało zrobione na zamku książąt Sułkowskich w Bielsku – Białej.  Było wtedy zimno, ale mnie nie straszny był deszcz, śnieg czy wiatr, nadszedł bowiem dzień, o którym marzy chyba każda dziewczyna (a przynajmniej tak było za moich czasów) czyli dzień mojego ślubu.

Nie będzie odkrywcze, co teraz napiszę, ale od tego czasu wiele się zmieniło w moim życiu. Młodzież, która wkracza w dorosłe życie przekonana jest, że te 18 lat to szmat czasu, podczas którego tyyle doświadczyli, tyyle przeżyli. Sama kiedyś miała osiemnastkę i wiem, jakie to wielkie przeżycie.

I choć teraz mogę otworzyć szampana z okazji drugiej osiemnastki, w ciągu której pewnie doświadczyłam więcej, niż wówczas ( a przynajmniej więcej pamiętam), to ten czas wydaje mi się mgnieniem oka a ja wciąż jestem tą samą osobą.

Metryka jednak nie kłamie i muszę uznać, że choć to wciąż ta sama ja, to z pewnym bagażem doświadczeń, dojrzałością, która pozwala mi na kilka słów podsumowania.

Nie. To nie będą dobre rady dla młodych małżonek. Daleka jestem od tego, by mówić ludziom, co będzie dla nich dobre, skoro jest dla mnie.

To takie moje osobiste refleksje,  ciekawostki  i odkrycia, których pewnie bym nie dokonała nie będąc żoną i mamą 🙂 .

Osiemnaście. Żeby było prościej – na każdy rok jedna 🙂

Zaczynamy:

Czego dowiedziałam się podczas 18 lat małżeństwa.
czytaj dalej

Prosty trik, dzięki któremu oduczyłam dziecko głośnego ryku.

„Pewnego dnia w krainie Teletubisiów Po usłyszała głośny ryk” …………….Graaaaaaaaaaa.!!!

Słowa z tej znanej, wywołującej ambiwalentne uczucia bajki sprawiły, że znalazłam sposób, aby oduczyć moje dziecko głośnego ryku, czyli zachowania, które trudno zaakceptować.

Otóż mój siedmioletni synek swego czasu miał zwyczaj straszyć swoją dwuletnią siostrę głośnym rykiem.  Podchodził do niej  znienacka i ryczał jej do ucha albo nad głową. Albo robił to w czasie wspólnej zabawy. A także na placu zabaw. I kiedy wpadał do kuchni na obiad a ona już siedziała przy stole.

Ona oczywiście, reagowała na to przestrachem i płaczem, przerywając czynność, którą robiła i rzucała się prosto w kierunku mamy (czyli mnie).

Nie pomagały tłumaczenia, rozmowy, zachęty.

Ot – taki znalazł sobie sposób na zwracanie na siebie uwagi, dobrą zabawę albo rozładownie napięcia.  Być może miał też nieokiełznaną potrzebę głośnego ryku.

Pewnego razu 

Prosty trik, dzięki któremu oduczyłam dziecko głośnego ryku.
czytaj dalej

Nauka kolorów dla maluszków – zabawka zrobiona ze starego liczydła wzorowana na pomocach Montessori.

Kiedy zepsuje się zabawka – można ją wyrzucić.

Ale można też wykorzystać ją lub jej części do zrobienia nowej.

Kiedy zobaczyłam stare, rozsypane, drewniane liczydło postanowiłam dać mu nowe życie.  Wykorzystując jego części zrobiłam zabawkę, wzorowaną na pomocach dydaktycznych stosowanych w metodzie edukacyjnej Marii Montessori. Nowa zabawka służy do nauki kolorów poprzez segregowanie kolorowych koralików. Dziecko nakłada koralik odpowiedniego koloru na patyk, który przyklejony jest do chmurki w tymże kolorze.  Uczy się nazw kolorów. Rozwija też sprawność małych rączek nie tylko poprzez nakładanie koralików na patyk, ale też przez nawlekanie ich na sznurek.  Taka zabawa rozwija również cierpliwość oraz umiejętność skupienia uwagi. Wierzcie mi, że dla dwuletniego maluszka nałożenie wszystkich koralików na patyki to nie lada wyzwanie.

Żałuję, że liczydło miało tylko 5 kolorów 🙂

A jak zrobiłam segregator kolorów ze starego liczydła?

Nauka kolorów dla maluszków – zabawka zrobiona ze starego liczydła wzorowana na pomocach Montessori.
czytaj dalej

Co można życzyć pierwszoklasiście.

W dniu rozpoczęcia roku szkolnego o poranku na ulicach miast, miasteczek i wsi widać udające się do szkoły dzieci.

Najczęściej ubrane są w tak zwany strój galowy. Te większe idą same, lub w gronie swoich rówieśników.  Tym mniejszym zazwyczaj towarzyszą rodzice, babcie, dziadkowie a także młodsze rodzeństwo.

Od razu też można rozpoznać te dzieci, które idą do szkoły po raz pierwszy. W niektórych rejonach niosą słynną tytę. Ale poznać to można również po tym, że są niezwykle skupione. W ich główkach roi się od myśli – co też tam w tej szkole mnie czeka? Są zarówno pełne ciekawości i radości, jak też niepokoju i obaw – wszak wszystko to, co nowe jest źródłem ambiwalentnych uczuć.

O tym, jak przygotować dziecko do szkoły pisałam już tutaj [klik].

A co można życzyć małemu pielgrzymowi udającemu się w drogę edukacji?

Co można życzyć pierwszoklasiście.
czytaj dalej

Dlaczego warto uczyć dzieci asertywności.

Pojęcie asertywności poznałam wiele lat temu, kiedy byłam studentką psychologii. Termin ten, za którym  w parze idzie wiele umiejętności, nie do końca do mnie trafił, byłam nawet pewna, że coś takiego, jak asertywność w praktyce nie istnieje i powstało tylko jako uczelniany termin.

No, bo jak można przekonywać kogoś do własnych racji nie będąc jednocześnie ani agresywnym (czyli nie atakując go) ani też uległym (nie tłumacząc się). Czy to się w ogóle jest możliwe?

Albo czy można komuś odmówić bez poczucia winy, jeśli wiemy, że tej drugiej stronie bardzo na tym zależy i na dodatek ona to przyjmie bez problemu i ze spokojem?

Z czasem odkryłam, że z asertywnością nikt się nie rodzi. To nie jest jedna stała cecha, jak kolor oczu. Jest to szereg wielu różnych spójnych ze sobą cech, umiejętności, które służą zarówno nam, jak i osobom, z którymi obcujemy.  I jeśli będziemy o nie odpowiednio dbać i rozwijać je, nasze relacje z otoczeniem mogą się poprawić i staną się dla nas bardziej satysfakcjonujące.  Jednocześnie też będziemy mieli poczucie, że dobrze dbamy o siebie i nie robimy nic wbrew własnej woli.

Dlaczego warto uczyć dzieci asertywności.
czytaj dalej

Jak rozmawiać z dziećmi o seksie.

Jest taki dowcip.

To wielki szok – gdy dowiadujemy się, że nasi rodzice jeszcze to robią i nasze dzieci już to robią 🙂

Coś w tym jest…

Chociaż…

Spotykam na swej drodze bardzo nowoczesnych (wyluzowanych ???) rodziców, którzy na wieść o tym, jak ich 15-sto letnia córka wspomina, że mogłaby by już zacząć współżycie ze swoim chłopakiem umawiają jej wizytę do ginekologa, by ten przepisał jej tabletki antykoncepcyjne.

Oraz takich staroświeckich (pruderyjnych???), którzy za nic w świecie nie poruszyliby tematu seksualności ze swoimi dziećmi, twierdząc, że taka rozmowa mogłaby tylko wywołać u latorośli niepotrzebne zainteresowanie.

Przypuszczam, że każdy rodzic ma swoje własne podejście do tego tematu a rozmowa o seksie może być naturalna, jak każdy inny temat.

Warto wiedzieć, że:

Jak rozmawiać z dziećmi o seksie.
czytaj dalej

Kogo warto czytać, kiedy chcesz się rozwijać.

Było to jakieś dwa lata temu. W moim życiu zaszły znaczne zmiany. Pierwsza z nich to przerowadzka z małego mieszkania w dużym mieście do dużego domu w małej mieścinie. Domu z wielkim ogrodem. Natomiast druga to pojawienie się na świecie mojej córeczki, która jak wiecie jest moim czwartym dzieckiem.

Kogo warto czytać, kiedy chcesz się rozwijać.
czytaj dalej

Moje dziecko ma DREDY – dlaczego się na to zgodziłam oraz co na to ludzie.

Mój 13-sto letni syn, uczeń 6 (wkrótce 7) klasy ma dredy.

Dredy, czyli rodzaj fryzury, którą tworzy się z pasm włosów, które tapiruje się i mocno ze sobą skręca przy pomocy cienkiego szydełka albo przez filcowanie czyli pocieranie. Podobno są one cechą osób, które identyfikują się z jakąś filozofią lub popkulturą.

Obecnie jednak, idąc z duchem czasu dredy to efekt mody, po prostu fryzura, którą można spotkać u każdej grupy społecznej i osób w każdym wieku. Może z wyjątkiem małych dzieci (chyba, że rano 😉 ).

Zgodziłam się na to, by mój synek zrobił sobie te dredy, choć to wcale nie była łatwa decyzja.

Nie była to również spontaniczna decyzja mniej więcej o takim przebiegu:

Moje dziecko ma DREDY – dlaczego się na to zgodziłam oraz co na to ludzie.
czytaj dalej

Wariacje na temat memory – cz.1- przegląd gier dla dzieci w wieku od 2 do 4 lat .

Jestem głęboko przekonana, że każdy rodzic, który sam lubi gry odkrył, jak przyjemne jest zaproszenie swojego dziecka w ten wyjątkowy świat. Ile to radości, satysfakcji i frajdy dla każdego. Spędzanie czasu w taki właśnie sposób, to jeden z wartościowszych prezentów, jakie możemy zaproponować naszej latorośli. Jest to nauka, zabawa  i wspólny czas w jednym.

To właśnie z myślą o rodzicach, którzy zastanawiają się, w co grać z dzieckiem powstał ten cykl wpisów. Specjalnie podzieliłam go na kategorie wiekowe, aby każdy mógł łatwo znaleźć coś co go interesuje. Dzielę się tu grami, które królują w naszym domu i które lubimy najbardziej. Nie robię recenzji.  Opisuję gry, które znam dobrze nie od dziś i szczerze polecam 🙂

Znajdziecie wśród nich gry strategiczne, kooperacyjne, gry z ukrytą tożsamością oraz spostrzegawcze.  Dla rodzinnego grania, moim zdaniem najlepsze są gry kooperacje, ale każdy wybiera coś, co jest dla niego najlepsze i najbardziej lubi.

 

Gry dla maluszków w wieku 2 – 4 lat.

Wydaje się, że taki malec nie będzie jeszcze umiał grać w gry i opanować zasad, którymi należy się kierować. Jego sposób myślenia koncentruje się przede wszystkim na tu i teraz, nie ma zdolności przewidywania, jest spontaniczne a ponadto nie odróżnia jeszcze tak, jak starsze dzieci faktów od własnej fantazji. Jeśli bawi się w pirata to naprawdę jest tym piratem a jeśli karmi lalę to ma głębokie przekonanie, że lala naprawdę je.

Jednakże i z maluszkami można grać w wiele gier, choć pierwotne zasady trzeba dopasować tak, by najmłodsze dzieci świetnie sobie poradziły. Dobrze jest też pamiętać, że z maluszkami gramy do momentu, aż im się gra znudzi 🙂

Moje propozycje:

Wariacje na temat memory – cz.1- przegląd gier dla dzieci w wieku od 2 do 4 lat .
czytaj dalej