Nadszedł grudzień. To miesiąc, który kojarzy nam się z długimi, zimnymi wieczorami i pierwszym śniegiem. Jest to również miesiąc, w którym obchodzimy Boże Narodzenie, czyli to wielkie, radosne święto, które w ostatnich latach traci swoje znaczenie i wyjątkowość.

Ten wpis nie powstałby zapewne, gdybym po raz kolejny, trzeci nie wzięła udziału w świąteczno-grudniowo-blogerskiej akcji o wdzięcznej nazwie Blogrudzień, do której zaprosiła mnie Magda M. 

Pierwotnie miałam pisać o czymś innym, o Bożym Narodzeniu. Lecz w tym roku Boże Narodzenie będzie u nas smutne i nostalgiczne, gdyż przy wigilijnym stole kogoś zabraknie. Dlatego też zostawiłam ten temat i postanowiłam rozprawić się z wszelkimi mitami, baśniami, komercyjnymi opowieściami, jakie towarzyszą  pojawieniu się tajemniczej postaci, jaką jest  Prawdziwy Święty Mikołaj.

Powiem Wam szczerze, że moi starsi chłopcy naigrywają się ze mnie, mówiąc, że jestem „boomerem”, czyli w wolnym tłumaczeniu „starszym człowiekiem na facebooku”, że tak pilnuję tego „wizerunku Prawdziwego Świętego Mikołaja” i czepiam się tego współczesnego, o którym mówię, że jest ubrany „w strój przerośniętego krasnala”, bo zatrzymałam się w latach mojego dzieciństwa. I pewnie mają rację.

Niemniej jednak zaczynamy :-):

frsgmrnt-choinki

 

Na początek rozprawimy się z najbardziej znaną anegdotą związaną z tą postacią a mianowicie z tym, że w okolicach 6 grudnia i Bożego Narodzenia prezenty rozdaje PRAWDZIWY ŚWIĘTY MIKOŁAJ.

To jest MIT. Otóż moi drodzy, nie oszukujmy się – ani on święty, ani prawdziwy. Mikołaj tak naprawdę nie istnieje. Postać, jaka przychodzi do nas z worem prezentów albo podkłada je pod poduszkę, czy też pod choinkę to – przebieraniec. Możemy go też nazwać pomocnikiem. Czy to wygląda, jak chodząca reklama Coca Coli w identycznych barwach, jak opakowanie tego brunatnego, słodkiego napoju, czy też jak dobroduszny staruszek z siwą brodą i pokaźnym brzuszkiem odziany w strój krasnala (jego pierwowzorem był ten z reklamy Coca Coli) choć ostatnio podobno schudł,  czy też ubrany w szaty biskupa, w biskupiej czapce i pastorałem – zawsze to będzie przebieraniec. Nie jest prawdziwy, a tym bardziej święty.

mikolaj-5

mikolaj-6

mikolaj-7

mikolaj-8

Rozprawiliśmy się już z mitem Prawdziwego Świętego Mikołaja i w dalszej części będziemy nazywać go po prostu – Mikołajem.

 

Mikołaj rozdaje prezenty TYLKO grzecznym dzieciom.

To jest BZDURA i to kompletna. Ręka do góry, kto z rodziców użył tego koronnego argumentu – bądź grzeczny, bo Mikołaj patrzy i NIE DAŁ DZIECKU prezentu, bo było niegrzeczne, no kto? Jakoś nie widzę zgłoszeń. A dzieci są mądre i sobie myślą – oj, mamo, mamo, powtarzasz tę śpiewkę co roku  i jakoś zawsze dostaję prezent, w tym roku też już wiem, co się kryje na dnie szafy. Reasumując – Mikołaj przynosi prezent każdemu dziecku i dorosłemu w rodzinie, w której pielęgnuje się tę tradycję, niezależnie od tego, czy było grzeczne, czy nie, cokolwiek to znaczy 🙂

 

Prezenty dla dzieci produkowane są przez elfy z fabryce zabawek.

No to, to jest taka BAŚŃ. Możemy sobie w nią wierzyć lub nie. Ktoś kiedyś wymyślił taką bajkę o Mikołaju, który  mieszka sobie daleko, w zimnym kraju i ma fabrykę zabawek, w której pracują elfy. Może nawet chciałabym, żeby to była prawda, bo mogłabym sobie zażyczyć wszystko a elfy by mi to wyprodukowały albo wydrukowały na swoich drukarkach 3D. No, ale niestety. Budżet mikołajowo-świąteczny pewnie w każdej rodzinie bywa ograniczony a i minimalizm, którego dzieci nie rozumieją też jest ostatnio modny. Że już nie wspomnę o eco i dawaniu przedmiotom drugiego życia. No i jeszcze jedno. Dzieci się dziwią, że elfy nie wyprodukowały im zamku Arrendele za 1000 zł albo skutera za 4000. A rodzice, którzy chcą, by ich dzieci „jak najdłużej wierzyły w świętego Mikołaja” wciskają ten kit swoim dzieciom muszą im to jakoś tłumaczyć. Inne wyzwanie to takie, jak wyjaśnić  dzieciom, że jedne dostały wypasione zestawy lego a inne jajko niespodziankę, chociaż listy do Mikołaja zawierały podobne życzenia. Wygląda to tak, jakby Mikołaj  faworyzował jedne dzieci a inne traktował  po macoszemu. A fabryka zabawek jedna i dla wszystkich. Nie wiem, jak Wy, ale ja to bym nigdy takiej ściemy na głowę nie brała…

 

Mikołaj zostawia prezenty w różnych miejscach.

To jest PRAWDA. Czasem zostawia je pod poduszką, czasem w skarpecie, czasem przy kominku, przy pniu drzewa albo pod choinką. Często też oczywiście wręcza „osobiście”. Zależy to od tego, jaką wersję Mikołaja przyjęliśmy i jakie mamy możliwości zorganizowania „przebierańca”. U mnie zawsze zostawiał pod poduszką albo obok niej, jeśli prezent był większy od niej. Od czasu pojawienia się wielu dzieci w rodzinie przychodzi do nas pomocnik przebrany za świętego Mikołaja w stroju biskupa.

 

Mikołaj mieszka w dalekiej, zimnej Laponii.

To jest ta sama BAŚŃ, która dotyczy eflów. Żaden Mikołaj przecież nie mieszka w Laponii, nie ma reniferów, które latają po niebie a jeden z nich  ma na imię Rudolf  i poznać go można po czerwonym nosie.  Jeśli ktoś chce w to wierzyć i opowiadać swoim dzieciom niechaj wierzy i opowiada. Dla mnie to jest baśń, którą zresztą ktoś wymyślił dla celów komercyjnych (kasy), a osoby odgrywające rolę „Świętego Mikołaja” nieźle na tym zarabiają.  Może to i piękne, wzruszające i takie „magiczne” i  podoba się dzieciom ale to tylko bajka. I potem jest problem a pytanie w google –  „jak powiedzieć dzieciom prawdę o świętym Mikołaju?” plasuje się na czołowym miejscu.

 

Mikołaj przeciska się przez komin.

No, serio? To to już jest KIT, ale jeśli wierzyć w bajki może być prawdą 🙂

 

Stylizacja Mikołaja to: czerwony, dłuższy  kubrak z białym futerkiem, a’la płaszcz, czerwone spodnie z białym futerkiem, czerwona, krasnalowa czapka z białym futerkiem i pomponem, czerwone rękawiczki, długie, białe włosy, wąsy i długa broda – również białe,  okrągłe okulary, czerwone (od mrozu) policzki, czarny pasek i czarne, wysokie buty.

To jest taka BAJKA. To koncern Coca Coli wymyślił taki wizerunek Mikołaja i on się przyjął w wielu krajach. Stworzył całą, piękną, pozytywną kampanię ze światełkami i dzwoneczkami, która tak się wszystkim podoba. I od tamtej pory a było to w roku 1931 przyjęło się, że tak wygląda Mikołaj (oczywiście nie jest on święty). I teraz każdy Mikołaj tak wygląda albo podobnie, choć jeszcze w czasach, kiedy byłam dzieckiem taki Mikołaj w ogóle nie był znany a każdy przebieraniec  (w szkołach, przedszkolach, hotelach, restauracjach, na świątecznych przyjęciach, kościołach (dawniej nie było hiper-marketów) ) ubrany był w strój biskupa.

 

Jest tylko jeden prawdziwy Święty Mikołaj.

A raczej był, bo on już nie żyje. To jest akurat PRAWDA. W wieku III żył pewien człowiek, o imieniu Mikołaj. Był jedynym dzieckiem zamożnych rodziców i zasłynął z tego, że były wyczulony na niedolę i ubóstwo innych. Po śmierci rodziców chętnie dzielił się majątkiem z innymi.  Został biskupem miasta Mira i nie ustawał w trosce o dobra materialne jego mieszkańców.  W późniejszych latach kościół katolicki ogłosił go świętym. Zmarł 6 grudnia, dlatego właśnie  w naszej kulturze i tradycji przyjęło się, że 6 grudnia obdarowujemy bliskich prezentami.  Dawniej drobnymi, teraz wypasionymi. Z czasem Mikołaj zaczął pojawiać się również w Boże Narodzenie a czasem też 6 stycznia. Udział religii  a konkretnie chrześcijaństwa i katolicyzmu (święci) jest tu istotny. Warto wiedzieć, że to on dał początek temu baśniowemu, współczesnemu, popularnemu Mikołajowi (który nie jest święty).

Więcej o  historii świętego Mikołaja przeczytasz tutaj. 

mikolaj-3

 

Mikołaj rozdaje prezenty kilka razy w roku.

To jest akurat PRAWDA. Mikołaj przychodzi do nas 6 grudnia (wyjaśniłam dlaczego) a także w Boże Narodzenie. Tradycja dawania prezentów z okazji tego wielkiego święta jest taka, że narodził się Jezus, syn Boga, który jest darem, prezentem dla ludzi od niego. W tym czasie, aby umilić sobie świętowanie i sprawić jeszcze więcej radości obdarowujemy bliskich podarkami.  Obecnie w wielu krajach  i rodzinach religijny charakter Bożego Narodzenia zupełnie zanikł.  W wigilię, która tradycyjnie ma być postną, uroczystą kolacją je się mięso a prezenty rozdaje Dziadek Mróz albo Gwiazdor. Dla mnie zawsze  wigilia będzie z prawdziwymi, tradycyjnymi, wigilijnymi, bezmięsnymi potrawami a prezenty będzie przynosił Aniołek, Dzieciątko albo „na gwiazdkę” i nie wyobrażam sobie, że mogłoby być inaczej.  W niektórych rejonach (np. w Hiszpanii) prezenty dostaje się 6 stycznia. To z kolei ma związek z tym, że według tradycji i historii do małego Jezusa przybyli trzej królowie i przynieśli mu dary. Działo się to kilka dni po narodzinach i przyjęło się, że 6 stycznia, choć w niektórych religiach to Boże Narodzenie obchodzi się 6 albo 7 stycznia. Tego dnia prezenty rozdaje również Mikołaj albo Trzej Królowie.

 

Mikołaj ma swoich pomocników.

No tak. To jest PRAWDA. Ten baśniowy Mikołaj z Laponii, ubrany w czerwony kubrak w krasnalowej stylizacji  ma swoich pomocników w postaci elfów. Może i oni nie produkują prezentów w swojej bajkowej fabryce, to jednak mogą pomagać je roznosić, choć  nie są oczywiście prawdziwi. Z kolei ten, który przebiera się na pamiątkę prawdziwego Świętego Mikołaja, czyli w strój biskupa ma swoich pomocników w postaci Aniołów, również w tym wypadku nieprawdziwych. Zależy kto, w co wierzy i jaką wersję chce przekazać swoim dzieciom.

U mnie jest tak, że rodzice są pomocnikami świętego Mikołaja. Co roku przed 6 grudnia zachęcam dzieci do napisania listu do świętego Mikołaja i zostawienia go na parapecie okna. Mniejsze dzieci czują pewien czar, kiedy list znika. W okolicach 6 grudnia organizujemy (z moimi braćmi) przybycie świętego Mikołaja. Mówimy, że to nie jest prawdziwy święty Mikołaj, lecz ktoś, kto jest jego „pomocnikiem”. Tamten prawdziwy – wyjaśniamy – żył dawno temu a teraz przychodzi jego pomocnik, który jest ubrany w szaty podobne, jak miał tamten (czyli strój biskupa, z czapką biskupią i pastorałem). W wielkim worze, który jest wielki nie dlatego, że jest tam mnóstwo prezentów dla każdego, tylko dlatego, że na tej „mikołajowej imprezie” jest dużo osób są prezenty, które „rodzice pomogli” temu pomocnikowi zorganizować. Tak to wygląda u mnie w rodzinie. Małe dzieci przyjmują to zupełnie naturalnie a z wiekiem zaczynają sami sobie odpowiadać na pytanie „kto może być tym pomocnikiem” i jak wygląda ta „pomoc w organizacji prezentów”.  Nie przeżywają „szoku” po odkryciu prawdy, nie czują się też oszukane.

Może i moja wersja Mikołaja nie jest idealna, ale nie jestem zwolennikiem tego, by wychowywać dzieci w poczuciu, że bajki są prawdziwe.

mikolaj

 

mikolaj-9

A jak u Ciebie wygląda kwestia Mikołaja? Zachęcam do podzielenia się tym w komentarzu.

<< Wszystkie zdjęcia w niniejszym wpisie ściągnęłam ze strony pixabay.com , wyszukiwarki google, strony demotywatory.pl oraz prywatnych zbiorów >>

 

Wpis powstał w ramach corocznej świąteczno-grudniowo-blogerskiej akcji, zapoczątkowanej przez Magdę z bloga Magda M Blog.

Pozostałe uczestniczki Blogrudnia, do których Was serdecznie zapraszam:

1. grudzień – Mama na całego

2 grudzień – Tarapatka

3 grudzień – Dzieciorka

4 grudzień – Szczęśliwa siódemka 

5 grudzień – Do herbaty 

6 grudzień – Z naciskiem na szczęście 

7 grudzień – Sklerotyczka

8 grudzień – Mama Asia Ogarnia

9 grudzień – Wysmakowana

10 grudzień – Dziubdziak

11 grudzień – Pozytywny Dom

12 grudzień – Młoda mama pisze

13 grudzień – Atrakcyjne wakacje z dzieckiem

14 grudzień – Młoda Mamma

15 grudzień – Kopanina 

16 grudzień – Pogodnie przez życie

17 grudzień – Humory Zmory

18 grudzień – Asertywna Mama

19 grudzień – Jaśkowe Klimaty 

20 grudzień – I jak w domu

21 grudzień – Carpe Diem

22 grudzień – Dieta to Kobieta

23 grudzień – Mamusiowy świat

27 grudzień – Na wysokim obcasie 

30 grudzień – Magda M. Blog

 

Dziękujemy za uwagę, do zobaczenia za rok 🙂

 

Zapraszam na mój osobisty fajnpejdż – Mama na całego oraz na nasz fanpejdż Blogrudniowy. 

Z nami nie będziesz się nudzić, znajdziesz mnóstwo radości i inspiracji 🙂

 

 

 

 

 

 

 

 

26 wątków z “Fakty i mity na temat Świętego Mikołaja.

  1. Mi rodzice opowiadali o Mikołaju, elfach itd. Nie pamiętam jednak od kiedy wiedziałam, że to oni podkładają prezenty pod choinkę, kiedy każą mi i siostrze iść umyć ręce przed kolacją. I jakoś nigdy nie był to dla mnie problem, ważne, że prezent był ;D Nie ważne kto go przyniósł. Mój synek ma 3 lata i też mówię mu o Mikołaju. Raz był u niego Mikołaj (przebrany tata) i od razu go rozpoznał 😉 Wydaje mi się, że w dzisiejszym świecie, gdzie mamy filmy, internet itp. po prostu dorastamy do tej wiedzy, że to taka miła bajka dla dzieci. Jakoś nigdy nie widziałam dziecka, któremu informacja o tym, że Mikołaja nie ma zniszczyła życie 😉

  2. No nie no 😉 Chyba na tym etapie wszyscy wiemy, jak to jest z Mikołajem, co nie przeszkadza mu jednak być pięknym symbolem 🙂 Jeśli pytasz, jak to u mnie jest z Mikołajem, to co roku sama się za niego przebieram i robię prezenty dla potrzebujących osób 😀 Moje dzieci są jeszcze na tyle małe, że kwestia wiary bądź niewiary w Świętego Mikołaja właściwie ich nie dotyczy. Sama nie wspominam momentu odkrycia prawdy jako wielkiej traumy z dzieciństwa, to się stało jakoś naturalnie 🙂

  3. Moja córka wie, że to my kupujemy prezenty Na Mikołajki, nigdy jej nie oklamywalam w tym temacie. Był co prawda czas, że w przedszkolu opowiadała o Mikołaju, bo inne dzieci mówiły, ale wtedy też na siłę jej z błędu nie wyprowadzalam. Natomiast wigilię u nas prezenty zawsze przynosiła Gwiazdka, no ale młoda też wie, że to my 🙂 gorzej jak raz powiedziała swojej koleżance (6 lat), że i Mikołaj i wróżka zebuszka to ściema. Musiałam mocno się nastarac, żeby uspokoić ta koleżankę, bo okazało się, że ona bardzo mocno wierzy w te rzeczy. Potem była pogawędka z moją, że są dzieci, które w to wierzą i nie może tak z grubej rury odbierać koleżance marzeń.

  4. Ten wystylizowany Mikołaj jest zdecydowanie w moim typie 😁 Nie wiesz, pod którą choinką zostawia prezenty? 😉
    Ja w Mikołaja przestałam wierzyć bardzo szybko. Ale żal mi było rodziców i długo udawałam, że jestem magicznie zaskoczona. Chyba dla nich była to wieksza frajda niż dla mnie 🤣

  5. Nasze Święta w tym roku też będą inne, bo zabraknie bliskiej nam osoby 🙁 szczerze mówiąc nawet nie potrafię sobie ich wyobrazić, ale ze względu na synka, musimy jakoś stworzyć ten klimat 😉 W naszej rodzinie Mikołaj jest 6 grudnia, a 24 grudnia prezenty dostajemy na Gwiazdkę 😉 od zawsze tak było w moim rodzinnym domu i taką tradycję celebruję we własnym 🙂

  6. Mam obawy jak synowi mówić o świętym. MIKOŁAJU. Nie chcę go okłamywać. Zna historię biakupa i wie, że na jego pamiątkę rozdaje się prezenty. Pisze list do MIKOŁAJA, ale wie, że to rodzice stoją za kupnem prezentów.

  7. Pamiętam jak w podstawówce już wiedziałam, że Mikołaj nie istnieje, ale nie miałam pojęcia o biskupie z Mity i dopiero na religii dowiedziałam się, że jednak był święty Mikołaj i skądś się ta cała historia wzięła.
    Moja córka w tym roku roku po raz pierwszy powiedziała, co chciałaby dostać, więc „Mikołaj” spełnił jej życzenie, na szczęście było proste i w miarę tanie – domek świnki Peppy.

  8. Przykro, że kogoś u Was zabraknie. Sama pamiętam takie nasze, pierwsze święta, naprawdę w tym czasie smutek się wzmaga. Co do mitów, szczerze mówiąc my na razie chcemy, by syn wierzył w św. Mikołaja. To piękne wspomnienie z mojego dzieciństwa. Ale nigdy nie mówię, że przynosi prezenty tylko grzecznym dzieciom i nie wymuszam na nim w ten sposób „dobrego” zachowania. Bardziej chodzi nam o zachowanie takiej magii świąt – w końcu to już nie takie fajne dostawać prezenty od rodziców 😉 Samo pisanie listu do Mikołaja, pieczenie ciasteczek – póki nie zadaje pytań brniemy w to 🙂 U nas prezent zostawia w skarpecie – ale nie korzystamy „usług” przebierańca. Po prostu rano jest pełna skarpeta.

Dodaj komentarz