Baśnie. Kto z nas nie lubi przenosić się w ich magiczny świat. Nie lubi czytać historii o bohaterach, którzy przeżywają wspaniałe, pełne emocji przygody i zdobywają miłość na całe życie albo spełniają marzenia?

A w Baśniach, o jakich mówię zawarta jest cała życiowa mądrość naszych przodków przekazywana z pokolenia na pokolenie a ich treść i znaczenie, pomimo zmieniającego się świata są wciąż aktualne. 

Podstawowym znaczeniem bajek jest to, że bohater przechodzi przemianę. Bardzo często dotyczy ona dojrzewania czyli zmiany – z dziecka staje się dorosłą osobą, niesforny  czy sprytny chłopczyk zostaje dorosłym młodzieńcem a zagubiona albo posłuszna dziewczynka dorosłą panną. Najczęściej przemiana następuje w lesie. Nasz główny bohater wyrusza na spotkanie przygody. A przygoda ta czeka go bardzo często w lesie, w ciemnym, nieznanym, pełnym niebezpieczeństw lesie, w którym nie wiadomo, kogo spotka. Czerwony Kapturek, Jaś i Małgosia, Królewna Śnieżka to baśnie, których akcja dzieje się w lesie. Ale dziś opowiem Wam o innych baśniach.

Każda baśń niesie za sobą przesłanie. Dzieci mają zdumiewającą umiejętność odczytywania tych przekazów na poziomie podświadomym. A do każdego z nas baśń trafia w innym sposób, w zależności od tego, jakie aktualnie przeżywamy rozterki. Jeśli zauważyłaś/eś, że Twoje dziecko w jakiś szczególny sposób upodobało sobie jakąś bajkę i chce wciąż ją czytać, jest to sygnał dla Ciebie, że ta właśnie trafia do niego w wyjątkowy sposób. Bohaterowie przeżywają przygody, rozterki,  które aktualnie rozgrywają się w życiu dziecka. Warto więc tej bajce przyjrzeć się wówczas nieco głębiej.

A oto moje bajki:

 

 

 

KOPCIUSZEK 

Ukochany wątek wszystkich nieszczęśliwych panien i jednocześnie pierwowzór wszelkich znanych nam komedii romantycznych.

Biedna dziewczyna, niezbyt atrakcyjna, albo raczej atrakcyjna, choć nikt jeszcze tego nie dostrzegł, żyjąca na łasce czy nie łasce matki, macochy, usługująca wszystkim, niezauważana, wykorzystywana do najgorszych, nudnych prac. W dodatku skromna, pracowita i nie skarży się na swój los. Ale Kopciuszek jest mądry. Jest cierpliwa, wie, że czeka ją nagroda za tę cierpliwość, bo wie, że przyjdzie czas i się wychyli, pokaże, wyjdzie ze swojego kącika.  Wykorzysta odpowiedni moment. Tak też czyni. Kiedy trafia się okazja pójścia na bal – choć macocha robi wszystko, by Kopciuszek się tam nie znalazł i stawia warunki nie do wykonania – dziewczyna nie przestaje walczyć. Wygrzebuje te ziarenka z popiołu. I zdarza się cud. Przybywa wróżka, matka chrzestna, czyli jakby druga mama, opiekunka i wynagradza jej trud. Daje jej szansę pójścia na bal. Dziewczyna dostaje karotę, konie i wyrusza w drogę, oczywiście przez las. Przybywa spóźniona, więc siłą rzeczy wszystkie oczy lądują na niej. Tym bardziej, że każdy widzi ją po raz pierwszy. Na dodatek książę, który zorganizował bal dostrzegł ją od pierwszej chwili i od tego czasu, chce tańczyć tylko z nią. Tańczyć i być. Jego pragnienie zdobycia nieznanej dziewczyny jest jeszcze większe, kiedy okazuje się, że mu się wymyka. Wraz z wybiciem północy Kopciuszek znika, pozostawiając po sobie pustkę. I tak trzy razy. A książę się nie poddaje i zdobywa jej pantofelek, dzięki czemu wierzy, że znajdzie i ją.

Teraz następuje taka przykra część historii, gdzie książę jeździ po królestwie, żeby szukać Kopciuszka, bo nie potrafi go rozpoznać po innych cechach. Trafia też oczywiście do domu macochy i jej córek. A córki zrobią wszystko, byle się dopasować. Nawet są skłonne się okaleczyć, byleby tylko pantofelek na nią pasował. Ten fragment pokazuje, ile kobiety – również we współczesnym świecie – potrafią znieść, byleby się dopasować. Pokazuje też, że nie warto tego robić, bo fałsz szybko zostanie odkryty w prawda wyjdzie na jaw.

Baśń ta pokazuje również, że nawet jeśli jest źle, że w naszym życiu nie wszystko idzie tak, jakbyśmy chcieli, to i tak wszystko się dobrze skończy. Przyjdzie taki czas, że zdobędziemy upragnionego księcia. Oczywiście książę  jest tylko symbolem pragnienia. Każdy pragnie i marzy o czymś innym.

 

KRAINA LODU 

Kraina Lodu nie jest może baśnią w klasycznym rozumieniu tego słowa, gdyż znamy ją nie z książek a z ekranu. Ale twórcy świetnie wykorzystali znane z baśni motywy, jak choćby Moc Królowej Śniegu albo Duchy Żywiołów, bardzo znany motyw w baśniach rosyjskich i skandynawskich.

Choć Elsa – główna bohaterka – ma również moc, jak Królowa Śniegu, w niczym jej nie przypomina. Królowa Śniegu jest ciemna, ma ciemne włosy a to znany z baśni znak, że jest zła. W Elsie nie ma ani odrobiny zła. Choć wiemy, że „coś pcha ją w objęcia chłodu” jest ona w stu procentach dobra. Jest jasna, czysta, ma jasne włosy i skórę.

A co się dzieje w baśni? Elsa słyszy głos. Ach, jakże. No oczywiście. Elsę woła puszcza, las. Musi się tam udać, aby stać się tym, kim chce, musi dowiedzieć się po co ma moc. Nie wystarczyło przecież, że ją odkryła i nauczyła się nad nią panować. Musi wiedzieć dlaczego. Dlaczego została obdarzona mocą. Aby się o tym przekonać musi udać się w podróż do lasu, po ciemnej i bujnej puszczy własnego Ja. Wie, że to jest ważne, wie też, że ten głos, który ją wzywa jest dobry. Ale jeśli nie stoczy tej walki nie będzie dobrze,  bo duchy żywiołów nie dadzą mieszańcom jej królestwa spokoju. Dlatego Elsa musi nie tylko iść i wyjaśnić sprawę, aby duchy dały spokój jej „poddanym”, ale również dowiedzieć się co to za głos i stoczyć walkę, z której przekona się dlaczego ma moc, kim jest ona sama i kim jest tajemniczy głos.  Jeśli tego nie wyjaśni ona również nie zazna spokoju.

Na szczególną uwagę zasługuje moment, kiedy Elsa prowadzi wewnętrzną walkę. Jest to oczywiście scena, kiedy Elsa walczy z koniem. Koniem, który jest jej drugim ja. Jest to fantastyczna walka i z niej dowiadujemy się, jak niezwykła i silna jest Elsa. Jest obdarzona mocą. To również osoba, która jest całkowicie pozbawiona erotyzmu. Elsa nie będzie miała nigdy narzeczonego – jak powiedziałby nasze córeczki. A my powiemy, że nigdy nie będzie miała kochanka. Nie jest do tego stworzona. Jest naznaczona, jak każdy bohater, który ma Moc i misję, by bronić innych przez złem. Po skończonej walce, nikt nie wychodzi pokonany. Ani Elsa, ani koń, który, jak wiemy w literaturze często jest symbolem erotyzmu. Walka kończy się tym, że oboje wychodzą z niego zespoleni, stają się jednością.

Elsa nie będzie miała dzieci. A to ważne, by mieć dzieci, by przekazać dalej moc, no i pałeczkę opieki nad mieszańcami Arendelle. A Elsa tego nie będzie mogła zrobić. Jej misją jest coś innego.

Na szczęście jest Anna. Anna, która jest taka zwykła, ale taka niezwykła. Anna to dopiero ma moc. Jest odważna, nieustraszona, silna, dzielna, nie zaprzestaje w swojej drodze do celu. I potrafi kochać. Elsie byłoby trudno bez Anny. Choć walkę musi stoczyć sama, to jednak świadomość, że jest Anna, jest podpora, opoka dodaje jej sił. W dodatku Anna już znalazła kogoś, z kim będzie mogła dzielić tę swoją miłość i wszelkie troski. Kogoś, kto ją wesprze w razie konieczności. Znalazła narzeczonego (ukochanego albo kochanka).

Wiem, że dziewczynki uwielbiają Elsę właśnie dlatego, że Elsa ma moc.  Ale Anna – to jest dla mnie dopiero żywioł i siła. Anna ma ogromną moc.

 

ROSZPUNKA

To jedna z tych baśni, w których na pewno występuje seks. Oto bowiem zamknięta w wieży  dziewczyna (częsty wątek w bajkach) spotyka się potajemnie z pięknym księciem. Wieża znajduje się w lesie. Owocem ich tajnych spotkań są bliźnięta, o czym dowiadujemy się na końcu bajki. A jak do tego doszło.

Otóż było sobie małżeństwo, które bardzo pragnęło mieć dziecko. Ich pragnienie się spełniło, bowiem kobieta była w ciąży. Miała ciążowe zachcianki i ciągle chciała roszpunki, która rosła w wielkim ogrodzie otoczonym murem, na który codziennie spoglądała z okna. Mur jest tu symbolem niedostępności. Ale dobry mąż potrafi mur przeskoczyć i zdobyć roszpunkę dla swej żony. Udaje mu się raz, ale za drugim razem zostaje przyłapany przez złą czarownicę, która jest właścicielką ogrodu. Ta, daruje mu życie łaskawie, dowiadując się, dlaczego się do niej zakradł.  Ale każe obiecać, że jak tylko żona powije dziewczynkę – oddadzą ją jej – czarownicy. Chłop z obawy o własne życie oczywiście obiecuje. Oddanie dziecka w zamian za własną skórę jest częstym motywem w baśniach. I kiedy dziewczynka pojawia się na świecie, zostaje oddana do czarownicy.

Ta nazywa ją Roszpunką i wychowuje ją dobrze, ale kiedy dziewczyna kończy 12 lat, czyli zaczyna dojrzewać, zła macocha zamyka ją w wieży ukrytej w lesie. Dlaczego to robi? Oczywiście z zazdrości. Wszak rośnie jej konkurencja. To nic, że brzydka czarownica skoro do dziś nie znalazła męża to i tak go nie znajdzie. Konkurentki w postaci pięknej pasierbicy musi  się pozbyć, tym bardziej, że dziewczyna została obdarowana pięknym atrybutem kobiecości – niezwykłymi włosami. Czarownica codziennie przychodzi do dziewczyny, wspinając się po jej pięknych, długich włosach do okienka – jedynego otworu w wieży.

Tak się złożyło, że piękny książę podpatrzył czarownicę i spróbował tego czaru. Kiedy wspiął się po włosach Roszpunki, ta zdziwiona nie wiedziała co począć. Ale książę wiedział. Zakochał się w dziewczynie bez pamięci i poprosił ją o rękę. Dziewczyna pomyślała sobie, że lepie jej będzie u księcia, niż u starej czarownicy i zgodziła się od razu. Mamy tu typowy wątek dojrzewania w domu, w którym dziecku brakuje wsparcia. Młoda dziewczyna chce się wyrwać z domu, z więzienia i nie patrzy na to, czy książę jest odpowiednim dla niej człowiekiem. Często tak bywa w życiu. Trzymana pod kloszem dziewczyna bierze pierwszego, lepszego, który jej się trafi. Dziewczyna wspomina również coś na temat tego, że książę weźmie ją na konia. To świadczy tylko o tym, jak zamknięte dziewczyny, na które narzuca się pełno zakazów same potrafią rozbudzić własną seksualność jeśli tylko trafi się okazja.

Problemem pozostało wydostanie dziewczyny z wieży. Wszak jedyna droga to ta po jej włosach. Dziewczyna wpada więc na pomysł, by książę przywoził jej złote włókna, z których uplecie drabinę. I właśnie podczas dostarczania tychże włókien na drobinkę dochodziło do zbliżeń. Nikt przecież dziewczynie nie powiedział, żeby nie bzykała się z pierwszym napotkanym mężczyzną, bo z tego może nie wyniknąć nic dobrego.

Aż do czasu, kiedy dziewczyna wygadała czarownicy to, że przybywa do niej książę. Wściekła macocha obcięła dziewczynie włosy i wywiozła ją na pustelnię, gdzie była sama. A biednego księcia zrzuciła z wieży, kiedy ten przybył do ukochanej. Stracił wzrok – dlatego tak długo potem jej szukał. Ale, kiedy wreszcie dotarł do pustelni i znalazł Roszpunkę, zapłakała ona ze szczęścia a jej łzy sprawiły, że odzyskał wzrok i mogli żyć długo i szczęśliwe ze swoimi bliźniętami w królestwie, do którego przybyli.

 

ŻABI KRÓL

Coś jest niezwykłego w tych najmłodszych córeczkach, bo to im przypadają w udziale te wspaniałe przygody i nagroda, jaką otrzymują na końcu.

Żabi król to opowieść o królu, który miał trzy córki. Najmłodsza z nich uwielbiała bawić się swoją złotą kulą przy studni. A studnia ta znajdowała się w pobliskim lesie. Aż pewnego dnia kula wpadła jest do środka. Królewna była zrozpaczona, ale pojawiła się nadzieja. Mieszkająca w studni paskudna żaba obiecała, że przyniesie jej kulę, jeśli królewna zgodzi się, by ona – żaba , mogła spać w jej łóżku, jeść z jej talerzyka i pić z jej kubeczka. Królewna godzi się na to, bowiem tak bardzo pragnie swą złotą kulę odzyskać z powrotem. Myśli też sobie, że z łatwością oszuka głupią żabę. I po odzyskaniu kuli oczywiście ucieka, śmiejąc się.

Ale żaba nie jest głupia. Poza tym wiem, że to zaklęty książę, więc nie ustąpi tak łatwo. Pewnie długo czekał na możliwość uratowania z tego okropnego czaru, więc teraz nie podda się tak łatwo. Idzie śladami królewny i późnym wieczorem dociera do zamku. Odźwierny wpuszcza go szczęśliwie do środka i kiedy żaba staje przed obliczem króla wszystkie mu wyjaśnia. Król jest mądrym człowiekiem, dobrze wychowuje swoje córki i wcale mu się nie podoba to, że jego dziecko nie dotrzymało słowa. Każde córce oddać swój kubek, talerzyk i udostępnić miejsce w łóżku.

I teraz następuje kluczowy moment historii. Przemiana, która ma miejsce w sypialni królewny. Przyjęło się, że księżniczka całuje paskudną żabę i dzięki temu staje się ona pięknym księciem. Jest to nagroda za pokonanie wewnętrznego oporu, czy też jakiegoś obrzydzenia. Jednak w prawdziwej wersji tej historii księżniczka w złości rzuca żabą o ścianę krzycząc przy tym, jakaż to ona paskudna ta żaba. Ale żabka się tym zupełnie nie przejmuje a ten spontaniczny akt wyrażenia prawdziwych uczuć sprawia, że zostaje zdjęty czar. Zaraz po tym, kiedy żaba staje się pięknym księciem żywiołowa dziewczynka staje się dojrzałą kobietą. To dzięki temu, że pozostała sobą. Nie udawała, że podoba jej się fakt, że musi spać z żabą. Złościła się na to. Ale to właśnie dzięki tej złości i jej wyrażeniu, dzięki temu, że dała jej upust prawdziwym emocjom, spotkała swego księcia.

Królewna, kiedy ją poznajemy jest jeszcze małą dziewczynką. I wcale nie pragnie księcia. Odkrywa to dopiero, kiedy on się pojawia. Kiedy staje się dojrzałą kobietą. Wtedy dopiero odkrywa swoje pragnienie. Czasem więc, życie potrafi nas naprawdę zaskoczyć. Warto też czasem otworzyć się na drugiego człowieka i pozostając sobą odkryć to, co ma do zaoferowania. Jeśli tego nie zrobimy, będziemy tłumić uczucia możemy stracić okazję spotkania i poznania niezłego ciacha albo miłości życia.

Chciałam szczególną uwagę zwrócić na jedną z mało zauważanych postaci w tej bajce. Jest nim wierny Henryk. Przeszywa mnie dreszcz, kiedy czytam ten jedyny fragment, w którym występuje. Otóż jest to  na samym końcu baśni, kiedy odczarowany Król wjeżdża do swojego królestwa wraz z piękną księżniczką. To jest magiczny moment, z królestwa zostaje zdjęty czar. Zamek znów imponuje świetnością, ogród rozkwita.  A u wiernego Henryka, który jest sługą zaklętego księcia pękają żelazne obręcze, którymi kazał sobie skuć serce, bowiem cierpiał myśląc o tym, co spotkało jego pana. Można więc z łatwością wyobrazić sobie, jaka to straszna tragedia, takie zaklęcie. Dopiero uwolnienie serca wiernego Henryka jest momentem przełomowym dla Króla i całego królestwa. Wówczas dopiero na dobre pryska ten zły czar.  Och. Dobrze jest mieć takiego kogoś u boku, który cierpliwie czeka i cierpi wraz z tym, dla którego żyje. Wierny Henryk jest matką i ojcem, opoką dla Króla, kimś, kto pozostanie przy nim na zawsze. 

 

PIĘKNA I BESTIA

Oto historia o ojcu, który miał trzy córki. Starsze zajęte były powierzchownością i strojami, tylko dla najmłodszej ważne też były inne wartości.

I kiedy ojciec wyrusza w podróż pragnąc przywieść swym córkom podarki – starsze chcą suknie i klejnoty a najmłodszej zależy na tym, by ojciec wrócił do domu. Dopiero po namowach proponuje, by przywiózł jej różę, którą sam zerwie. Róża jest oczywiście symbolem miłości, nieświadomie chce, by przywiózł jej miłość.

Pech chce, że w drodze powrotnej ojciec wszystko traci, gdyż jego statek spada na dno. On sam z trudem uchodzi z życiem i trafia do jakiegoś pięknego ogrodu. W dodatku ktoś wyraźnie się nim opiekuje, bowiem dostaje jedzenie i picie. Ponieważ nie wie, kim jest dobroczyńca odchodzi żałując, że nie może podziękować. Ale z radością odkrywa, że w ogrodzie rosną piękne róże. Zrywa więc jedną, ciesząc się, że chociaż dla jednej córki będzie miał podarunek.

Wtedy poznaje gospodarza domu. Jest nim Bestia – ni to człowiek, ni zwierzę – ktoś o okropnej powierzchowności. Bestia dowiaduje się, dlaczego ojciec zerwał różę, daruje mu życie, ale w zamian za dziewczynę. Tutaj mamy kolejną historię, w której rodzic poświęca własne dziecko.

Po powrocie do domu ojciec bardzo żałuje swej decyzji, ale córka się tym nie przejmuje. Jedzie odważnie do Bestii i zamieszkuje w jej domu. To dlatego, że jest odpowiedzialna, poza tym, czuje w sobie moc i choć odczuwa lęk przez nieznanym, czuje też zew przygody. W disnejowskiej wersji tej baśni dom Bestii to całe zaklęte królestwo. Służącymi są czajniczki, filiżanki, zegar czy łyżeczki. Myślę, że to dlatego, że bez tych elementów filmowa opowieść była by nuda. A tak – wiele się dzieje a odbiorca od razu wie, że ma do czynienia z zaczarowanym domem.

W baśni tej mamy motyw nagrody. Oto dziewczyna, piękna, odważna i dobra, udaje się do nieznanego mężczyzny, do zaczarowanego domu, zamku, który zapewne znajduje się w lesie, by odkryć swoją tożsamość i spotkać miłość. I tu również, podobnie, jak w Żabim Królu, zaczarowany książę, którym jest oczywiście Bestia znalazł okazję, by się z tego czaru wyzwolić.

W tej baśni wszystko dzieje się powoli. Nie ma nagłych zwrotów akcji, lecz bohaterowie powoli zakochują się w sobie, Bella kocha Bestię, pomimo jej powierzchowności. Bestia kocha Bellę – chcąc by Bella czuła się u niego, jak najlepiej, robi dla niej, co może. Przesłanie tej bajki jest takie – bądź ze mną, kochaj mnie, a zrobię dla Ciebie wszystko. Bestia daje Belli w prezencie specjalne lustro, w którym może ona obserwować swoją rodzinę, choć wie, że to duże ryzyko. Przypuszczam, że to lustro dało początek tabletowi i kamerce internetowej 😉

I właśnie w lustrze Bella widzi, że ojciec pochorował się z żalu nad własną głupotą. Zupełnie słusznie żałuje swej decyzji, bo jak można ofiarować dziecko Bestii, by ratować własny tyłek? Bella dostaje pozwolenie, by jechać do ojca na 7 dni. 7 jest liczbą symboliczną. Jest bowiem 7 dni tygodnia, 7 podstawowych dźwięków, 7 kolorów tęczy, w 7 dni powstał świat i nie potrzeba było więcej. Jest również 7 cech składających się na człowieka – instynkt, emocje, inteligencja, intuicja, rozum, wola, świadomość. 7 to liczba opisująca wszystko. Bestia wie, że 7 dni wystarczy.

Kiedy ojciec widzi córkę od razu dochodzi do siebie i nie pozwala jej wracać, choć 7 dni dawno minęło. Córka jednak wie, że jej przeznaczeniem nie jest tkwić w rodzinnym domu u boku ojca, ale z ukochanym. Dorosła do tego i czuje, że więź i miłość, jaka połączyła ją z  Bestią zwycięża. Bella czuje, że z Bestią dzieje się coś złego. Dlatego wraca do niego i zastaje prawie bez życia. I tu pokazanie prawdziwych uczuć, w tym wypadku miłości – sprawia, że czar zostaje zdjęty. Bestia pocałowana przez Bellę, zmienia się w pięknego księcia a całe królestwo powraca do normalnego stanu.

Piękna jest idealną kandydatką na żonę. Oddana, dzielna, kochająca. Ile takich pięknych znajduje szczęście we współczesnym świecie?

 

ŚPIĄCA KRÓLEWNA 

To jest baśń, w której wyraźnie możemy obserwować, że istnieje coś takiego, jak przeznaczenie.

Oto król i królowa, którzy pragną mieć dziecko. Rzadko zdarza się, że  królewna ma oboje rodziców, najczęściej jest tylko ojciec. A Śpiąca Królewna ma oboje rodziców, w dodatku kochają ją nad życie. Dlatego, że tak bardzo jej oczekiwali. Długo nie mieli dziecka, więc teraz ich radość jest ogromna, gdy rodzi im się cudowna, mała dziewczynka. Król tak się cieszy, że organizuje wielkie przyjęcie i zaprasza wszystkich oprócz jednej osoby. Nie zaprasza trzynastej wróżki w królestwie. Dla dwunastu, które niosą w darze same cudowności (piękno, mądrość, dobroć itp.) ma specjalne złote talerze, ale dla trzynastej nie. Trzynastej nie zapraszają. 

W niektórych baśniach występują tylko 3 wróżki a zaproszona nie zostaje 4. Najczęściej ta czwarta jest złą czarownicą, która daje dziewczynce, w przeciwieństwie do trzech dobrych wróżek samo zło świata.

Ale w tej baśni nie o to chodzi. Trzynasta wróżka nie jest zła, jest tylko symbolem kobiecości. W ciągu roku mamy 13 miesięcy księżycowych, a księżyc utożsamiany jest z kobiecością, tak jak słońce z męskością.

Trzynasta wróżka ma za zadanie obdarzyć dziewczynkę kobiecością. Rodzice doskonale o tym wiedzą, dlatego jej nie zapraszają. Nie chcą, by ich śliczna, mała córeczka, której tak oczekiwali dorosła i stała się kobietą. Dlatego też nie zapraszają trzynastej wróżki. A ona i tak się pojawia i oznajmia, że kiedy dziewczynka skończy 15 lat ukłuje się wrzecionem i umrze. Wrzeciono, które się kręci jest również symboliczne. Każdy bowiem kręci nić swojego życia….

 Przerażeni rodzice chowają więc wszystkie wrzeciona, ale ponieważ nikt nie ucieknie przed swoim przeznaczeniem – a przeznaczeniem dziewczynki jest zostać kobietą – ten czar się ziszcza. Pewnego dnia, gdy dziewczynka skończyła właśnie 15 lat a rodziców nie było w domu znalazła tajemniczą wieżę. Nie znała jej wcześniej. Wchodzi na samą górę  i spotyka starą kobietę, która przędzie na wrzecionie. Kobieta jest tam specjalnie, po to, by dziewczynka mogła stać się kobietą. Symboliczne ukłucie wrzecionem powoduje, że tryska krew, podobnie, jak przy pierwszej miesiączce, kiedy dziewczynka staje się kobietą. Ciekawe jest to, że król i królowa opuścili zamek akurat wtedy, kiedy zbliżyło się zagrożenie – wszak to 15 urodziny, TEN moment. Zamiast trzymać dziecko za rękę i pilnować w tym właśnie dniu, uciekają. Zrobili to specjalnie. Wiedzieli bowiem, że i tak nie uchronią jej przed kobiecością. Nie potrafiliby jej powiedzieć, że stała się kobietą i pokazać jej, jak to jest. Woleli opuścić zamek i „niech się dzieje co chce”. Zupełnie, jak współcześni rodzice, którzy nie potrafią rozmawiać ze swoimi dziećmi o dojrzewaniu, kobiecości, męskości i seksualności.

W baśni królewna zasypia. I śpi sto lat. A wraz z nią całe królestwo. Świat się zatrzymał. Aż do czasu, kiedy pojawił się piękny książę. W czasie, kiedy królestwo było uśpione, zostało otoczone kolczastymi roślinami, dlatego też wcześniejsi śmiałkowie ginęli, kiedy chcieli dostać się do Śpiącej Królewny. Ale ten jeden nie – a to dlatego, że minęło 100 lat,  a było powiedziane, że sen będzie trwał 100 lat. Królewicz z łatwością dotarł do wieży, gdzie spała Królewna, bowiem kolce zamieniły się w róże. Było to z góry przesądzone.

Królewicz zdejmuje czar typowym sposobem i jakże dorosłym – całuje królewnę. Podobnie, jak książę z Królewny Śnieżki.   Zdejmuje czar z niej i całego królestwa a także Króla i Królowej. Halo – obudźcie się. Wasza córka jest już dorosła.  Potem zabiera ją do swojego zamku, wyprawia huczne wesele i żyją długo i szczęśliwie.

 

GŁUPI JAŚ

Jakże ja uwielbiam tę baśń. Zawsze mam taki ubaw z braci Jasia oraz z niego samego, że ilekroć to czytamy zwijamy się ze śmiechu. Opowiem Wam pokrótce o czym jest baśń Głupi Jaś.

Jaś mieszka z ojcem i dwoma elokwentnymi braćmi na wsi. Starsi chłopcy są niezwykle mądrzy, wręcz przemądrzy i znają się na wszystkim. A Jaś, jak to Jaś. Głupi najmłodszy brat, o którym nawet narrator w baśni zapomina, ponieważ zaczyna ją słowami – „był sobie, chłop, który miał 2 synów”.  Jaś biega po lasach i łąkach, gada ze zwierzętami, ciągle jest umorusany. W przekonaniu innych na niczym się nie zna. Czyżby był duchowym bratem naszego Kopciuszka? Oczywiście, ze tak 😊 Jest tylko odwrotnie, bo w tej historii z kolei to królewna szuka męża. Zaprasza więc wszystkich możliwych kandydatów do swojego zamku, zupełnie, jak książę z Kopciuszka zapraszał wszystkie panny na bal. Udają się tam oczywiście bracia Jasia, wyposażeni przez ojca w piękne konie i wiedzę wbitą do głowy. Dowiedzieli się bowiem, że wielcy myśliciele i pisarze królestwa będą notować wszystkie wypowiedzi i konwersacje z królewną. Przygotowali się więc należycie, żeby mieć co powiedzieć. Jeden z nich nauczył się zdaje się słownika na pamięć a drugi sterty gazet, czy czegoś takiego. A Jaś? Oczywiście w ogóle się nie przygotował, nie dostał nawet konia od ojca. Nie był mu potrzeby, bo i tak pojechał sobie na koźle. Nie jedzie, jak jego bracia, by się sprawdzić i coś udowodnić. Jedzie po przygodę, a jak królewna go nie zachce, to nic, bo on i tak swoją królewną zdobędzie. Królewna jest tu bowiem tylko symbolem pragnień i marzeń.

Po drodze, która oczywiście wiodła przez las Jaś nazbierał prezenty dla królewny – zdechłą wronę, starego chodaka i błoto, które włożył do kieszeni. Możecie więc wyobrazić sobie, jak wyglądał. A kiedy wpadł do królestwa na swoim koźlim rumaku, jego dwaj bracia, podobnie, jak inni kandydaci już zostali oddaleni z kwitkiem, bo oczywiście zapomnieli języka w głębie. Zresztą i tak nie mieli nic do powiedzenia. Kiedy Jaś wparował do komnat od razu zrobiło się zamieszanie. Uczynił to bowiem  inaczej niż inni kandydaci i od razu wpadł w oko królewnie. Od razu też młodzi nawiązali konwersację. Na zamku bowiem piekli kurczaki, więc Jaś zapragnął upiec w chodaku swoją wronę i okrasić ją błotnym sosem.  Ależ ta naturalność i spontaniczność się królewnie spodobała. Ale to nie tylko dlatego, Jaś się tak królewnie spodobał. On po prostu był taki, jak ona, wyróżniający się z tłumy i pomimo swojej etykietki „głupi” miał odwagę sięgnąć po coś tak cennego, jak królewna i całe królestwo. Im bardziej oczy królewny błyszczały, tym bardziej szczęki wszystkich mądrali, co zapisywali opadały do ziemi. A kiedy królewna dosiadła wraz z Jasiem kozła i przejechała się na nim okrakiem po królestwie, chyba padli zemdleni. Jazda na koniu (kozioł to taki rumak) to jednoznaczny symbol. Koń jest symbolem erotyzmu. Ich wspólna jazda była jakby przypieczętowaniem miłości i wspólnoty, jaka ich połączyła.  Jakże to prosta bajka. Nie wychylaj się, rób swoje, bądź sobą i czekaj na swoją kolej, wykorzystaj ją – bo to twój czas.

Chciałam też napisać parę słów o królewnie. Szkoda, że Disney nie nakręcił jeszcze Głupiego Jasia, bowiem ta królewna zasłużyła by ma najwyższe trofea. Ona nie jest zwykłą nudną panną, co czeka na księcia, który się w niej zakocha. Ona chce, by się wykazał, by ją zainteresował sobą, chce sprawdzić, czy jest jej godzien. Podobny wątek mamy w baśniach, w których książę na do wykonania jakieś zadanie, zagadki. A królewna z Głupiego Jasia jest taka naturalna, prawdziwa a przede wszystkim wie, czego chce, jest świadoma swej wartości. Takie przesłanie niesie ta baśń.

 

Podobało Ci się? Udostępnij, będę ogromnie wdzięczna.
A może chcesz poczytać o innych bajkach? Daj znać w komentarzu.

Zapraszam też na mój Facebook i Instagram.
Oraz na wpis – Jak stworzyć bajkę, w której dziecko jest głównym bohaterem.

 

Podczas pisania pomogły mi min:

„Baśnie domowe i dziecięce”, wyd. Elżbieta Jarmołkiewicz 2002 – Bracia Grimm

„Baśnie”, wyd. Media Rodzina 2005 – Hans Christian Andresen.

„Złota księga bajek”, wyd Wilga, 1999 – opracowanie zbiorowe.

„Bajki rozebrane”, wyd. Zwierciadło 2008 – Katarzyna Miller, Tatiana Cichocka

 

5 wątków z “Rzucone ziarno czyli o czym mówią baśnie.

  1. Jako dziecko uwielbiałam baśnie i już tak pozostało. Utożsamić się z bohaterami i przenieść w ich świat daje poczucie czegoś niesamowitego. W baśniach zło zawsze jest złem, a dobro dobrem. A na koniec mądrość jaka płynie z baśni może pomóc nam w zrozumieniu dzisiejszego świata.

  2. Pingback: Charlie i fabryka czekolady i inne historie – recenzja. – Mama na całego

  3. Wow! Kobieto i Matko – niesamowita analiza… Ciekawe kiedy weźmie Cię na bardziej chłopaczyńskie opowieści. Od 2 do 5i pół roku życia mojego synka opowiadać mu musiałam codziennie Księgę Dżungli, potem faza na dzielnych policjantów z Lego (jedna książeczka w kółko) itd… Baśnie te klasyczne są mądre, poznaję to po tym, że -podobnie jak Pismo św.- czytasz to samo i za każdym razem jakoś inaczej odbierasz… Dlatego wolę oryginalnego Andersena i Grimów, bo choć nieraz tam śmierć, krew i kat – to zło jest tam złem, dobro dobrem i wygrywa dobro. I są w międzyczasie te wszystkie nasze dorosłe niuanse: a co jeśli zło jest bj wygodne i opłacalne, a co jeśli za dobro nie ma zapłaty.. itd.

    1. Dziękuję 🙂 Chciałabym też kiedyś napisać o Królu Drozdobrodym i Żelaznym Janie. Ta druga jest zdecydowanie dla chłopaków. Wiesz….po trzech chłopcach to miałam taki głód baśni dla dziewczynek, o księżniczkach, że teraz czytam je w nadmiarze. Swego czasu codziennie czytałam Trzy Świnki….a potem okazało się, że mój synek ma niesamowity zmysł do budowania, tworzenia, jest pracowity i nie znosi partactwa i bylejakości. Dlatego w interpretacji bajek ważne jest to, by przejrzeć się tym, które uwielbiają nasze dzieci. Dowiedzieć się, dlaczego. Buziaki. Dziękuję za komentarz 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *