Strajk nauczycieli – błędne kroki w słusznej sprawie.

8 kwietnia dotknął nas strajk nauczycieli.  Zapamiętam sobie dobrze tę datę, bowiem do dzień moich urodzin.

Jest to strajk naprawdę w słusznej sprawie i popieram wszystkie postulaty nauczycieli, ale niestety nie mogę poprzeć tego, w jaki sposób chcą one zostać osiągnięte.

Jako mama przyszłorocznego maturzysty 

Strajk nauczycieli – błędne kroki w słusznej sprawie.
czytaj dalej

Maszyna losująca ruszyła – czyli Share Week 2019

Tyle jest świetnych blogów, na które warto zagłosować.

Niestety zasady są nieubłagane i można wyróżnić raptem 3.

A ponieważ nie mogłam się zdecydować, rozpędziłam specjalną maszynę losującą w trzech moich ulubionych kategoriach:

  1. Nietypowy parenting.
  2. Wyjątkowy copywriting.
  3. Niezwyczajny rozwój osobisty.

I to właśnie ona wskazała mi tegorocznych zwycięzców:

Maszyna losująca ruszyła – czyli Share Week 2019
czytaj dalej

Idziemy do dentysty – jak przygotować dziecko do pierwszej wizyty.

Wizyta u stomatologa nie należy do przyjemności. Nie dość, że siedzisz uziemiony na dentystycznym fotelu z  otwartą … jamą ustną, czyli buzią to na dodatek  dłubiący w niej lekarz co chwile cię o coś pyta.

I choć nie jest to przyjemne, czeka praktycznie każdego z nas.

Nasze dzieci również.

Dlatego warto postarać się o to, by taka wizyta miała miejsce a dziecko było do niej dobrze przygotowane, zanim zajdzie prawdziwa konieczność.

Moje pierwsze wizyty z dzieckiem u dentysty (dawno temu) były totalną porażką. Nie będę opisywać szczegółów, na szczęście nie popełniłam dwa razy tych samych błędów. Dlatego powstał ten wpis. Abyś Ty również nie musiała ich popełnić 🙂

Idziemy do dentysty – jak przygotować dziecko do pierwszej wizyty.
czytaj dalej

Ada to wypada – BYĆ WYJĄTKOWA

CZY CZUJESZ SIĘ WYJĄTKOWA?

Czy jesteś przekonana, że to, co znajduje się w kręgu Twoich przeżyć i doświadczeń jest unikatową kompozycją związaną tylko z Tobą?

Czy pielęgnujesz w sobie to przekonanie i pozwalasz światu je zobaczyć?

A może….

Nie chcesz się wyróżniać, bo to przecież…..nie wypada.

Ada to wypada – BYĆ WYJĄTKOWA
czytaj dalej

Gry planszowe – nie tylko dla dzieci.

Wpis gościnny 🙂


Ludzie nie dlatego przestają się bawić, że się starzeją, lecz starzeją się, bo przestają się bawić.

Autor przeze mnie nieustalony1

Chciałem zacząć od tego, że od lat pokutuje przekonanie, że gry planszowe to zabawa dla dzieci, która ogranicza się w zasadzie do kostki do gry, nieśmiertelnego Chińczyka i Grzybobrania. Jednak tak nie zacznę. Co rusz różne osoby napomykają w trakcie rozmów, że poznały nowe gry, że spędziły wieczór przy planszy itd. Zatem coś się dzieje – ludzie grają, grają w gronie znajomych, grają w różnym wieku i składzie, grają rodzinnie, a czasami samotnie. Nie śmiałbym dalej wmawiać ludzkości, że traktuje to hobby z przymrużeniem oka, bo widzę, że tak już po prostu nie jest.

Polecenie gier zawsze jest problematyczną sprawą. Nawet znając osobę miałbym zapewne problem z poleceniem odpowiedniej gry – wszak wybór gier jest niesamowicie ogromny, a każdemu może podobać się co innego. Teraz próbuję stworzyć propozycję dla całkowitych nieznajomych. Długo zastanawiałem się jak podejść do tematu. Ostatecznie za radą kolegi postanowiłem, że przedstawię gry nie według klasycznego podziału – ekonomiczne, strategiczne, imprezowe itd., ale według okazji, przy której daną grę warto wyciągnąć. Umówmy się, że gry ekonomiczne mogą być całkiem lekkie i mogą być wielogodzinnymi „mózgożerami”, dlatego próbowałem wczuć się w różne sytuacje, w których ludzie mogą myśleć o graniu i zaproponować odpowiednie tytuły. Pamiętajcie jednak, że jest to czysto subiektywny „poradnik”, oparty o tytuły, które znam, które lubię. Pamiętajcie również, że co roku na targach gier planszowych w Essen (Niemcy) prezentowanych jest kilkaset (sic!) nowych tytułów, którymi zarzucają nas wydawcy. W takim tłoku zawsze łatwo przeoczyć perełki. Jedyna szansa, to próbować zagrać w jak najwięcej.

No to zaczynamy 🙂

Gry planszowe – nie tylko dla dzieci.
czytaj dalej

24 pomysły na to, jak zaszaleć w Dniu Kobiet.

Dlaczego napisałam taki wpis?

Przecież to dzień, jak co dzień i każdy może sobie robić co chce, a pomysłów na spędzenie go w wyjątkowy sposób, jeśli ktoś ma na to ochotę na pewno każdej z nas nie brakuje.

Pomyślałam jednak, że warto podzielić się moimi, bo może  odnajdziesz tutaj….inspirację 🙂

No i  kto powiedział, że w Dniu Kobiet muszą się wykazać mężczyźni i przynieść swoim kobietom goździka, kolię albo zaproszenie na kolację?

Same możemy sobie sprawić prezent, a najlepiej taki, który na długo postanie w naszych sercach, jako miłe wspomnienie, albo będzie początkiem wielkiej przygody.

A to moje propozycje:

24 pomysły na to, jak zaszaleć w Dniu Kobiet.
czytaj dalej

Sztuka, której uczymy się całe życie.

Jeśli jesteś rodzicem – a przypuszczam, że tak, zapewne wiesz, jakie to wyzwanie wychować dziecko. Być może masz poczucie, że choć jesteś pełna dobrych intencji i starasz się postępować, jak najlepiej, to jednak wiesz, że popełniasz błędy i coś jest nie tak.

I to jest całkowicie naturalne.

Jedna z moich czytelniczek słusznie zauważyła, że w wychowaniu bardzo istotne jest zachowanie równowagi między bezpieczeństwem dziecka a zapewnieniem mu swobody. Dodam od siebie,  że nie tyko. To również zachowanie równowagi między:

Sztuka, której uczymy się całe życie.
czytaj dalej

Oczywiste korzyści używania smartfona przez małe dzieci.

W dzisiejszych czasach życie bez smartfona wydaje się być niewyobrażalne. Używamy go często, służy do dzwonienia, kontaktu ze światem, jako źródło wiedzy, informacji, przydaje się do planowania albo jako bilet podróżny. Myślę, ze każdy z nas potrafi wymienić kilkadziesiąt takich korzyści.

A jakie korzyści mogą wynikać z tego, że małe dziecko używa smartfona?

Oto one:

Oczywiste korzyści używania smartfona przez małe dzieci.
czytaj dalej

Pięć cech potrzebnych do tego, by być dobrym* rodzicem.

Jestem mamą już prawie 18 lat, co dla jednych może wydawać się długo, dla innych krótko.

Na studiach miałam takie przedmioty, jak – Psychologia wychowawcza i Psychologia rozwojowa a także Teorie wychowania.

I choć zaliczyłam je na 5 – to powiem szczerze – kompletnie nie korzystam z wiedzy, którą wtedy posiadłam.

Bo, jakże można korzystać, kiedy „bycie rodzicem, bycie mamą” to nie żadne „schematy” a bezustanne poszukiwanie najlepszej drogi do rozumienia swojego dziecka, tworzenia więzi, nauczania czy też wychowania go w taki sposób, by stało się zaradnym, samodzielnym młodym człowiekiem, wyposażanym w ważne umiejętności i wartości.

To, co raz działa i jest skuteczne, za drugim razem kompletnie się nie przyda.

To, co jest dobre dla jednego dziecka, nie będzie dobre dla drugiego.

Choć przywiązana do żadnej z „teorii wychowania” nie jestem, to pozwoliłam sobie na określenie – moim zdaniem najbardziej wartościowych cech, które warto pielęgnować, by być dobrym* rodzicem.

Oto one:

Pięć cech potrzebnych do tego, by być dobrym* rodzicem.
czytaj dalej

„Małolat” wybiera się na „Sylwestra” – pozwolić czy zabronić?

Kiedy trzymasz w rękach swoje maleńkie dziecko, choć w tej chwili o tym nie myślisz to jednak wiesz, że kiedyś urośnie.

Stanie się duże, samodzielne, dorosłe….

Ale kiedy jest jeszcze zupełnie malutkie trudno jest wyobrazić sobie, jak to jest w rzeczywistości.

Odkrywając maleńki rąbek tej tajemniczej, niewyobrażanej przyszłości zdradzę, że młody człowiek u progu dorosłości staje się samodzielny, ma swoje własne, często inne niż nasze poglądy na życie, podejmuje własne decyzje, sam dobiera sobie towarzystwo czyli przyjaciół, kolegów, koleżanki, sam planuje co będzie robił teraz, za miesiąc lub w życiu, robi wiele rzeczy bez udziału rodziców, a nawet bez ich wiedzy.

I jest to zupełnie naturalna kolej rzeczy.

Jak więc niesamowicie ważne jest to, czego z naszej strony doświadczy zanim to się wydarzy, czyli  tak mniej więcej do 12 – 13 roku życia, gdyż to właśnie do tego czasu to, co mu przekażemy zapisuje się na „twardym dysku”.

Jakie to szalenie istotne, co przekażemy potomstwu w jego najmłodszych latach, jakie wartości, doświadczenia, wiedzę i umiejętności zadbania o siebie, jakie stworzymy relacje między nami, związane z zaufaniem, jakim będziemy go obdarzać i na jakie sami zapracujemy a także wzajemnym szacunkiem.

DLACZEGO O TYM PISZĘ?

Ponieważ jedną z sytuacji, kiedy to będziemy mogli się przekonać, jak nasze dziecko potrafi poradzić sobie bez naszego czujnego matczynego oka, (ale z tym, co mu wcześniej daliśmy),  jest udział w „imprezie sylwestrowej”.

„Małolat” wybiera się na „Sylwestra” – pozwolić czy zabronić?
czytaj dalej