Kiedy rozmawiam z różnymi rodzicami odnoszę wrażenie są są dwa takie tematy, o których niechętnie rozmawiają oni ze swoimi dziećmi lub nie wiedzą jak rozmawiać. Jeden z nich to seks i dojrzewanie a drugi to pieniądze.

A tymczasem im wcześniej dziecko zrozumie ideę pieniądza oraz jego wartość tym lepiej. Dlatego też jestem zdania, że w pewnym wieku warto dawać dzieciom z góry ustalone, stałe sumy pieniędzy, które nazywamy KIESZONKOWE. Ilość i sposób wręczania kieszonkowego będzie zależna od naszych własnych wytycznych.

Dlaczego warto dzieciom dawać kieszonkowe:

Kieszonkowe UCZY GOSPODAROWAĆ WŁASNYMI ZASOBAMI. Dzieci, które regularnie dostają ustalone wcześniej sumy pieniędzy są w stanie przekonać się osobiście, jak to jest, kiedy ma się do dyspozycji własne pieniądze. Że można łatwo “przepuścić” je na pierdoły i szybko się skończą albo zaoszczędzić. Że za odkładane sumy można sprawić sobie coś większego. To uczy je gospodarowania i uczenia się na własnych, finansowych błędach.

Kiedy ustalimy z dziećmi, że będą dostawały kieszonkowe ważne jest, oby dostawały je niezależnie od tego, co się aktualnie dzieje w ich życiu. Kieszonkowe nie może być kartą przetargową ani nagrodą (wypłatą) za dobre zachowanie albo, o zgrozo! oceny. Znam takie przypadki, że dzieci otrzymywały drobne sumy za oceny (6zł. za szóstkę, 5 za piątkę). Uważam jednak, że nie jest to dobry sposób na zasilanie dziecięcych skarbonek czy młodzieżowych portfeli a to dlatego, że nauka albo pomoc w domu jest obowiązkiem dziecka a nie jego pracą, za którą ma dostać wynagrodzenie. Nie należy łączyć tych dwóch spraw. Podobnie, jak nie należy odbierać dziecku kieszonkowego, za nie wywiązanie się z obowiązków, czy złe oceny. Kieszonkowe to stała, niezależna “pensja” i tylko będąc taką spełnia swą rolę.

Kieszonkowe ma uczyć dziecko zarządzania własnymi zasobami. Nie możemy więc dawać mu dodatkowych pieniędzy, jeśli całe kieszonkowe wydało na głupoty a teraz chce iść do kina. Warto więc przy ustalaniu kieszonkowego od razu uzgodnić wspólnie z dzieckiem, na co ma przeznaczać swoje kieszonkowe (np. na przyjemności takie, jak kino czy dodatkowy gadżet albo np. na prezenty urodzinowe dla kolegi). Każda rodzina powinna ustalić indywidualnie na co dziecko przeznacza kieszonkowe a na co może dostać dodatkowe pieniądze. Będzie to zapewne zależne od ilości kieszonkowego, jakie dostaje. Nie możemy również krytykować “tych pierdół”, które kupuje, gdyż jest to jego sprawa, natomiast możemy mu zasugerować, żeby pomyślał, czy warto było wydać pieniądze na coś takiego.

Wysokość kieszonkowego ustalamy w zależności od tego, jaki jest nasz domowy budżet. U mnie jest tak, że od czwartej klasy dziecko dostaje 10 zł na tydzień, od 6 klasy 50 na miesiąc, od 1 liceum 100 na miesiąc. Każdy jednak ustala tak, jak uważa.  Myślę, że mniejszym dzieciom lepiej jest dawać częściej mniejsze kwoty, ponieważ ich pieniądze “szybciej się rozchodzą”. Za kieszonkowe moje dzieci nie kupują wspomnianych prezentów dla kolegów na urodziny, to sponsoruję ja. Nie kupują również jedzenia, ubrań, biletów ani wycieczek szkolnych, nie doładowują telefonów. Wydają to na własne przyjemności albo dodatkowe potrzeby (kino, kręgielnia, wizyta w McDonaldzie, kartę pamięci do telefonu czy płytę zespołu, bilet na koncert). Oszczędzają też na coś większego, np. lepszy telefon lub drukarkę 3D. Obecnie dostają kieszonkowe na konto bankowe.

Skutki tego,  że dziecko nie otrzymuje kieszonkowego i nie ma do dyspozycji “własnych pieniędzy” są między innymi takie, że dostaje ono pieniądze od rodziców, kiedy o nie poprosi. Uargumentuje to tym, że “potrzebuje”. Traktuje więc rodzica, jak nieograniczony bankomat a i rodzic nie jest w stanie zaplanować tych wydatków “na potrzeby”. W ten sposób można wydać naprawdę ogromne kwoty.

Dzieci mogą oczywiście “dorobić do kieszonkowego”. Starsza młodzież chętnie podejmuje różne prace a i młodsze dzieci często pomagają przy czymś, co nie jest ich zwykłym obowiązkiem. Mogą za to dostawać drobne sumy pieniędzy. Dziecięcy i młodzieżowy budżet zasilają również babcie, dziadkowie, ciocie i wujkowie.

Kiedy dziecko zaczyna dostawać kieszonkowe, warto od razu porozmawiać z nim o tym, na co będzie mogło je przeznaczyć a także zachęcić je (pokazać zalety), by część odkładało albo dzieliło się z innymi (np. podczas zbiórek dla chorych). Jest to jednak jego decyzja. Starsze dzieci powinny być zaangażowane w planowanie domowego budżetu oraz mieć świadomość, jakie są koszty utrzymania rodziny, np. opłaty za prąd, wodę.

Jeśli edukacja finansowa jest bliskim Ci tematem, zachęcam do podzielenia się swoimi doświadczeniami w komentarzu a także zerknięcia tutaj [KLIK] , gdzie piszę o świetniej książce wydawnictwa Znak, która pomaga nam – rodzicom oswoić temat edukacji finansowej. Gorąco zapraszam:

PIENIĄDZE I CAŁA RESZTA 

Zapraszam też na mój  Facebook, gdzie bywa wesoło, inspirująco oraz refleksyjnie oraz  Instagramgdzie bywa całkiem ładnie 🙂

7 wątków z “Edukacja finansowa czyli jak kieszonkowe uczy gospodarować własnymi zasobami.

  1. Pingback: Pieniądze i cała reszta – recenzja. – Mama na całego

  2. Moja sześciolatka dostaje 10 zł co dwa tygodnie, i bardzo ciężko jest jej rozstać się z tymi pieniędzmi, więc zebrała już pokaźną sumkę. Natomiast wie, że zachcianek nie sponsorujemy, więc tym bardziej jestem dumna, że nie wydaje wszystkiego w cukierni 🙂

  3. Staram się uczuć dzieci oszczędzać i świadomie korzystać z pieniędzy. Dużo uwagi przykładam do omawiani z dziećmi wartości towarów i pieniędzy oraz czasu jaki np. muszę spędzić w pracy i zarobić określoną sumę. Nie otrzymują wprawdzie kieszonkowego, ale maja swoje zaskórniaki.

  4. Ostatnio dostałam bardzo ciekawą publikację “Pieniądz ei cała reszta”. Uważam, że jest naprawdę ciekawa i pomocna. Mój przedszkolak ma skarbonkę i odkłada każdy grosz. 😁

  5. Świetnie napisane. Ważne, aby uczyć zarządzania swoimi pieniędzmi i przede wszystkim oszczędności. 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *