Co można zrobić w obliczu dziecięcej złości.

 

Jakiś czas temu napisałam dla Was artykuł o tym, jak pomóc dziecku poradzić sobie ze złością. Wpis nosi tytuł – sposoby na dziecięcą złość.  Znaleźć w nim można różne sposoby, które rodzic może wskazać dziecku, aby mogło ono samodzielnie poradzić sobie ze złością.

Zdaję sobie jednak sprawę z tego, jakie to trudne wyzwanie dla rodzica, który staje obok złoszczącego się dziecka. Często w tej właśnie chwili żadne argumenty nie trafiają do dziecka. I w żaden sposób nie można odwrócić w tym danym momencie jego uwagi i nakierować ją na inne tory.

Bo są dzieci, które potrafią złościć się „stale” i „o wszytko”:

Co można zrobić w obliczu dziecięcej złości.
czytaj dalej

Bezstresowe wychowanie – tak czy nie ?

Pewnego razu, a było to w czasach mojej młodości siedziałam w poczekalni u dentysty. W pewnym momencie wtargnęła tam również pewna rodzinka, mama z dwojgiem dzieci, na oko 6-7 letnie bliźniaki.  Dzieciaki z impetem wpadły do środka i zaczęły „roznosić pomieszczenie”. Zrzuciły swoje kurtki  na najbliższe krzesła i zaczęły zabawę. Wszędzie było ich pełno. To bawiły się w chowanego włażąc pod mały stolik z kredkami, a to za chwilę wskoczyły na parapet, po to, by z niego zeskoczyć. Urządzały sobie biegi z przeszkodami, przy czym żadna z tych przeszkód (inni ludzie) nie była dla nich przeszkodą. Wyrywały innym dzieciom kredki i zabawki, które po chwili i tak lądowały na podłodze.  W dodatku krzyczały przy tym niemiłosiernie, nie tylko jeden do drugiego ale również do wszystkich. Na szczególną uwagę zasługiwała mama owych dzieciaków. Zaraz po wejściu przycupnęła sobie na krzesełku obok krzesła z dziecięcymi kurtkami i kompletnie nie zwracała uwagi na swoje latorośle, zajęta przeglądaniem jakiś pism. Od czasu do czasu podnosiła tylko głowę zza gazety, zerkając mętnym wzrokiem wpatrzonym w dal, po czym wracała do przeglądania obrazków.

Zastanawiałam się wówczas – dlaczego owa mama nie zwróci kompletnie uwagi na swoje dzieci? Dlaczego nic im nie powie? Dlaczego nie „ujarzmi” ich jakoś, czymś nie zajmie? Albo chociaż nie powiesi tych kurtek lub nie powie dzieciakom, żeby to zrobiły, by ktoś mógł sobie usiąść na tym krześle?

Po latach odkryłam.

Ta mama stosowała wychowanie bezstresowe.

Wychowanie bezstresowe czyli jakie?

Bezstresowe wychowanie – tak czy nie ?
czytaj dalej

Granice samodzielności.

Samodzielność.

To bardzo ważna cecha, którą warto obdarować dzieci od samego początku. Dać im szansę na samodzielne zaśnięcie, samodzielne odkrycie rączki czy nóżki oraz tego że niektóre rzeczy są ciepłe a niektóre zimne, jedne słone a inne słodkie.  Dobrze jest też pokazać dziecku, że samodzielnie może się pobawić, samodzielnie może zjeść, samodzielnie się ubrać  i  samo zorientować się, że chce mu się siku. Z czasem zakres samodzielności się zwiększa. Dziecko nie tylko potrafi samo zjeść, ale również przygotować sobie posiłek oraz po nim posprzątać. Nie tylko potrafi samodzielnie się ubrać, ale również samodzielnie wybrać ubranie i nawet je sobie wyprać czy wyprasować.

Tak sobie myślę, że to bardzo, bardzo istotne, żeby uczyć dzieci samodzielności, wspierać je w dążeniu do niej i przede wszystkim pozwolić im na nią a także paradoksalnie towarzyszyć w niej. 

Rozmyślając o tym, doszłam  do wniosku, że jest taki aspekt samodzielności, który jednak czasem warto odpuścić. Innymi słowy odłożyć na moment swoją konsekwencję, nie starać się usamodzielniać dziecka za wszelką ceną a na pierwszy plan wysunąć coś znacznie ważniejszego. Coś co może mieć wpływ na nasze życie. Wzajemną pomoc i troskę.

Granice samodzielności.
czytaj dalej

Budowanie nawyków u dzieci.

Budowanie nawyków u dzieci.

Według słownika nawyk jest to nabyta skłonność do bardziej mechanicznego, machinalnego, automatycznego a także sprawniejszego wykonywania jakiejś czynności (czyli sposobu zachowania, reagowania), nabyta przede wszystkim poprzez jej ciągłe powtarzanie, do opanowania której potrzebne jest osiągnięcie pewnej dojrzałości.

(źródło – Wikipedia, słownik psychologii wyd. Książnicy, słownik PWN)

Dziecko to z kolei młody człowiek, pełen spontaniczności, ciekawości, chęci odkrywania tego, co nowe i nieznane a także osoba – według definicji – która nie osiągnęła jeszcze dojrzałości.

(źródło – moje własne obserwacje i słownik psychologii)

Czy jest możliwe budowanie nawyków u dzieci, skoro na pierwszy rzut oka wydaje się, że jedno z drugim się wzajemnie wyklucza?

Choć wcale nie jest łatwe, wymaga pracy, cierpliwości i czasu, to  możliwe jest.

Budowanie nawyków u dzieci.
czytaj dalej

Jak pomóc dziecku zaplanować dzień.

Wiele się ostatnio mówi i słyszy o tym, że uczniowie w szkołach są przeciążeni. Że ich plany lekcji pękają w szwach a oni sami przesiadują w szkole od rana do późnego popołudnia, niczym dorosły w pracy, po czym wracają do domu i dalej się uczą lub odrabiają lekcje.

Problem ten rzeczywiście istnieje i jest przedmiotem burzliwych dyskusji oraz tematem programów telewizyjnych. 

Chciałam podzielić  się z Wami moimi spostrzeżeniami na ten temat oraz sposobami, dzięki którym możemy pomóc naszym dzieciom w organizowaniu sobie dnia tak, by szkoła i zadania domowe nie zdominowały jego codzienności. 

Uważam, że problem dotyczy nie tylko tego, że w szkołach jest dużo zajęć a niejednokrotnie dzieci / młodzież uczą się rzeczy nieprzydatnych i niepotrzebnych. Problem leży również w tym, że plany lekcji ułożone są w sposób nierównomierny. Wspominałam o tym w moim wystąpieniu w Pytaniu na Śniadanie (klik). Jednego dnia dziecko ma dużo zajęć i w dodatku są to same wiodące przedmioty, takie jak matematyka, polski, angielski, biologia i fizyka. A drugiego jego plan obfituje w podwójne lekcje wu-efu i zajęcia artystyczne typu muzyka i plastyka.

Choć nie mamy znaczącego wpływu na rozkład lekcji oraz na ich ilość to jednak wpływ na to, jak nasze dziecko zorganizuje sobie codzienną naukę zdecydowanie mieć możemy.

Jak pomóc dziecku zaplanować dzień.
czytaj dalej

Przedświąteczna Opowieść dla rodziców.

Przedświąteczna Opowieść (dla rodziców).

Grudzień. Za oknem szaro i buro, choć jeszcze parę dni temu była piękna zima. Para Młodych Rodziców krąży po centrum handlowym w poszukiwaniu idealnego prezentu dla swojego dziecka. To pierwsza gwiazdka Bombelka, marzą więc, by było to coś fantastycznego i niepowtarzalnego. Po kilkunastu minutach kręcenia się w kółko i słuchania “All I want for Christmas is you” kierują swe kroki do „Dziecięcej Krainy”, znanego sklepu, w którym można znaleźć wszystko.

Nieśmiało wchodzą do środka i rozglądają się niepewnie… nie wiedzą, co robić…

– W czym mogę państwu pomóc? – słyszą dźwięczący głos uprzejmej sprzedawczyni, która pojawiła się nie wiadomo skąd gotowa służyć radą i pomocą.

Tata spogląda na mamę i kiedy dostrzega porozumienie w jej oczach mówi:

– Szukamy czegoś dla naszego dziecka, to jego pierwsza gwiazdka.

– Chcemy – dodaje mama – aby było to coś radosnego, o wyrazistych kolorach, co przyciągnie jego uwagę.

– I miękkiego – uzupełnia tata – żeby mogło się przytulić i nie zrobić sobie krzywdy.

– Proszę za mną – uśmiecha się sprzedawczyni i prowadzi rodziców w kierunku pluszaków.

Sklepowe półki aż uginają się pod ciężarem puchatych zabawek o różnorodnych kształtach, kolorach i wielkościach. Niektóre z nich wyglądają niemalże, jak prawdziwe zwierzaki a od autentyczności odróżnia je tylko to, że się nie ruszają.

– Taaaak… – rzuca niepewnie mama – ale chcielibyśmy, aby to coś stymulowało jego rozwój.

– Szybko mu się nie nudziło i nie powodowało alergii…. – dodaje tata.

Sprzedawczyni kieruje swe kroki do kolejnego działu. Tym razem z zabawkami edukacyjnymi dla maluszków. Zachęca rodziców, by podeszli razem z nią.

– Interaktywne zabawki, takie, jak te – mówi – świetnie stymulują rozwój. Ten oto tańczący, śpiewający żółwik wspaniale się sprzedaje a dzieci są nim zachwycone. A grająca, bajkowa książeczka była hitem ostatnich lat. Mamy też nowość, interaktywny domek…nie znajdą państwo nic lepszego ….

– Taaaak … – zamyśla się mama, przesuwając wzrokiem po sklepowych półkach – chcemy też, aby zapewniło mu to zabawę na wiele godzin.

Tym razem sprzedawczyni podprowadza rodziców w kierunku   działu z klockami. Wielkie pudła z wszelakimi, różnokształtnymi klockami, od plastikowych, gumowych, drewnianych po magnetyczne aż się proszą, by coś z nich zbudować.

– Ale zabawka musi być bezpieczna dla naszego dziecka. Nie mogę wciąż myśleć, że się zadławi, kiedy odwrócę  od mojego maleństwa wzrok…. – odważnie mówi mama.

– Chcemy też – rzuca niepewnie tata – żeby uczyła dziecko różnych umiejętności i zachowań, odróżniania emocji, tego co jest dobre a co złe…..

– I…..mówienia – dodaje niepewnie mama.

Sprzedawczyni zaprasza rodziców do działu elektroniki. Migocząco-grające kolorowe tableciki, wąskie smartfoniki z eco-plastiku, idealne do dziecięcych rączek już prawie trafiają do wciąż pustego koszyka z zakupami….

– Ależ proszę pani – w ostatniej chwili oburza się mama –  Przecież ekran dla takiego maluszka jest niezdrowy, może źle wpłynąć na rozwój jego komórek nerwowych….

– No i gotów jeszcze – mruczy tata pod nosem – się od tego uzależnić…..

Sprzedawczyni odwraca głowę w stronę dziecięcych książeczek. Już chce kierować tam swoje kroki, widząc jednak zdziwienie, zaskoczenie i niepewność swoich klientów mówi:

– Drodzy państwo, RODZICÓW NIE SPRZEDAJEMY !!!

Udostępnij, jeśli czujesz tak samo 🙂 

Przedświąteczna Opowieść dla rodziców.
czytaj dalej

Wygrywać czy przegrywać – oto jest pytanie.

Granie z dzieckiem.

Czy to gra planszowa, czy sportowa, czy może inna.

Jestem przekonana, że niemalże każdy rodzic grając w grę ze swoim dzieckiem stawał przed męczącym dylematem – wygrać, czy przegrać czyli dać wygrać dziecku.

Z moich własnych doświadczeń oraz obserwacji wiem, że nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie a tym samym nie ma jednego „właściwego” zachowania.

Wygrywać czy przegrywać – oto jest pytanie.
czytaj dalej

Mnemotechniki – czyli techniki ułatwiające zapamiętywanie i zwiększające pojemność pamięci.

Mnemotechniki czyli techniki pamięciowe są alternatywnym dla tradycyjnych metod  sposobem uczenia się. Biegle opanowane w znaczący sposób ułatwiają naukę, przyspieszają ją, zwiększają pojemność pamięci, powodują, że zapamiętane treści łatwiej jest z pamięci wydobyć a także sprawiają więcej frajdy w czasie nauki. Podstawową zasadą stosowaną w mnemotechnikach jest wizualizacja, czyli myślenie w sposób obrazowy, w którym uaktywnia się praca lewej i prawej półkuli jednocześnie.

Mnemotechniki – czyli techniki ułatwiające zapamiętywanie i zwiększające pojemność pamięci.
czytaj dalej

Sposoby na dziecięcą złość.

Dzieci są pełne emocji.

Te małe istoty kryją w swoich sercach tak wiele uczuć a niejednokrotnie nawet nie potrafią ich nazwać. Codziennie też muszą się z nimi mierzyć.

Bardzo często dziecięce emocje doprowadzają rodziców do rozpaczy. Och, jakże łatwo jest zaakceptować radość, któremu towarzyszy dźwięczący śmiech i jakże trudno zaakceptować złość, potwierdzoną tupiącymi nóżkami i rykiem.

A tymczasem akceptowanie wszystkich dziecięcych uczuć jest ważne dla jego rozwoju. Dzięki dobremu przeżywaniu emocji dziecko poznaje siebie. Jeśli pomożemy mu w tym, zyska  cenną umiejętność, jaką jest radzenie sobie z emocjami, rozpoznawanie ich. A emocje potrafią wiele powiedzieć. Strach przykładowo sprawia, że się cofamy i możemy się ochronić. Nauczenie się więc go odczuwać i nie negować powoduje tylko same korzyści.

Nie można też nikogo zmuszać do tego, aby czuł to czego nie czuje i natychmiast przestał odczuwać to, co czuje.  Obrazek z placów zabaw: „nie płacz, przecież nic się nie stało” jest bardzo powszechny. A takie reagowanie sprawia, że dziecko zamyka się w sobie i w rezultacie gubi się we własnych emocjach. Nie wie co ma czuć. Samo czuje ból a mama twierdzi, że nie.  Dziecko jest zagubione. W późniejszym życiu również nie potrafi nazywać własnych emocji, myli je, tłumi lub im zaprzecza.  A to może przyczynić się do tego, że w dorosłym życiu trudno będzie mu budować zdrowe relacje z innymi ludźmi oraz zadecydować  o wybraniu życiowej drogi.

Jedną z trudniejszych do przeżycia emocji dla rodzica jest złość dziecka. Często w momencie ataku rodzic ma ochotę sprawić, by dziecko natychmiast przestało się złościć, płakać, histeryzować, mówiąc: „przestań się złościć” albo „przestań płakać” albo „o co się tak denerwujesz, przecież nie ma powodu”? Często też pozwala, by złość ogarnęła również jego, co powoduje jej eskalację. Dziwi się też, skąd u dziecka wzięło się tak silne uczucie.  A w takiej chwili nie jest istotne, by atak złości natychmiast minął, ale nauczenie dziecka, w jaki sposób może ją przeżyć oraz zastopowanie zachowań, które sprawiają, że złość przeradza się w agresję skierowaną ku sobie lub innej osobie.

Co robić w takiej chwili? Czy można w jakiś sposób pomóc dziecku w radzeniu sobie ze złością?

 

Sposoby na dziecięcą złość.
czytaj dalej