15 minut nie wystarczy, chyba, że…..

Jesteśmy świadomymi rodzicami. Wciąż szukamy sposobów na to, by je “dobrze wychowywać”, czyli nauczyć je potrzebnych w życiu umiejętności,  Szukamy też sposobów, by je zadowolić, by było szczęśliwe. Jednocześnie też nie chcemy w tym “zatracić siebie” czyli pozostać sobą, realizować się, rozwijać, robić to, co chcemy, lubimy i nie rezygnować….

Szukamy sposobów i znajdujemy. Metoda, która pozwoli zaspokoić potrzebę uszczęśliwienia dziecka, spędzić z nim pełnowartościowy czas i odhaczyć sobie “czas z dzieckiem” na swojej dziennej check-liście zadań do wykonania.

Metoda ta to wprowadzenie w rytm dnia tak zwanego “czasu specjalnego dla dziecka”, który polega na tym, że oddajemy się naszemu dziecku w pełni, bez telefonu, telewizora, książki, pulsującego planu dnia w głowie czy listy zakupów. Innymi słowy planujemy, że spędzimy z nim od 10 do 20  minut na nieskrępowanej zabawie wymyślonej przez nie i dla niego. Z pełną uwagą i zaangażowaniem skupionym tylko na nim. Specjaliści uważają, że te 10-20 minut w zupełności wystarczy a nawet zdziała cuda.

Próbowaliście (może) tej metody i okazała się……

15 minut nie wystarczy, chyba, że…..
czytaj dalej

Rzucone ziarno czyli o czym mówią baśnie.

Baśnie. Kto z nas nie lubi przenosić się w ich magiczny świat. Nie lubi czytać historii o bohaterach, którzy przeżywają wspaniałe, pełne emocji przygody i zdobywają miłość na całe życie albo spełniają marzenia?

A w Baśniach, o jakich mówię zawarta jest cała życiowa mądrość naszych przodków przekazywana z pokolenia na pokolenie a ich treść i znaczenie, pomimo zmieniającego się świata są wciąż aktualne. 

Podstawowym znaczeniem bajek jest to, że bohater przechodzi przemianę. Bardzo często dotyczy ona dojrzewania czyli zmiany – z dziecka staje się dorosłą osobą, niesforny  czy sprytny chłopczyk zostaje dorosłym młodzieńcem a zagubiona albo posłuszna dziewczynka dorosłą panną. Najczęściej przemiana następuje w lesie. Nasz główny bohater wyrusza na spotkanie przygody. A przygoda ta czeka go bardzo często w lesie, w ciemnym, nieznanym, pełnym niebezpieczeństw lesie, w którym nie wiadomo, kogo spotka. Czerwony Kapturek, Jaś i Małgosia, Królewna Śnieżka to baśnie, których akcja dzieje się w lesie. Ale dziś opowiem Wam o innych baśniach.

Każda baśń niesie za sobą przesłanie. Dzieci mają zdumiewającą umiejętność odczytywania tych przekazów na poziomie podświadomym. A do każdego z nas baśń trafia w innym sposób, w zależności od tego, jakie aktualnie przeżywamy rozterki. Jeśli zauważyłaś/eś, że Twoje dziecko w jakiś szczególny sposób upodobało sobie jakąś bajkę i chce wciąż ją czytać, jest to sygnał dla Ciebie, że ta właśnie trafia do niego w wyjątkowy sposób. Bohaterowie przeżywają przygody, rozterki,  które aktualnie rozgrywają się w życiu dziecka. Warto więc tej bajce przyjrzeć się wówczas nieco głębiej.

A oto moje bajki:

 

Rzucone ziarno czyli o czym mówią baśnie.
czytaj dalej

Jak wspierać rodzeństwo w budowaniu dobrych relacji.

 

Powiadają, że siostry i bracia są po to, by utrudniać sobie życie w dzieciństwie i tym samym hartować się wzajemnie przed dorosłością i problemami, jakie ona z sobą niesie. 

Powiadają też, że brata czy siostrę, nawet takich, którzy w dzieciństwie byli nie do zniesienia, w dorosłym życiu z pewnością się doceni. 

Powiadają również, że rodzeństwo to przyjaźń, z której nie trzeba się tłumaczyć. 

Czy my – rodzice możemy w jakiś sposób wspierać dzieci w pielęgnowaniu tej przyjaźni i budowaniu dobrych relacji?

Myślę,  że tak, a moje sposoby są takie:

Jak wspierać rodzeństwo w budowaniu dobrych relacji.
czytaj dalej

Rodzeństwo bez rywalizacji – czy to możliwe?

Czy możliwe jest rodzeństwo bez rywalizacji?

Nie 🙂

Rodzeństwo jest jak mała, acz dynamiczna grupa, utworzona naturalnie, choć jej członkowie nie mieli na to wpływu.  Każdy z nich obdarzony jest innym temperamentem, charakterem, osobowością, pragnieniami, potrzebami – mają też jeden wspólny cel – przetrwać. I robią to po swojemu. Łączy ich konflikt tych samych interesów – mama jest moja, tylko moja oraz nieodgadniona wspólnota i więź, którą wciąż na nowo odkrywają podczas przebywania razem, zabawy czy też kłótni.

Pojawienie się rodzeństwa na świecie jest dla dziecka bardzo trudnym przeżyciem. Często porównuje się tę sytuację do takiej, gdzie mąż mówi do swojej żony – “Kochanie, jesteś taka urocza i dobra. Tak bardzo Cię kocham, że postanowiłem dzielić tę miłość i sprawić sobie jeszcze jedną żonę. Czyż to nie wspaniałe?” A potem okazuje się jeszcze, że ta nowa żona jest taka śliczna i słodka i taka bezbronna i maleńka, że nic tylko ją przytulać trzeba, kochać  i się nią opiekować. “Czyż to nie urocze, kochanie”?

Może trudno w to uwierzyć, ale dla dziecka, pojawienie się rodzeństwa jest analogiczną sytuacją. Oto na świecie pojawia się ktoś, kto zajmuje moje miejsce, z kim teraz będę musiał dzielić czymś, co jest całym moim światem – rodzicami. I choć rodzice naprawdę się starają, aby przyjęcie nowego członka rodziny było dla dziecka jak najmniej traumatyczne – dziecko będzie robiło wszystko, by się nimi nie dzielić. Będzie zazdrosne o każdy uśmiech, uwagę i gest miłości. Z kolei młodsze dziecko, które pojawiło się na świecie będzie coraz większe, bardziej uspołecznione i z czasem zacznie obserwować i powielać schematy starszego, myśląc, że tak właśnie trzeba.

Rywalizacja jest naturalną właściwością, jaką można zaobserwować w   rodzeństwie.

Nawet dorośli ludzie czują ucisk w sercu, kiedy zdarzy im się słuchać opowieści swojego rodzica, który z dumą rozprawia o tym, jak jego (inny) syn, czy córka świetnie sobie radzą, ile w życiu osiągnęli i czego to nie widzieli.

I choć nie wyeliminujemy całkowicie rywalizacji między rodzeństwem, możemy nauczyć się jej nie podsycać, nie wspierać, nie eskalować. Innymi słowy sprawiać, że jej obecność będzie przydatna w rozwoju pozytywnych relacji pomiędzy rodzeństwem oraz innych ważnych umiejętności.

Co zatem powinniśmy robić a czego unikać?

Rodzeństwo bez rywalizacji – czy to możliwe?
czytaj dalej

Fakty i mity na temat Świętego Mikołaja.

 

Nadszedł grudzień. To miesiąc, który kojarzy nam się z długimi, zimnymi wieczorami i pierwszym śniegiem. Jest to również miesiąc, w którym obchodzimy Boże Narodzenie, czyli to wielkie, radosne święto, które w ostatnich latach traci swoje znaczenie i wyjątkowość.

Ten wpis nie powstałby zapewne, gdybym po raz kolejny, trzeci nie wzięła udziału w świąteczno-grudniowo-blogerskiej akcji o wdzięcznej nazwie Blogrudzień, do której zaprosiła mnie Magda M. 

Pierwotnie miałam pisać o czymś innym, o Bożym Narodzeniu. Lecz w tym roku Boże Narodzenie będzie u nas smutne i nostalgiczne, gdyż przy wigilijnym stole kogoś zabraknie. Dlatego też zostawiłam ten temat i postanowiłam rozprawić się z wszelkimi mitami, baśniami, komercyjnymi opowieściami, jakie towarzyszą  pojawieniu się tajemniczej postaci, jaką jest  Prawdziwy Święty Mikołaj.

Powiem Wam szczerze, że moi starsi chłopcy naigrywają się ze mnie, mówiąc, że jestem “boomerem”, czyli w wolnym tłumaczeniu “starszym człowiekiem na facebooku”, że tak pilnuję tego “wizerunku Prawdziwego Świętego Mikołaja” i czepiam się tego współczesnego, o którym mówię, że jest ubrany “w strój przerośniętego krasnala”, bo zatrzymałam się w latach mojego dzieciństwa. I pewnie mają rację.

Niemniej jednak zaczynamy :-):

Fakty i mity na temat Świętego Mikołaja.
czytaj dalej

Moje Top Ten – czyli najlepsze książki o wychowaniu, jakie polecam.

Na półkach księgarń roi się od książek o tym, jak wychować dziecko wielu różnych autorów.  Spośród wszystkich pozycji, jakie kiedykolwiek wpadły mi w ręce wybrałam te, które moim zdaniem są najbardziej wartościowe i uznałam, że to najlepsze książki o wychowaniu.

Wszystkie mają podobne przesłanie. Autorzy piszą o dzieciach w sposób podmiotowy,  traktując je jako odrębne istoty mające własne zdanie, uczucia, potrzeby. Drugą istotną wspólną cechą książek jest założenie, że aby wychować dzieci warto skupić się nie tylko na konkretnych “działaniach wychowawczych” ale również na tym, jakie jest nasze dziecko, na własnym rozwoju, własnych potrzebach oraz relacjach między nami i dzieckiem. W książkach tych nie znajdziesz sposobów typu, “jak przechytrzyć dziecko, by zawsze robiło, to, co chcemy”.

Oto – według mnie – najlepsze książki o wychowaniu:

Moje Top Ten – czyli najlepsze książki o wychowaniu, jakie polecam.
czytaj dalej

Jak radzić sobie z histerią małego dziecka w sklepie.

Znasz tę anegdotę?

Przychodzi dziadek z wnuczkiem do sklepu i wnuczek wpada w szał. Dziadek nie daje się chłopczykowi sprowokować i wciąż powtarza “spokojnie Jasiu, spokojnie Jasiu, spokojnie Jasiu”. Dziecko wciąż w histerii a dziadek niestrudzenie robi zakupy i powtarza “spokojnie Jasiu, spokojnie Jasiu”.

Kiedy podchodzi do kasy (oczywiście cały sklep słyszał wnuczka) sprzedawczyni mówi – Ależ pan cierpliwy do tego swojego Jasia. Ja to bym nie wytrzymała i ryknęła, że hey. A dziadek na to – Proszę pani, to jest Sebastian. A Jasiu to jestem JA.

W tej zabawnej anagdotce jest wiele prawdy. Bo, kiedy dziecko wpada w histerię w sklepie, najważniejsze jest to, bo samemu zachować spokój i opanowanie. Gniew i złość rodzica, opiekuna sprawią, że nastąpi eskalacja histerii i będzie jeszcze trudniej uspokoić dziecko i siebie.

Jak radzić sobie z histerią dziecka w sklepie?

 

Jak radzić sobie z histerią małego dziecka w sklepie.
czytaj dalej

To moja bajka – recenzja.

Jednym z przyjemniejszych momentów dnia jest czas, kiedy dziecko gotowe do spania słucha czytanej przez nas książki. Słuchana opowieść rozbudza wyobraźnie, przenosi malucha w inne miejsce, pozwala utożsamić się z wybranym przez siebie bohaterem i przeżyć jego przygody.

Kilka lat temu, kiedy czytałam mojemu średniemu synkowi książki na dobranoc, wpadłam na pomysł, aby zmienić imiona bohaterów opowieści na jego imię. Był więc Pawełek zamiast Tomka w “Opowiadaniach dla przedszkolaka” albo Pawełek zamiast Igora w Tajnych Agentach. Powiem Wam szczerze, że mój synek nie zdawał sobie sprawy, że zmieniłam te imiona i odkrył to kilka lat później, dopiero wówczas, gdy, te same książki czytałam jego młodszemu bratu już z prawdziwymi imionami. Było to dla niego niezwykle zaskakujące.

Wydawnictwo Wilga – znając upodobania dzieci do identyfikowania się z bohaterami książek wydało książeczki, której główny bohater nosi imię naszego dziecka. I tak powstały dwie, cudne książeczki pod wspólnym tytułem “To moja bajka”.

tmb14

To moja bajka – recenzja.
czytaj dalej

Jak łagodnie odstawić dziecko od piersi czyli 102 miesiące mojej mlecznej przygody.

102 miesiące

442 tygodnie

8 i pół roku

3094 dni….

Niezapomniany czas. Pełen radości, bliskości i zachwytu ale także stresu, bezradności i zmęczenia.

Tyle w sumie trwała moja mleczna przygoda.

Dla jednych to powód do dumy, satysfakcji, imponujący wynik.

Inni z kolei z politowaniem pukają się w czoło, myśląc sobie, że to głupota i po co tak długo?

Jeśli ktoś zapytałby mnie, czy tak planowałam i chciałam karmić, jak najdłużej – odpowiedziałabym, że nie. Wiedziałam tylko, że będę karmić piersią a, że tak długo? Tak po prostu wyszło. I trochę też z lenistwa 😉 (Kto by tam wstawał po nocach i mleko odgrzewał 😉 ).

Ale zacznijmy od początku.

Jak łagodnie odstawić dziecko od piersi czyli 102 miesiące mojej mlecznej przygody.
czytaj dalej