Jak łagodnie odstawić dziecko od piersi.

102 miesiące

442 tygodnie

8 i pół roku

3094 dni….

Niezapomniany czas. Pełen radości, bliskości i zachwytu ale także stresu, bezradności i zmęczenia.

Tyle w sumie trwała moja mleczna przygoda.

Dla jednych to powód do dumy, satysfakcji, imponujący wynik.

Inni z kolei z politowaniem pukają się w czoło, myśląc sobie, że to głupota i po co tak długo?

Jeśli ktoś zapytałby mnie, czy tak planowałam i chciałam karmić, jak najdłużej – odpowiedziałabym, że nie. Wiedziałam tylko, że będę karmić piersią a, że tak długo? Tak po prostu wyszło. I trochę też z lenistwa 😉 (Kto by tam wstawał po nocach i mleko odgrzewał 😉 ).

Ale zacznijmy od początku.

Jak łagodnie odstawić dziecko od piersi.
czytaj dalej

Ten ostatni raz.

Kończą się właśnie wakacje a to taki czas, kiedy rodzice wpadają w zakupowy szał i kompletują tak zwaną wyprawkę szkolną.

Wybrałam się więc i ja z moimi 3 uczniami, z każdym osobno.

A w tym roku szczególnie zależało mi na tym, aby wybrać się na zakupy szkolne z moim najstarszym synem, 18-sto latkiem, uczniem klasy maturalnej.

Pomyślicie…

Co to za głupota iść z dorosłym dzieckiem po zeszyty i długopisy? Przecież może to zrobić sam i nawet lepiej mu wyjdzie.

Owszem. Zgodzę się. I tak chciał. Ale prosiłam go, aby nie odbierał mi tej przyjemności i ostatecznie zgodził się, bym towarzyszyła mu na szkolnych zakupach – ten ostatni raz.

Ten ostatni raz.
czytaj dalej

Praktyczne umiejętności, które wynosi się z domu.

Być może będziesz nieco rozczarowana tym wpisem. Może oczekiwałaś, że napiszę o takich ważkich i wielkich umiejętności, jak “adekwatna samoocena”, “asertywność” albo “systematyczność w odrabianiu zadań domowych”.

Ale ten wpis jest nie o tym.

To wpis o ZARADNOŚCI ŻYCIOWEJ, jak nazywam praktyczne umiejętności, które wynosi się z domu. I które – moim zdaniem – warto wpoić dzieciom, zanim pójdą w świat. A są tak oczywiste, że być może nawet zbyt oczywiste, by zaprzątać sobie nimi głowę.

A jednak.

Przekonałam się ostatnio na własnej skórze, że ich brak wychodzi prędzej, niż nam się wydaje.

Gościłam u siebie kilkoro młodych ludzi. I od razy spostrzegłam, kto z nich był uczony  ZARADNOŚCI ŻYCIOWEJ, samodzielności oraz za kogo “mamusia wszystko robiła”.

Dlatego uważam te umiejętności za ważne.

Jakie umiejętności mam na myśli?

Praktyczne umiejętności, które wynosi się z domu.
czytaj dalej

Kupony na Dzień Dziecka – najlepszy prezent, który sprawia wiele radości. Puls moje pomysły.

Jak co roku również i w tym zrobiłam dla moich dzieci z okazji Dnia Dziecka specjalny prezent, jakim są KUPONY .

Co to takiego?

Otóż kupony to specjalne karteczki z atrakcjami dla dzieci, które można wykorzystać przez cały rok. Wiem, że takie kupony są również do kupienia w atrakcyjnej szacie graficznej. Ale tu nie o to chodzi. Kupony najlepiej jest zrobić samemu, gdyż tylko my – rodzice wiemy, co będzie najatrakcyjniejsze i będzie najlepsze dla naszego dziecka.

Kupony na Dzień Dziecka – najlepszy prezent, który sprawia wiele radości. Puls moje pomysły.
czytaj dalej

Jak nauczyć małe dziecko jazdy na nartach.

Kiedy mówię znajomym, że jadę z moim niespełna 3 letnim maluchem na narty – najczęściej łapią się za głowę mówiąc:

  • ale po co?
  • ale, jak to? a on/ona jeździ?
  • a nie bolą go/ją nóżki?
  • a nie jest to za wcześnie?
  • a taki maluch nie ma za słabych kości?
  • e, tam, bez sensu z takim malcem…

Spieszę więc odpowiedzieć na te pytania i wątpliwości:

Otóż jazda z takim maluchem wygląda nieco inaczej, niż jazda w grupie, w której każdy jest zapalonym narciarzem, a przynajmniej takim, który potrafi jeździć samodzielnie, bez niczyjej pomocy, bawiąc się przy tym znakomicie. Maluch jeździ na tyle, na ile jest w stanie i ani trochę więcej. Jeśli jest zmęczony – schodzi ze stoku.

A po co to robię?

Otóż odpowiedź na to pytanie jest jedna – po to, by razem spędzić czas. Można oczywiście zostawić malca pod opieką babci, niani, cioci albo kogoś jeszcze i samemu, w spokoju czerpać radość z szusowania na stoku, aktywności, cudownych widoków i górskiego, czystego powietrza.

Ale można również dzielić tę radość z maluchem i zabierać go ze sobą, by on również mógł z tego korzystać. Ponadto chcemy – wraz z mężem – zarazić dzieci frajdą, jaką daje jazda na nartach, a ponadto możemy zabrać malucha na tygodniowy wyjazd na narty i nie musimy z niego rezygnować z uwagi na małe dziecko.

Kilka ważnych szczegółów związanych z nauką jazdy na nartach. 

Jak nauczyć małe dziecko jazdy na nartach.
czytaj dalej

Idziemy do dentysty – jak przygotować dziecko do pierwszej wizyty.

Wizyta u stomatologa nie należy do przyjemności. Nie dość, że siedzisz uziemiony na dentystycznym fotelu z  otwartą … jamą ustną, czyli buzią to na dodatek  dłubiący w niej lekarz co chwile cię o coś pyta.

I choć nie jest to przyjemne, czeka praktycznie każdego z nas.

Nasze dzieci również.

Dlatego warto postarać się o to, by taka wizyta miała miejsce a dziecko było do niej dobrze przygotowane, zanim zajdzie prawdziwa konieczność.

Moje pierwsze wizyty z dzieckiem u dentysty (dawno temu) były totalną porażką. Nie będę opisywać szczegółów, na szczęście nie popełniłam dwa razy tych samych błędów. Dlatego powstał ten wpis. Abyś Ty również nie musiała ich popełnić 🙂

Idziemy do dentysty – jak przygotować dziecko do pierwszej wizyty.
czytaj dalej

Sztuka, której uczymy się całe życie.

Jeśli jesteś rodzicem – a przypuszczam, że tak, zapewne wiesz, jakie to wyzwanie wychować dziecko. Być może masz poczucie, że choć jesteś pełna dobrych intencji i starasz się postępować, jak najlepiej, to jednak wiesz, że popełniasz błędy i coś jest nie tak.

I to jest całkowicie naturalne.

Jedna z moich czytelniczek słusznie zauważyła, że w wychowaniu bardzo istotne jest zachowanie równowagi między bezpieczeństwem dziecka a zapewnieniem mu swobody. Dodam od siebie,  że nie tyko. To również zachowanie równowagi między:

Sztuka, której uczymy się całe życie.
czytaj dalej

Oczywiste korzyści używania smartfona przez małe dzieci.

W dzisiejszych czasach życie bez smartfona wydaje się być niewyobrażalne. Używamy go często, służy do dzwonienia, kontaktu ze światem, jako źródło wiedzy, informacji, przydaje się do planowania albo jako bilet podróżny. Myślę, ze każdy z nas potrafi wymienić kilkadziesiąt takich korzyści.

A jakie korzyści mogą wynikać z tego, że małe dziecko używa smartfona?

Oto one:

Oczywiste korzyści używania smartfona przez małe dzieci.
czytaj dalej

Prosty trik, dzięki któremu oduczyłam dziecko głośnego ryku.

“Pewnego dnia w krainie Teletubisiów Po usłyszała głośny ryk” …………….Graaaaaaaaaaa.!!!

Słowa z tej znanej, wywołującej ambiwalentne uczucia bajki sprawiły, że znalazłam sposób, aby oduczyć moje dziecko głośnego ryku, czyli zachowania, które trudno zaakceptować.

Otóż mój siedmioletni synek swego czasu miał zwyczaj straszyć swoją dwuletnią siostrę głośnym rykiem.  Podchodził do niej  znienacka i ryczał jej do ucha albo nad głową. Albo robił to w czasie wspólnej zabawy. A także na placu zabaw. I kiedy wpadał do kuchni na obiad a ona już siedziała przy stole.

Ona oczywiście, reagowała na to przestrachem i płaczem, przerywając czynność, którą robiła i rzucała się prosto w kierunku mamy (czyli mnie).

Nie pomagały tłumaczenia, rozmowy, zachęty.

Ot – taki znalazł sobie sposób na zwracanie na siebie uwagi, dobrą zabawę albo rozładownie napięcia.  Być może miał też nieokiełznaną potrzebę głośnego ryku.

Pewnego razu 

Prosty trik, dzięki któremu oduczyłam dziecko głośnego ryku.
czytaj dalej

Nauka kolorów dla maluszków – zabawka zrobiona ze starego liczydła wzorowana na pomocach Montessori.

Kiedy zepsuje się zabawka – można ją wyrzucić.

Ale można też wykorzystać ją lub jej części do zrobienia nowej.

Kiedy zobaczyłam stare, rozsypane, drewniane liczydło postanowiłam dać mu nowe życie.  Wykorzystując jego części zrobiłam zabawkę, wzorowaną na pomocach dydaktycznych stosowanych w metodzie edukacyjnej Marii Montessori. Nowa zabawka służy do nauki kolorów poprzez segregowanie kolorowych koralików. Dziecko nakłada koralik odpowiedniego koloru na patyk, który przyklejony jest do chmurki w tymże kolorze.  Uczy się nazw kolorów. Rozwija też sprawność małych rączek nie tylko poprzez nakładanie koralików na patyk, ale też przez nawlekanie ich na sznurek.  Taka zabawa rozwija również cierpliwość oraz umiejętność skupienia uwagi. Wierzcie mi, że dla dwuletniego maluszka nałożenie wszystkich koralików na patyki to nie lada wyzwanie.

Żałuję, że liczydło miało tylko 5 kolorów 🙂

A jak zrobiłam segregator kolorów ze starego liczydła?

Nauka kolorów dla maluszków – zabawka zrobiona ze starego liczydła wzorowana na pomocach Montessori.
czytaj dalej