Kupony na Dzień Dziecka – najlepszy prezent, który sprawia wiele radości. Puls moje pomysły.

Jak co roku również i w tym zrobiłam dla moich dzieci z okazji Dnia Dziecka specjalny prezent, jakim są KUPONY .

Co to takiego?

Otóż kupony to specjalne karteczki z atrakcjami dla dzieci, które można wykorzystać przez cały rok. Wiem, że takie kupony są również do kupienia w atrakcyjnej szacie graficznej. Ale tu nie o to chodzi. Kupony najlepiej jest zrobić samemu, gdyż tylko my – rodzice wiemy, co będzie najatrakcyjniejsze i będzie najlepsze dla naszego dziecka.

Kupony na Dzień Dziecka – najlepszy prezent, który sprawia wiele radości. Puls moje pomysły.
czytaj dalej

Jak nauczyć małe dziecko jazdy na nartach.

Kiedy mówię znajomym, że jadę z moim niespełna 3 letnim maluchem na narty – najczęściej łapią się za głowę mówiąc:

  • ale po co?
  • ale, jak to? a on/ona jeździ?
  • a nie bolą go/ją nóżki?
  • a nie jest to za wcześnie?
  • a taki maluch nie ma za słabych kości?
  • e, tam, bez sensu z takim malcem…

Spieszę więc odpowiedzieć na te pytania i wątpliwości:

Otóż jazda z takim maluchem wygląda nieco inaczej, niż jazda w grupie, w której każdy jest zapalonym narciarzem, a przynajmniej takim, który potrafi jeździć samodzielnie, bez niczyjej pomocy, bawiąc się przy tym znakomicie. Maluch jeździ na tyle, na ile jest w stanie i ani trochę więcej. Jeśli jest zmęczony – schodzi ze stoku.

A po co to robię?

Otóż odpowiedź na to pytanie jest jedna – po to, by razem spędzić czas. Można oczywiście zostawić malca pod opieką babci, niani, cioci albo kogoś jeszcze i samemu, w spokoju czerpać radość z szusowania na stoku, aktywności, cudownych widoków i górskiego, czystego powietrza.

Ale można również dzielić tę radość z maluchem i zabierać go ze sobą, by on również mógł z tego korzystać. Ponadto chcemy – wraz z mężem – zarazić dzieci frajdą, jaką daje jazda na nartach, a ponadto możemy zabrać malucha na tygodniowy wyjazd na narty i nie musimy z niego rezygnować z uwagi na małe dziecko.

Kilka ważnych szczegółów związanych z nauką jazdy na nartach. 

Jak nauczyć małe dziecko jazdy na nartach.
czytaj dalej

Idziemy do dentysty – jak przygotować dziecko do pierwszej wizyty.

Wizyta u stomatologa nie należy do przyjemności. Nie dość, że siedzisz uziemiony na dentystycznym fotelu z  otwartą … jamą ustną, czyli buzią to na dodatek  dłubiący w niej lekarz co chwile cię o coś pyta.

I choć nie jest to przyjemne, czeka praktycznie każdego z nas.

Nasze dzieci również.

Dlatego warto postarać się o to, by taka wizyta miała miejsce a dziecko było do niej dobrze przygotowane, zanim zajdzie prawdziwa konieczność.

Moje pierwsze wizyty z dzieckiem u dentysty (dawno temu) były totalną porażką. Nie będę opisywać szczegółów, na szczęście nie popełniłam dwa razy tych samych błędów. Dlatego powstał ten wpis. Abyś Ty również nie musiała ich popełnić 🙂

Idziemy do dentysty – jak przygotować dziecko do pierwszej wizyty.
czytaj dalej

Sztuka, której uczymy się całe życie.

Jeśli jesteś rodzicem – a przypuszczam, że tak, zapewne wiesz, jakie to wyzwanie wychować dziecko. Być może masz poczucie, że choć jesteś pełna dobrych intencji i starasz się postępować, jak najlepiej, to jednak wiesz, że popełniasz błędy i coś jest nie tak.

I to jest całkowicie naturalne.

Jedna z moich czytelniczek słusznie zauważyła, że w wychowaniu bardzo istotne jest zachowanie równowagi między bezpieczeństwem dziecka a zapewnieniem mu swobody. Dodam od siebie,  że nie tyko. To również zachowanie równowagi między:

Sztuka, której uczymy się całe życie.
czytaj dalej

Oczywiste korzyści używania smartfona przez małe dzieci.

W dzisiejszych czasach życie bez smartfona wydaje się być niewyobrażalne. Używamy go często, służy do dzwonienia, kontaktu ze światem, jako źródło wiedzy, informacji, przydaje się do planowania albo jako bilet podróżny. Myślę, ze każdy z nas potrafi wymienić kilkadziesiąt takich korzyści.

A jakie korzyści mogą wynikać z tego, że małe dziecko używa smartfona?

Oto one:

Oczywiste korzyści używania smartfona przez małe dzieci.
czytaj dalej

Prosty trik, dzięki któremu oduczyłam dziecko głośnego ryku.

“Pewnego dnia w krainie Teletubisiów Po usłyszała głośny ryk” …………….Graaaaaaaaaaa.!!!

Słowa z tej znanej, wywołującej ambiwalentne uczucia bajki sprawiły, że znalazłam sposób, aby oduczyć moje dziecko głośnego ryku, czyli zachowania, które trudno zaakceptować.

Otóż mój siedmioletni synek swego czasu miał zwyczaj straszyć swoją dwuletnią siostrę głośnym rykiem.  Podchodził do niej  znienacka i ryczał jej do ucha albo nad głową. Albo robił to w czasie wspólnej zabawy. A także na placu zabaw. I kiedy wpadał do kuchni na obiad a ona już siedziała przy stole.

Ona oczywiście, reagowała na to przestrachem i płaczem, przerywając czynność, którą robiła i rzucała się prosto w kierunku mamy (czyli mnie).

Nie pomagały tłumaczenia, rozmowy, zachęty.

Ot – taki znalazł sobie sposób na zwracanie na siebie uwagi, dobrą zabawę albo rozładownie napięcia.  Być może miał też nieokiełznaną potrzebę głośnego ryku.

Pewnego razu 

Prosty trik, dzięki któremu oduczyłam dziecko głośnego ryku.
czytaj dalej

Nauka kolorów dla maluszków – zabawka zrobiona ze starego liczydła wzorowana na pomocach Montessori.

Kiedy zepsuje się zabawka – można ją wyrzucić.

Ale można też wykorzystać ją lub jej części do zrobienia nowej.

Kiedy zobaczyłam stare, rozsypane, drewniane liczydło postanowiłam dać mu nowe życie.  Wykorzystując jego części zrobiłam zabawkę, wzorowaną na pomocach dydaktycznych stosowanych w metodzie edukacyjnej Marii Montessori. Nowa zabawka służy do nauki kolorów poprzez segregowanie kolorowych koralików. Dziecko nakłada koralik odpowiedniego koloru na patyk, który przyklejony jest do chmurki w tymże kolorze.  Uczy się nazw kolorów. Rozwija też sprawność małych rączek nie tylko poprzez nakładanie koralików na patyk, ale też przez nawlekanie ich na sznurek.  Taka zabawa rozwija również cierpliwość oraz umiejętność skupienia uwagi. Wierzcie mi, że dla dwuletniego maluszka nałożenie wszystkich koralików na patyki to nie lada wyzwanie.

Żałuję, że liczydło miało tylko 5 kolorów 🙂

A jak zrobiłam segregator kolorów ze starego liczydła?

Nauka kolorów dla maluszków – zabawka zrobiona ze starego liczydła wzorowana na pomocach Montessori.
czytaj dalej

Wariacje na temat memory – cz.1- przegląd gier dla dzieci w wieku od 2 do 4 lat .

Jestem głęboko przekonana, że każdy rodzic, który sam lubi gry odkrył, jak przyjemne jest zaproszenie swojego dziecka w ten wyjątkowy świat. Ile to radości, satysfakcji i frajdy dla każdego. Spędzanie czasu w taki właśnie sposób, to jeden z wartościowszych prezentów, jakie możemy zaproponować naszej latorośli. Jest to nauka, zabawa  i wspólny czas w jednym.

To właśnie z myślą o rodzicach, którzy zastanawiają się, w co grać z dzieckiem powstał ten cykl wpisów. Specjalnie podzieliłam go na kategorie wiekowe, aby każdy mógł łatwo znaleźć coś co go interesuje. Dzielę się tu grami, które królują w naszym domu i które lubimy najbardziej. Nie robię recenzji.  Opisuję gry, które znam dobrze nie od dziś i szczerze polecam 🙂

Znajdziecie wśród nich gry strategiczne, kooperacyjne, gry z ukrytą tożsamością oraz spostrzegawcze.  Dla rodzinnego grania, moim zdaniem najlepsze są gry kooperacje, ale każdy wybiera coś, co jest dla niego najlepsze i najbardziej lubi.

 

Gry dla maluszków w wieku 2 – 4 lat.

Wydaje się, że taki malec nie będzie jeszcze umiał grać w gry i opanować zasad, którymi należy się kierować. Jego sposób myślenia koncentruje się przede wszystkim na tu i teraz, nie ma zdolności przewidywania, jest spontaniczne a ponadto nie odróżnia jeszcze tak, jak starsze dzieci faktów od własnej fantazji. Jeśli bawi się w pirata to naprawdę jest tym piratem a jeśli karmi lalę to ma głębokie przekonanie, że lala naprawdę je.

Jednakże i z maluszkami można grać w wiele gier, choć pierwotne zasady trzeba dopasować tak, by najmłodsze dzieci świetnie sobie poradziły. Dobrze jest też pamiętać, że z maluszkami gramy do momentu, aż im się gra znudzi 🙂

Moje propozycje:

Wariacje na temat memory – cz.1- przegląd gier dla dzieci w wieku od 2 do 4 lat .
czytaj dalej

Ciekawe i sprawdzone sposoby na zajęcie dzieci w podróży bez użycia gadżetów.

Wiele razy dane mi było podróżować z trojgiem lub czworgiem dzieci, w dosyć daleką podróż samochodem.

Pełniłam jednocześnie role:

organizatora –  który ułożył plan podróży, z przewidzeniem postojów, zadbał o bagaże i umiejscowienie pasażerów w pojeździe,

kierowcy – czyli osoby, której zadaniem jest  zadbanie o stan techniczny pojazdu (np. sprawdzenie i ewentualnie dolane oleju albo zatankowanie) oraz oczywiście prowadzenie pojazdu,

mamy – która zaopatruje uczestników wycieczki w picie i jedzenie, bo jak wiadomo, kiedy tylko człowiek wyrusza w trasę, dzieci od razu robią się głodne oraz pilnuj, żeby wzięły wszystko, co potrzebują,

zabawiacza podróżniczego – czyli kogoś, kto będzie zabawiał dzieci podczas długiej podróży, aby się  nie nudziły, nie marudziły, nie rozpraszały kierowcy – a tym samym sprawiły, że podróż przebiegnie sprawnie i zgodnie z planem.

Uwierzcie mi, że to naprawdę nie lada wyzwanie.

Dzieci w podróży się nudzą i często zadają znane z anegdot pytanie “daleko jeszcze”?

Czasem zajmą się same sobą, albo jakąś zabawką, starsze zabawi młodszego, czasem popatrzą się w ekran tableta lub telefonu, czasem nawet coś poczytają lub porysują.

Ale w czasie jazdy po drodze, patrzenie się na zabawkę, książkę czy mały ekran wcale nie jest komfortowe i skaczący przed oczami przedmiot szybko się nudzi lub drażni dziecko.

Wiele razy to przerabiałam.

Dlatego od lat sprawdzają się u mnie moje wypróbowane sposoby, zabawy, którymi można zająć dziecko bez użycia gadżetów, a w których z powodzeniem może uczestniczyć również kierowca ( o ile nie jedzie w szczycie przez centrum wielkiego miasta 😉 ).

Oto one:

Ciekawe i sprawdzone sposoby na zajęcie dzieci w podróży bez użycia gadżetów.
czytaj dalej

Co można zrobić w obliczu dziecięcej złości.

 

Jakiś czas temu napisałam dla Was artykuł o tym, jak pomóc dziecku poradzić sobie ze złością. Wpis nosi tytuł – sposoby na dziecięcą złość.  Znaleźć w nim można różne sposoby, które rodzic może wskazać dziecku, aby mogło ono samodzielnie poradzić sobie ze złością.

Zdaję sobie jednak sprawę z tego, jakie to trudne wyzwanie dla rodzica, który staje obok złoszczącego się dziecka. Często w tej właśnie chwili żadne argumenty nie trafiają do dziecka. I w żaden sposób nie można odwrócić w tym danym momencie jego uwagi i nakierować ją na inne tory.

Bo są dzieci, które potrafią złościć się „stale” i „o wszytko”:

Co można zrobić w obliczu dziecięcej złości.
czytaj dalej