Jak się dobrze dogadać z babciami i dziadkami.

Babcia i dziadek to wyjątkowe osoby w życiu każdego młodego, czy to małego, czy już trochę większego człowieka. Wiele się mówi o tym, że dziadkowie (babcie i dziadkowie) darzą swoje wnuki ogromną, bezwarunkową miłością, opiekują się nimi z wielką cierpliwością, uwagą i energią, jakiej nie mieli, dla swoich własnych dzieci. Wiele się też mówi o tym, że dziadkowie są od rozpieszczania a rodzice denerwują się „grzeszkami”, jakie popełniają  ich rodzice w stosunku do dzieci.

Szczęście, radość i dobro dziecka to jest to, co leży na sercu zarówno babciom i dziadkom, jak i rodzicom, chociaż ci drudzy znajdują się w nieco mniej komfortowej sytuacji. To na ich barkach spoczywa trud wychowania oraz odpowiedzialność za dziecko. To oni są dla nich bez chwili wytchnienia, bez możliwości „pójścia do swojego domu”, to oni troszczą się, dbają, pomagają a czasami strofują, kiedy trzeba pokazać różnicę między dobrem a złem. Dziadkowie są w tej komfortowej sytuacji, że oni już swoją pracę wykonali. Choć czasem próbują przyjąć rolę rodziców, to jednak ostatecznie zawsze mogą po prostu „wrócić do swojego domu”. A przecież rodzice często i chętnie korzystają z pomocy babć i dziadków. I tak jak lubią kiedy babcie lub dziadkowie są zawsze na telefon, kiedy potrzeba przypilnować pociechy, tak, kiedy seniorzy próbują się wtrącać w wychowanie tychże pociech to już niekoniecznie są tacy chętni i otwarci na współpracę. Co jest naturalne.

Jak to wszystko pogodzić? Jak sprawić, aby relacje między rodzicami i babciami – dziadkami układały się dobrze, a dzieci na tym korzystały a nie traciły?

 

Jak się dobrze dogadać z babciami i dziadkami.
czytaj dalej

Spokojny poranek matki czworga dzieci. Co robić, by stał się codziennością.

Jakiś czas temu czytałam artykuł bardzo znanej pani od sukcesu, która dzieliła się w nim swoimi sposobami na udany poranek. Wśród kilku z nich, jeden zasłużył na moją specjalną uwagę. Otóż autorka tekstu proponowała, aby rano zrobić coś miłego dla siebie – wziąć kąpiel w olejkach.

I tak, jak z pozostałymi sposobami zgodziłam się w zupełności, ten odrzuciłam na stracie. Bo czy jest możliwa spokojna, relaksująca kąpiel, kiedy rano zewsząd słyszymy:

– mamo, gdzie są moje spodnie?

– mamo, dlaczego z serem, wiesz, że wolę z szynką…

– mamo, kakao jest za gorące…

– otwieraj!, też chcę umyć zęby !!!

Pewnie każda mama (i tata) to zna. Ten nerwowy pośpiech, spoglądanie co chwilę na zegarek, poranki pełne pokrzykiwań, poganiania i stresu związanego z tym, że nic nie jest na czas.

Owszem, można wstać godzinę przed wszystkimi domownikami i kosztem własnego snu relaksować się w olejkach a dopiero potem wyjść naprzeciw harmiderowi panującemu w domu, ale  …

Pozostawmy to, by skupić się na tym, jak sprawić, by nasz poranek był spokojny, udany a tym samym był wstępem do równie udanego i aktywnego dnia.

Spokojny poranek matki czworga dzieci. Co robić, by stał się codziennością.
czytaj dalej

Odyseja Umysłu okiem mamy.

Odyseja Umysłu. Pod tą tajemniczą nazwą kryje się międzynarodowy konkurs, w którym co roku bierze udział kilka tysięcy uczniów i studentów z całego świata.
Zadaniem uczestników jest przygotowanie w zespole rozwiązania wybranego przez siebie problemu (humanistycznego lub technicznego) i zaprezentowanie go w formie przedstawienia. Wymaga to od każdej osoby w drużynie zdobywania wszechstronnej wiedzy, kreatywnego i krytycznego myślenia,  otwartości na opinię i pomysły innych, współpracy oraz innowacyjności, czyli wychodzenia poza schematy. Uczestnicy sami wymyślają i przygotowują występ, czyli scenariusz, kostiumy, rekwizyty, scenografię, oprawę muzyczną albo projektują i wykonują nowatorskie urządzenia techniczne. Trenują również tak zwane spontany, czyli spontaniczne zadania, słowne lub manualne, w których mogą wykazać się swoim intelektem i umiejętnością pracy w grupie. Polega to na tym, aby zrobić „coś z niczego”. Każdy etap przygotowań odbywa się pod czujnym okiem dwóch trenerek, które mogą pomagać i wspierać wszelkie działania ale nie mogą ich wykonywać.

Wiem. Taką właśnie lub podobną informację można przeczytać na różnych witrynach lub fanpejdżach poświęconych Odysei. Ale o co tutaj dokładnie chodzi? To wiedzą tylko Ci, którzy biorą w tym czynny udział lub stoją obok kogoś kto to robi.

Odyseja Umysłu okiem mamy.
czytaj dalej

Jak tworzyć bajkę, w której dziecko jest głównym bohaterem.

Bajki od wieków znane są, jako sposób komunikowania się z dziećmi. Przedstawione w nich zdarzenia wracają do małego słuchacza, kiedy skonfrontuje się on z podobną sytuacją w swoim życiu. Może wówczas wykorzystać wiedzę zdobytą dzięki opowiadaniu.

A jeśli jest to specjalnie dla niego wymyślona bajka, z bohaterem, który przypomina je i z wyglądu i z charakteru, z bohaterem, któremu zdarzają się podobne przygody, który doświadcza podobnych zmartwień i kłopotów – a radzi sobie z nimi wymienicie – to wówczas jest ona świetnym sposobem na to, by pomóc dziecku samemu sobie poradzić z własnymi trudnościami. Wskazać rozwiązanie, pokazać różne możliwości, zachęcić do samodzielnego odkrywania sposobów działania.

Tworzenie takiej bajeczki, czyli układanie, opowiadanie, pisanie jest zajęciem trudnym i łatwym.

Jak tworzyć bajkę, w której dziecko jest głównym bohaterem.
czytaj dalej

Trzy największe toksyny, jakie można zaserwować dziecku.

Opowiem Wam pewną historię.

Jakiś czas temu byłam świadkiem zdarzenia, które miało miejsce w progu drzwi do przedszkolnej sali. 5,5-letni chłopiec, przedszkolak, który potrzebuje bardzo dużo czasu, aby oswoić się ze zmianą, na widok innej pani, niż jego rozpłakał się. Nauczycielka, która w tym dniu zastępowała Jego Panią widząc płacz dziecka, powiedziała prosto do niego: „o, co za beksa!”. Na to on, oczywiście rozpłakał się jeszcze bardziej. Ona, przekonana o słuszności swoich metod rzekła na to: „co za dzidziuś tak płacze”. Chłopiec na te słowa zaczął jeszcze bardziej płakać. Nauczycielka zmieniła front i zaatakowała z innej strony: „to wstyd tak płakać”…

Trwało to tak krótko, że matce dziecka, czyli mnie zdążyła tylko opaść szczęka. W tym momencie „dyskusji” ocknęłam się i jedyne, co mi przyszło do głowy to oderwać nauczycielkę od mojego syna (chciałam zadbać  o jej komfort, żeby się źle nie poczuła, jak się okazało niepotrzebnie) i powiedziałam do niej, żeby nie śmiała się z dziecka, ponieważ tylko to przyszło mi wówczas do głowy. Na to ona odparła, że się nie śmieje i rzuciła kolejnym kluczowym argumentem, który on również usłyszał: „to jest duży chłopak, nie powinien tak płakać”.

Zdarzenie to skończyło się tak, że wróciłam z dzieckiem do szatni a nauczycielka zamknęła nam drzwi przed nosem. Po jakimś czasie, kiedy siedziałam z nim na ławce zastanawiając się, co robić otworzyła te drzwi i jakimś cudem z bólem mojego i jego serca znalazł się w sali przedszkolnej.

Dlaczego dzielę się tym osobisty przeżyciem? Chciałam Wam powiedzieć, co zrobiła nauczycielka przedszkola.

W jednej krótkiej chwili przelała w moje dziecko trzy toksyny, jakie uderzają w poczucie wartości dziecka:

Trzy największe toksyny, jakie można zaserwować dziecku.
czytaj dalej

Dziecko to nie koniec świata – czyli o tym, co można rozbić z maluszkiem. Wpis dedykuję wszystkim młodym mamom.

Kiedy jesteś młoda wydaje Ci się, że świat stoi przed Tobą otworem. Masz wiele planów, celów, nadziei. Pragniesz zająć się tyloma sprawami. Robić karierę zawodową, dbać o rozwój osobisty, uczyć się, podróżować, budować związek i dom. W pewnym momencie życia przychodzi też czas na dziecko. Też jest planowane i z radością oczekiwane. Jest dopełnieniem wizji naszego świata.

Często jednak bywa tak, że rzeczywistość jest inna, niż oczekiwania. Odkrywamy, że po narodzinach dziecka świat przewraca się do góry nogami. Jesteśmy zmęczone, zdołowane, przygnębione i wydaje się nam, że wszystko się  kończy i „już nigdy” nie będzie tak, jak wcześniej. To prawda. Już nie będzie tak, jak wcześniej. Znam o uczucie, ponieważ sama go doświadczyłam. Po urodzeniu pierwszego dziecka a było to 16 lat temu wydawało mi się, że to koniec . Że już nigdy nie zagram  w karty, już nigdy nie pojeżdżę na nartach, już nigdy nie pójdę w góry, do kina, teatru ani imprezę potańczyć. Już nigdy.

Dopiero z czasem zrozumiałam, ze narodziny dziecka nie są końcem ale początkiem. Że dziecko również uskrzydla i można wszystko razem z nim robić wszystko lub prawie wszystko.

 

A z małym dzieckiem można:

Dziecko to nie koniec świata – czyli o tym, co można rozbić z maluszkiem.                         Wpis dedykuję wszystkim młodym mamom.
czytaj dalej

Wpis gościnny – Dlaczego małe dziecko może zniszczyć facetowi życie?

Wiemy, że pojawienie się dziecka wywraca świat do góry nogami. Od dnia swoich narodzin, a nawet wcześniej, jest na stałe obecne w życiu swojej mamy. Jest w jej sercu, w jej głowie, a nawet w jej… torebce.

A czy wiecie, że tak dzieje się również w życiu ojca?

O tym, jak dziecko zmienia życie mężczyzny opowie Maciek – ojciec, copywriter, scenarzysta i muzyk, który tak, jak ja marzy, by napisać książkę dla dzieci. Inspiruje słowem w sposób prosty i skuteczny, a także dowcipny i przekorny.

Przeczytajcie….

 

Dlaczego małe dziecko może zniszczyć facetowi życie?

Wpis gościnny – Dlaczego małe dziecko może zniszczyć facetowi życie?
czytaj dalej

Jak pomóc dziecku uwolnić się od smartfona.

Pewien młodzieniec wybierał się na imprezę. Zależało mu na tym, by dobrze wyglądać, więc spędził kilkadziesiąt minut przed lustrem. Dokładnie się ogolił, starannie ułożył włosy. Wcześniej wyprasował sobie koszulę i spodnie, które teraz idealnie na nim się układały. Parę kropel perfum i uznał, że jest gotowy. Umówił się z rodzicami, że wróci około godziny drugiej i prosił, aby wcześniej do niego nie dzwonili. O dziewiątej wieczorem pożegnał się z nimi i zadowolony wyszedł z domu.
Zaraz po jego wyjściu rodzice zasiedli przed telewizor, by z ciekawością obserwować losy bohaterów swojego ulubionego serialu. Wtem usłyszeli odgłos przekręcanego w zamku klucza. Zdziwili się bardzo, myśląc, że pewnie syn coś zapomniał. Ich zdziwienie było jeszcze większe, kiedy zobaczyli go w progu. Stał z nieszczęśliwą miną, z potarganymi włosami i wymiętą koszulą, którą jeszcze kilkadziesiąt minut temu pieczołowicie prasował.
– Co się stało? – zapytał ojciec
– Pobili cię? – spytała matka w tym samym czasie.
– Nie!!!! – wykrzyknął płaczliwie młodzieniec.
– To w takim razie co?????
– Nic !!! – odparł młodzieniec – po prostu chciałem zagaić rozmowę, włączyłem muzykę, bo może ktoś chciałby potańczyć….
-?????????
– Wywalili mnie i dalej gapili się w swoje smartfony!!!!!!

Może trudno w to uwierzyć, ale za jakiś czas taka historia może się zdarzyć.

Jak pomóc dziecku uwolnić się od smartfona.
czytaj dalej

„Nie sztuką jest uśpić, sztuką odłożyć” – kilka słów o usypaniu małego dziecka.

Stary niedźwiedź mocno śpi, stary niedźwiedź mocno śpi….                             

Znacie tą starą dziecięcą zabawę, podczas której śpiewa piosenkę? Całkiem niedawno słyszałam jej nową wersję, w której stary niedźwiedź został zamieniony na małego niedźwiedzia. A ten z kolei  nie chce spać, a my się go boimy, na palcach chodzimy, bo jak się zbudzi to się drze, jak się zbudzi to się drze.

Piosenka trafia w sedno, bo kto z nas – rodziców nie zna sytuacji, kiedy musiał chodzić na paluszkach, byleby tylko nie obudzić śpiącego dziecka?

„Nie sztuką jest uśpić, sztuką odłożyć” – kilka słów o usypaniu małego dziecka.
czytaj dalej

Teksty rodziców, których nastolatki nie znoszą.

Teksty rodziców, których nastolatki nie znoszą, a które burzą wzajemną więź i podkopują poczucie wartości.

 

Czy zdarzyło Wam się wciąż powtarzać jakiś tekst do swojego dziecka z poleceniem, prośbą, informacją a jego reakcja była taka, jakby w ogóle tego nie usłyszało?

Prawdopodobnie dlatego, że wiele tekstów mówionych do dzieci nasycona jest przesłaniem, które automatycznie budzi sprzeciw. Są to przede wszystkim teksty o charakterze wymówek, krytykanctwa, ostrzeżeń, oskarżeń oraz wyrażające bezradność i irytację rodziców. Takie teksty powtarzane są w kółko i można je nazwać zrzędzeniem. Nie tylko nie przynoszą spodziewanego efektu, ale również osłabiają autorytet rodzica, więź pomiędzy rodzicem i dzieckiem a także poczucie wartości dziecka.

Teksty rodziców, których nastolatki nie znoszą.
czytaj dalej