Fakty i mity na temat Świętego Mikołaja.

 

Nadszedł grudzień. To miesiąc, który kojarzy nam się z długimi, zimnymi wieczorami i pierwszym śniegiem. Jest to również miesiąc, w którym obchodzimy Boże Narodzenie, czyli to wielkie, radosne święto, które w ostatnich latach traci swoje znaczenie i wyjątkowość.

Ten wpis nie powstałby zapewne, gdybym po raz kolejny, trzeci nie wzięła udziału w świąteczno-grudniowo-blogerskiej akcji o wdzięcznej nazwie Blogrudzień, do której zaprosiła mnie Magda M. 

Pierwotnie miałam pisać o czymś innym, o Bożym Narodzeniu. Lecz w tym roku Boże Narodzenie będzie u nas smutne i nostalgiczne, gdyż przy wigilijnym stole kogoś zabraknie. Dlatego też zostawiłam ten temat i postanowiłam rozprawić się z wszelkimi mitami, baśniami, komercyjnymi opowieściami, jakie towarzyszą  pojawieniu się tajemniczej postaci, jaką jest  Prawdziwy Święty Mikołaj.

Powiem Wam szczerze, że moi starsi chłopcy naigrywają się ze mnie, mówiąc, że jestem „boomerem”, czyli w wolnym tłumaczeniu „starszym człowiekiem na facebooku”, że tak pilnuję tego „wizerunku Prawdziwego Świętego Mikołaja” i czepiam się tego współczesnego, o którym mówię, że jest ubrany „w strój przerośniętego krasnala”, bo zatrzymałam się w latach mojego dzieciństwa. I pewnie mają rację.

Niemniej jednak zaczynamy :-):

Fakty i mity na temat Świętego Mikołaja.
czytaj dalej

Moje Top Ten – czyli najlepsze książki o wychowaniu, jakie polecam.

Na półkach księgarń roi się od książek o tym, jak wychować dziecko wielu różnych autorów.  Spośród wszystkich pozycji, jakie kiedykolwiek wpadły mi w ręce wybrałam te, które moim zdaniem są najbardziej wartościowe i uznałam, że to najlepsze książki o wychowaniu.

Wszystkie mają podobne przesłanie. Autorzy piszą o dzieciach w sposób podmiotowy,  traktując je jako odrębne istoty mające własne zdanie, uczucia, potrzeby. Drugą istotną wspólną cechą książek jest założenie, że aby wychować dzieci warto skupić się nie tylko na konkretnych „działaniach wychowawczych” ale również na tym, jakie jest nasze dziecko, na własnym rozwoju, własnych potrzebach oraz relacjach między nami i dzieckiem. W książkach tych nie znajdziesz sposobów typu, „jak przechytrzyć dziecko, by zawsze robiło, to, co chcemy”.

Oto – według mnie – najlepsze książki o wychowaniu:

Moje Top Ten – czyli najlepsze książki o wychowaniu, jakie polecam.
czytaj dalej

Jak radzić sobie z histerią małego dziecka w sklepie.

Znasz tę anegdotę?

Przychodzi dziadek z wnuczkiem do sklepu i wnuczek wpada w szał. Dziadek nie daje się chłopczykowi sprowokować i wciąż powtarza „spokojnie Jasiu, spokojnie Jasiu, spokojnie Jasiu”. Dziecko wciąż w histerii a dziadek niestrudzenie robi zakupy i powtarza „spokojnie Jasiu, spokojnie Jasiu”.

Kiedy podchodzi do kasy (oczywiście cały sklep słyszał wnuczka) sprzedawczyni mówi – Ależ pan cierpliwy do tego swojego Jasia. Ja to bym nie wytrzymała i ryknęła, że hey. A dziadek na to – Proszę pani, to jest Sebastian. A Jasiu to jestem JA.

W tej zabawnej anagdotce jest wiele prawdy. Bo, kiedy dziecko wpada w histerię w sklepie, najważniejsze jest to, bo samemu zachować spokój i opanowanie. Gniew i złość rodzica, opiekuna sprawią, że nastąpi eskalacja histerii i będzie jeszcze trudniej uspokoić dziecko i siebie.

Jak radzić sobie z histerią dziecka w sklepie?

 

Jak radzić sobie z histerią małego dziecka w sklepie.
czytaj dalej

To moja bajka – recenzja.

Jednym z przyjemniejszych momentów dnia jest czas, kiedy dziecko gotowe do spania słucha czytanej przez nas książki. Słuchana opowieść rozbudza wyobraźnie, przenosi malucha w inne miejsce, pozwala utożsamić się z wybranym przez siebie bohaterem i przeżyć jego przygody.

Kilka lat temu, kiedy czytałam mojemu średniemu synkowi książki na dobranoc, wpadłam na pomysł, aby zmienić imiona bohaterów opowieści na jego imię. Był więc Pawełek zamiast Tomka w „Opowiadaniach dla przedszkolaka” albo Pawełek zamiast Igora w Tajnych Agentach. Powiem Wam szczerze, że mój synek nie zdawał sobie sprawy, że zmieniłam te imiona i odkrył to kilka lat później, dopiero wówczas, gdy, te same książki czytałam jego młodszemu bratu już z prawdziwymi imionami. Było to dla niego niezwykle zaskakujące.

Wydawnictwo Wilga – znając upodobania dzieci do identyfikowania się z bohaterami książek wydało książeczki, której główny bohater nosi imię naszego dziecka. I tak powstały dwie, cudne książeczki pod wspólnym tytułem „To moja bajka”.

tmb14

To moja bajka – recenzja.
czytaj dalej

Jak łagodnie odstawić dziecko od piersi czyli 102 miesiące mojej mlecznej przygody.

102 miesiące

442 tygodnie

8 i pół roku

3094 dni….

Niezapomniany czas. Pełen radości, bliskości i zachwytu ale także stresu, bezradności i zmęczenia.

Tyle w sumie trwała moja mleczna przygoda.

Dla jednych to powód do dumy, satysfakcji, imponujący wynik.

Inni z kolei z politowaniem pukają się w czoło, myśląc sobie, że to głupota i po co tak długo?

Jeśli ktoś zapytałby mnie, czy tak planowałam i chciałam karmić, jak najdłużej – odpowiedziałabym, że nie. Wiedziałam tylko, że będę karmić piersią a, że tak długo? Tak po prostu wyszło. I trochę też z lenistwa 😉 (Kto by tam wstawał po nocach i mleko odgrzewał 😉 ).

Ale zacznijmy od początku.

Jak łagodnie odstawić dziecko od piersi czyli 102 miesiące mojej mlecznej przygody.
czytaj dalej

Ten ostatni raz.

Kończą się właśnie wakacje a to taki czas, kiedy rodzice wpadają w zakupowy szał i kompletują tak zwaną wyprawkę szkolną.

Wybrałam się więc i ja z moimi 3 uczniami, z każdym osobno.

A w tym roku szczególnie zależało mi na tym, aby wybrać się na zakupy szkolne z moim najstarszym synem, 18-sto latkiem, uczniem klasy maturalnej.

Pomyślicie…

Co to za głupota iść z dorosłym dzieckiem po zeszyty i długopisy? Przecież może to zrobić sam i nawet lepiej mu wyjdzie.

Owszem. Zgodzę się. I tak chciał. Ale prosiłam go, aby nie odbierał mi tej przyjemności i ostatecznie zgodził się, bym towarzyszyła mu na szkolnych zakupach – ten ostatni raz.

Ten ostatni raz.
czytaj dalej

Dar wielodzietności.

Miałam kiedyś koleżankę.

Podobnie, jak ja  – mamę i psycholożkę.

Z tym, że w czasach, kiedy się koleżankowałyśmy ja byłam potrójną mamą a ona pojedynczą.

Jej córka był dla niej całym światem.

Dar wielodzietności.
czytaj dalej

Praktyczne umiejętności, które wynosi się z domu.

Być może będziesz nieco rozczarowana tym wpisem. Może oczekiwałaś, że napiszę o takich ważkich i wielkich umiejętności, jak „adekwatna samoocena”, „asertywność” albo „systematyczność w odrabianiu zadań domowych”.

Ale ten wpis jest nie o tym.

To wpis o ZARADNOŚCI ŻYCIOWEJ, jak nazywam praktyczne umiejętności, które wynosi się z domu. I które – moim zdaniem – warto wpoić dzieciom, zanim pójdą w świat. A są tak oczywiste, że być może nawet zbyt oczywiste, by zaprzątać sobie nimi głowę.

A jednak.

Przekonałam się ostatnio na własnej skórze, że ich brak wychodzi prędzej, niż nam się wydaje.

Gościłam u siebie kilkoro młodych ludzi. I od razy spostrzegłam, kto z nich był uczony  ZARADNOŚCI ŻYCIOWEJ, samodzielności oraz za kogo „mamusia wszystko robiła”.

Dlatego uważam te umiejętności za ważne.

Jakie umiejętności mam na myśli?

Praktyczne umiejętności, które wynosi się z domu.
czytaj dalej