Jak radzić sobie z histerią małego dziecka w sklepie.

Znasz tę anegdotę?

Przychodzi dziadek z wnuczkiem do sklepu i wnuczek wpada w szał. Dziadek nie daje się chłopczykowi sprowokować i wciąż powtarza „spokojnie Jasiu, spokojnie Jasiu, spokojnie Jasiu”. Dziecko wciąż w histerii a dziadek niestrudzenie robi zakupy i powtarza „spokojnie Jasiu, spokojnie Jasiu”.

Kiedy podchodzi do kasy (oczywiście cały sklep słyszał wnuczka) sprzedawczyni mówi – Ależ pan cierpliwy do tego swojego Jasia. Ja to bym nie wytrzymała i ryknęła, że hey. A dziadek na to – Proszę pani, to jest Sebastian. A Jasiu to jestem JA.

W tej zabawnej anagdotce jest wiele prawdy. Bo, kiedy dziecko wpada w histerię w sklepie, najważniejsze jest to, bo samemu zachować spokój i opanowanie. Gniew i złość rodzica, opiekuna sprawią, że nastąpi eskalacja histerii i będzie jeszcze trudniej uspokoić dziecko i siebie.

Jak radzić sobie z histerią dziecka w sklepie?

 

Jak radzić sobie z histerią małego dziecka w sklepie.
czytaj dalej

To moja bajka – recenzja.

Jednym z przyjemniejszych momentów dnia jest czas, kiedy dziecko gotowe do spania słucha czytanej przez nas książki. Słuchana opowieść rozbudza wyobraźnie, przenosi malucha w inne miejsce, pozwala utożsamić się z wybranym przez siebie bohaterem i przeżyć jego przygody.

Kilka lat temu, kiedy czytałam mojemu średniemu synkowi książki na dobranoc, wpadłam na pomysł, aby zmienić imiona bohaterów opowieści na jego imię. Był więc Pawełek zamiast Tomka w „Opowiadaniach dla przedszkolaka” albo Pawełek zamiast Igora w Tajnych Agentach. Powiem Wam szczerze, że mój synek nie zdawał sobie sprawy, że zmieniłam te imiona i odkrył to kilka lat później, dopiero wówczas, gdy, te same książki czytałam jego młodszemu bratu już z prawdziwymi imionami. Było to dla niego niezwykle zaskakujące.

Wydawnictwo Wilga – znając upodobania dzieci do identyfikowania się z bohaterami książek wydało książeczki, której główny bohater nosi imię naszego dziecka. I tak powstały dwie, cudne książeczki pod wspólnym tytułem „To moja bajka”.

tmb14

To moja bajka – recenzja.
czytaj dalej

Jak (nie) motywować dziecka do nauki.

Pewna nauczycielka uczyła dzieci tabliczki mnożenia. Wpadła na pomysł, by podczas lekcji użyć piłki. Zabawa i nauka polegała na tym, że rzucała do dziecka piłkę, mówiąc jednocześnie działanie – np 5×7. Jeśli dziecko odpowiedziało prawidłowo, mówiła „dobrze”. Jeśli nieprawidłowo mówiła „sprawdź”. Tym sposobem dzieci opanowały tabliczkę bardzo szybko. Po pierwsze dlatego, że była to zabawa, aktywne były obie półkule mózgowe, był ruch, akceptowano błąd, który dziecko samo poprawiało.

Ponieważ była zdumiona wynikami, postanowiła „ulepszyć” swoją metodę i za każdą dobrą odpowiedź wpisywała punkt.

Jej zdziwienie było ogromne, kiedy okazało się, że dzieci, które odpowiadały prawidłowo w prawie każdym przypadku, nagle zaczęły się mylić.

Co się takiego wydarzyło?

Jaka była przyczyna tego, że dzieci nagle zaczęły się mylić?

Myślę, że odpowiedź na to pytanie tkwi w sekrecie motywacji.

 

Jak (nie) motywować dziecka do nauki.
czytaj dalej

Jak łagodnie odstawić dziecko od piersi czyli 102 miesiące mojej mlecznej przygody.

102 miesiące

442 tygodnie

8 i pół roku

3094 dni….

Niezapomniany czas. Pełen radości, bliskości i zachwytu ale także stresu, bezradności i zmęczenia.

Tyle w sumie trwała moja mleczna przygoda.

Dla jednych to powód do dumy, satysfakcji, imponujący wynik.

Inni z kolei z politowaniem pukają się w czoło, myśląc sobie, że to głupota i po co tak długo?

Jeśli ktoś zapytałby mnie, czy tak planowałam i chciałam karmić, jak najdłużej – odpowiedziałabym, że nie. Wiedziałam tylko, że będę karmić piersią a, że tak długo? Tak po prostu wyszło. I trochę też z lenistwa 😉 (Kto by tam wstawał po nocach i mleko odgrzewał 😉 ).

Ale zacznijmy od początku.

Jak łagodnie odstawić dziecko od piersi czyli 102 miesiące mojej mlecznej przygody.
czytaj dalej