Jak pomóc dziecku zaplanować dzień.

Temat przeciążenia uczniów w szkołach przewija się w mediach przez cały rok szkolny. Często słyszymy, że uczniowie przebywają w szkołach przez wiele godzin, od rana do późnego popołudnia, a w domu uczą się dalej, odrabiają zadania domowe a czas na rozwój i realizację pasji i zainteresowań oraz odpoczynek jest mocno okrojony.

Zjawisko to jest  przedmiotem burzliwych dyskusji oraz tematem programów telewizyjnych.

Chciałam podzielić  się z Wami moimi spostrzeżeniami na ten temat oraz sposobami, dzięki którym możemy pomóc naszym dzieciom w organizowaniu sobie dnia tak, by szkoła i zadania domowe nie zdominowały jego codzienności.

Jak pomóc dziecku zaplanować dzień.
czytaj dalej

5 powodów dla których nie warto wyręczać dzieci.

Pośpiech…

To chyba najczęstszy impuls do tego, by wyręczać dzieci.

Rano pomagamy się ubierać, zapinamy kurteczki, buciki, niepostrzeżenie wkładamy czapkę na głowę.

Nie angażujemy dziecka w przygotowanie obiadu, bo ma być gotowy szybko, sprawnie i żeby się za bardzo nie pobrudziło.

Wieczorem migiem sprzątamy dziecięce zabawki, bo lepiej wiemy, do którego koszyka mają trafić lale a do którego klocki, szorujemy ząbki, bo zrobimy to dokładnej, wkładamy piżamkę…..

Często wyręczamy machinalnie, jakbyśmy byli zaprogramowani, bo to ułatwia nam życie, sami robimy wszystko szybciej, sprawniej, bez nerwów.

Mamy (złudne) przekonanie, że dzięki temu ułatwimy dziecku życie, pozbawimy je frustracji z powodu trudności, jakie napotka, kiedy nie będzie umiało sobie z czymś poradzić.

Wyręczanie dziecka niesie jednak za sobą szereg konsekwencji, których dziecko doświadczy już jako wyręczany maluch ale również w wieku nastoletnim i dorosłym, kiedy odkryje, że herbata nie robi się sama a brudne spodnie i koszule nie pojawią się czyste w szafie za sprawą czarodziejskiej różdżki.

5 powodów dla których nie warto wyręczać dzieci.
czytaj dalej

“Małolat” wybiera się na “Sylwestra” – pozwolić czy zabronić?

Kiedy trzymasz w rękach swoje maleńkie dziecko, choć w tej chwili o tym nie myślisz to jednak wiesz, że kiedyś urośnie.

Stanie się duże, samodzielne, dorosłe….

Ale kiedy jest jeszcze zupełnie malutkie trudno jest wyobrazić sobie, jak to jest w rzeczywistości.

Odkrywając maleńki rąbek tej tajemniczej, niewyobrażanej przyszłości zdradzę, że młody człowiek u progu dorosłości staje się samodzielny, ma swoje własne, często inne niż nasze poglądy na życie, podejmuje własne decyzje, sam dobiera sobie towarzystwo czyli przyjaciół, kolegów, koleżanki, sam planuje co będzie robił teraz, za miesiąc lub w życiu, robi wiele rzeczy bez udziału rodziców, a nawet bez ich wiedzy.

I jest to zupełnie naturalna kolej rzeczy.

Jak więc niesamowicie ważne jest to, czego z naszej strony doświadczy zanim to się wydarzy, czyli  tak mniej więcej do 12 – 13 roku życia, gdyż to właśnie do tego czasu to, co mu przekażemy zapisuje się na “twardym dysku”.

Jakie to szalenie istotne, co przekażemy potomstwu w jego najmłodszych latach, jakie wartości, doświadczenia, wiedzę i umiejętności zadbania o siebie, jakie stworzymy relacje między nami, związane z zaufaniem, jakim będziemy go obdarzać i na jakie sami zapracujemy a także wzajemnym szacunkiem.

DLACZEGO O TYM PISZĘ?

Ponieważ jedną z sytuacji, kiedy to będziemy mogli się przekonać, jak nasze dziecko potrafi poradzić sobie bez naszego czujnego matczynego oka, (ale z tym, co mu wcześniej daliśmy),  jest udział w “imprezie sylwestrowej”.

“Małolat” wybiera się na “Sylwestra” – pozwolić czy zabronić?
czytaj dalej

Granice samodzielności.

Samodzielność.

To bardzo ważna cecha, którą warto obdarować dzieci od samego początku. Dać im szansę na samodzielne zaśnięcie, samodzielne odkrycie rączki czy nóżki oraz tego że niektóre rzeczy są ciepłe a niektóre zimne, jedne słone a inne słodkie.  Dobrze jest też pokazać dziecku, że samodzielnie może się pobawić, samodzielnie może zjeść, samodzielnie się ubrać  i  samo zorientować się, że chce mu się siku. Z czasem zakres samodzielności się zwiększa. Dziecko nie tylko potrafi samo zjeść, ale również przygotować sobie posiłek oraz po nim posprzątać. Nie tylko potrafi samodzielnie się ubrać, ale również samodzielnie wybrać ubranie i nawet je sobie wyprać czy wyprasować.

Tak sobie myślę, że to bardzo, bardzo istotne, żeby uczyć dzieci samodzielności, wspierać je w dążeniu do niej i przede wszystkim pozwolić im na nią a także paradoksalnie towarzyszyć w niej. 

Rozmyślając o tym, doszłam  do wniosku, że jest taki aspekt samodzielności, który jednak czasem warto odpuścić. Innymi słowy odłożyć na moment swoją konsekwencję, nie starać się usamodzielniać dziecka za wszelką ceną a na pierwszy plan wysunąć coś znacznie ważniejszego. Coś co może mieć wpływ na nasze życie. Wzajemną pomoc i troskę.

Granice samodzielności.
czytaj dalej