Wpis gościnny 🙂


Ludzie nie dlatego przestają się bawić, że się starzeją, lecz starzeją się, bo przestają się bawić.

Autor przeze mnie nieustalony1

Chciałem zacząć od tego, że od lat pokutuje przekonanie, że gry planszowe to zabawa dla dzieci, która ogranicza się w zasadzie do kostki do gry, nieśmiertelnego Chińczyka i Grzybobrania. Jednak tak nie zacznę. Co rusz różne osoby napomykają w trakcie rozmów, że poznały nowe gry, że spędziły wieczór przy planszy itd. Zatem coś się dzieje – ludzie grają, grają w gronie znajomych, grają w różnym wieku i składzie, grają rodzinnie, a czasami samotnie. Nie śmiałbym dalej wmawiać ludzkości, że traktuje to hobby z przymrużeniem oka, bo widzę, że tak już po prostu nie jest.

Polecenie gier zawsze jest problematyczną sprawą. Nawet znając osobę miałbym zapewne problem z poleceniem odpowiedniej gry – wszak wybór gier jest niesamowicie ogromny, a każdemu może podobać się co innego. Teraz próbuję stworzyć propozycję dla całkowitych nieznajomych. Długo zastanawiałem się jak podejść do tematu. Ostatecznie za radą kolegi postanowiłem, że przedstawię gry nie według klasycznego podziału – ekonomiczne, strategiczne, imprezowe itd., ale według okazji, przy której daną grę warto wyciągnąć. Umówmy się, że gry ekonomiczne mogą być całkiem lekkie i mogą być wielogodzinnymi „mózgożerami”, dlatego próbowałem wczuć się w różne sytuacje, w których ludzie mogą myśleć o graniu i zaproponować odpowiednie tytuły. Pamiętajcie jednak, że jest to czysto subiektywny „poradnik”, oparty o tytuły, które znam, które lubię. Pamiętajcie również, że co roku na targach gier planszowych w Essen (Niemcy) prezentowanych jest kilkaset (sic!) nowych tytułów, którymi zarzucają nas wydawcy. W takim tłoku zawsze łatwo przeoczyć perełki. Jedyna szansa, to próbować zagrać w jak najwięcej.

No to zaczynamy 🙂

Niedzielne popołudnie w rodzinnym gronie.

Niedzielne popołudnie w gronie rodzinnym. Dogłębne sprzątanie domu odbyło się już w sobotę i nagle czujemy pustkę. Dlaczego zatem nie wypełnić jej rodzinną rozgrywką?

  1. Carcassonne (2-5 graczy (6 z dodatkiem Kupcy i Budowniczowie))
    Nie zdziwiłbym się gdyby gra Carcassonne okazała się najczęściej wspominaną planszówką na świecie. Nie sposób tworzyć jakiegokolwiek rankingu gier rodzinnych pomijając ten, bądź co bądź leciwy już tytuł (pierwsze wydanie 2000). Podczas rozgrywki gracze dokładają kafle terenu do konstrukcji już leżących na stole pamiętając by zachować ich kontynuację, tzn. aby droga nie kończyła się w szczerym polu, a miasto nie zostało nagle ucięte jakby ktoś przejechał piłą. Na dołożonym kaflu można od razu postawić pionka, który będzie jednoznacznie wskazywał kto zacz jest w prawie własności – rycerz na zamku, zbój na drodze czy chłop na łące. Gra doczekała się całego szeregu dodatków, które wprowadzają rozmaite możliwości zdobywania punktów. Ja zdecydowanie polecam wprowadzenie dwóch dodatków – Kupcy i Budowniczowie oraz Karczmy i Katedry. Obydwa przenoszą rozgrywkę na głębszy poziom, nie wspominając, że dodają całkiem sporą liczbę nowych kafli. Pozostałe dodatki już wedle uznania i potrzeb graczy. Trzeba pamiętać, że choć Carcassonne ma proste reguły, to próba tłumaczenia nowym graczom szeregu zasad z dodatku może ich przytłoczyć. Także nie wolno przesadzić od razu!

    autor: aldoojeda, źródło: BGG
    autor: aldoojeda, źródło: BGG
  2. Wsiąść do pociągu: Europa (2-5 graczy)
    To kolejny na tej liście klasyk. Budowanie na mapie połączeń kolejowych za pomocą kart wagonów. Każdy może się poczuć baronem kolejowym i wytyczać nowe szlaki przez XIX-wieczną Europę (a jeżeli pokusi się o zakup dodatkowych map, to także przez USA, Indie, samą Szwajcarię lub Francję i wiele innych regionów). Budowanie tras jest w zasadzie dowolne, choć nie wolno zapominać o powziętych zobowiązaniach na wytyczenie konkretnych szlaków, których nie wypełnienie może być bardzo dotkliwe. Do tego pozostali gracze mogą bardziej lub mniej świadomie blokować rozwój naszej sieci kolejowej przez zajmowanie interesujących nas połączeń – czasami bywa więc nerwowo i gracze z zaciśniętymi zębami czekają na swoją turę, aby wreszcie wyłożyć upragnione tory.

    autor: PZS69, źródło: BGG
    autor: PZS69, źródło: BGG
  3. Orlean (2-4 graczy (5 z dodatkiem))
    Gra z roku 2014, która niedawno doczekała się również polskiego wydania za sprawą wydawnictwa Baldar (dostępne są również dodatki w języku polskim). Gracze jako wpływowe persony średniowiecznej Francji będą starali się zdobyć jak największe wpływy i majętność. Gra ma kilka elementów, które powodują, że wyróżnia się na tle innych. Najciekawszy jest… worek. W worku znajdują się nasi robotnicy, mnisi, rycerze, nauczyciele, kupcy itd. Na początku każdej rundy losujemy z worka odpowiednią liczbę postaci, które następnie przypisujemy do określonych akcji na planszy gracza. Wszystkie nasze ruchy na najbliższą rundę muszą zostać zaprogramowane od razu. W trakcie trwania rundy, każdy w swojej turze może odpalić po jednej z zaprogramowanych akcji – ważne zatem nie tylko co, ale i kiedy zdecydujemy się zrobić, bo może się okazać, że na naszą upragnioną akcję jest juz za późno, lub że zwlekając z nią zbyt długo pozbawiliśmy się znacznych profitów. O ile dociąg postaci z worka jest losowy, to jednak jego zawartość możemy świadomie kształtować – możemy pozyskiwać kolejne postaci, a jeżeli te staną się nieużyteczne, to wysyłamy je do… ratusza 😉 W grze jest wiele rzeczy, które można zrobić, wiele elementów, trybików, które razem złożą się na niesamowitą machinę pchającą nas do bogactwa i uznania. Jest to gra nieco bardziej skomplikowana niż wymienione wcześniej, ale kto się nie boi wyzwań, ten nie będzie żałował.

    autor: corrigan, źródło: BGG
    autor: corrigan, źródło: BGG
  4. Puerto Rico (2-5 graczy)
    Gra ekonomiczna, która chyba na zawsze pozostanie już w mojej kolekcji. Szerzej o niej pisałem w swoim własnym kąciku i chętnych zachęcam do zapoznania się tutaj. W skrócie napiszę tylko, że gracze zarządzają swoimi posiadłościami na wyspie Puerto Rico – rozbudowują plantacje, stawiają budynki produkcyjne, użyteczności publicznej itd. Wszystko po to, aby pozyskać jak najbogatsze zbiory (kukurydzy, indygo, kawy, tytoniu) i wyprawić je statkami poza kolonię uzyskując w zamian punkty prestiżu. Niedawno gra została wydana w nowej, zdecydowanie ładniejszej szacie graficznej (opis, który podlinkowałem dotyczył jeszcze starszej wersji). W nowej, poza grafiką zmiany są niewielkie – do pudełka z podstawką został dodany mini-dodatek.

    źródło: wydawnictwo Lacerta
    źródło: wydawnictwo Lacerta

Zobacz także: Terraformacja Marsa, Zamki Burgundii

Wpadli znajomi w nastroju imprezowym.

  1. Time’s Up (4-10 graczy)
    Time's up
    Gra typowo imprezowa zasadami zbliżona do znanych kalamburów. Gracze podzieleni na zespoły mają za zadanie odgadnąć hasła. Rozgrywka trwa 3 rundy, w trakcie których hasła się nie zmieniają. Zmianie ulegają natomiast sposoby udzielania podpowiedzi. W rundzie pierwszej podpowiadane hasło nie może zostać odrzucone – trzeba próbować je odgadnąć aż do skutku lub wyczerpania czasu. Runda kończy się, gdy wszystkie hasła zostaną odgadnięte. Runda druga korzysta dokładnie z tych samych haseł, ale podpowiedzią może być tylko jedno słowo, a partner ma jedną szansę na odgadnięcie. Trzecia runda pozwala się poruszać – tutaj hasła należy pokazywać. Time’s up doczekało się kilku wydań, dzięki czemu haseł nigdy nie zabraknie. Zresztą karty można również stworzyć samodzielnie tuż przed rozgrywką – nam się to zdarzało, gdy nie mieliśmy egzemplarza gry pod ręką.
  2. Sabotażysta (3-10 graczy)
    Sabotażysta

    Mała, kieszonkowa wręcz gra o krasnoludkach i złocie… tylko, że wredna, podła, wyzwalająca najgorsze instynkty, rozbudzająca chciwość, powodująca rozpad małżeństw, zanik więzi rodzinnych i przyprawiająca o przypływy humorów, fluidów, zagotowanie krwi i zalew żółci. Gracze chcą zdobyć złoto – niektórzy uczciwie drążąc tunele, pozostali próbując sabotować ich pracę i przejąć cały urobek dla siebie. Do osiągnięcia celu ważna jest współpraca w drużynie. Problem w tym, że to gra ukrytych tożsamości i nikt dokładnie nie wie, kto jest z nim, a kto przeciw.
  3. Cytadela (2-8 graczy)
    Cytadela
    Kolejna gra ukrytych tożsamości. Gracze próbują rozbudować swoje miasto poprzez dodawanie kolejnych dzielnic, oczywiście nim zrobią to inni. Aby tego dokonać przyjmują kolejne role – Zabójcy, Złodzieja, Magika, Króla, Biskupa, Kupca, Architekta lub Generała. Każda postać dysponuje unikalnymi zdolnościami pozwalającymi przechytrzyć przeciwników. Sposobów jest wiele, a najbardziej nikczemny to zabójstwo – gdy postać wybrana przez gracza traci życie, gracz traci kolejkę, pozostali zyskują wiele radości.
  4. Colt Express (2-6 graczy)
    Dziki Zachód, sunący przez prerię pociąg, którego wagony wyładowane są po brzegi workami z pieniędzmi i klejnotami. Do tego gracz – bandyta, który już za chwilę położy swoje żądne bogactw ręce na swym łupie. Chyba, że ubiegnie go gracz obok. Albo ten następny. Albo którykolwiek inny, bo każdy chce tego samego, a na dokładkę po pociągu szwenda się jeszcze szeryf. Gra, w której każda runda składa się z dwóch faz – fazy planowania, kiedy gracze wykładają naprzemian zakryte lub odkryte karty na wspólny stos oraz fazy napadu, w której zagrane karty są po kolei rozpatrywane. Możliwymi zagraniami jest ruch wzdłuż pociągu, na dach, na dół do wagonów, zbieranie łupów i oczywiście jak to na napad przystało strzelanie. Gracze próbują zatem wyrwać łup i nie oberwać ołowiem. Szybka, dynamiczna, dająca masę śmiechu gra, w której planszę do gry stanowi trójwymiarowy model pociągu!

    autor: Wizzy Parkerir, źródło: BGG
    autor: Wizzy Parkerir, źródło: BGG

Zobacz także: Tajniacy, Dixit

Grupa znajomych ze zmysłem strategicznym.

  1. Szogun (3-5 graczy)
    Gra, która stanowi świetną hybrydę z pogranicza gier wojennych i eurogier2. Każdy z graczy jako dowódca (daimyo) swojego rodu próbuje podbić jedną z wysp XVI-wiecznej Japonii by ostatecznie uzyskać tytuł szoguna. Daimyo utrzymują i wykorzystują podległe im prowincje – zbierają z nich podatki i żywność, by utrzymać wojsko, budować zamki, teatry i świątynie. Muszą pilnować swych granic przed zakusami przeciwników i podbić najbardziej urodzajne ziemie dla siebie. Zbiory ryżu pozwalają przetrwać srogą zimę, ale trzeba uważać, by obciążenia nakładane na mieszkańców nie były zbyt wygórowane, inaczej dojdzie do buntu prowincji, która tym samym stanie się bardziej podatna na wpływy innych daimyo. W grze zaprezentowano bardzo fajny system walk oparty na wieży z przegródkami, do której wrzuca się drewniane sześciany. Wrzucone kostki mogą w niej utknąć na dłużej. Mnie ten mechanizm zauroczył, choć ma swoich przeciwników. Zawsze lubię o nim myśleć w ten sposób – nie wypadło teraz, to wypadnie przy innej walce. Ot zwykła wojenna losowość.
    Z dostępnością polskiego wydania bywa różnie, Szogun miał w Polsce 2 wydawców i długie momenty niedostępności. Aktualnie wydawcą jest Rebel, ale nieznany jest termin ewentualnego dodruku. Niedawno pojawiła się jednak edycja angielska w wydaniu Big Box – zawierającym wszelkie dodatki i dobra w jednym pudle. Warte rozważenia, bo sama gra jest całkowicie niezależna językowo. Ci, którzy nie znajdują upodobania w klimatach Japonii mogą również sprawdzić grę Wallenstein – bliźniaczą niemal wersję gry osadzoną w realiach niemieckich.

    autor: Zelroy, źródło: BGG
    autor: Zelroy, źródło: BGG
  2. Cyklady (2-5 graczy)
    A co by było, gdyby kraken mógł być na każde nasze skinienie, a wielki pegaz przenosił nasze armie między wyspami? Brzmi mitologicznie, bo gra Cyklady właśnie mitologią grecką stoi. Gracze rywalizują ze sobą na archipelagu próbując wybudować metropolię, która przesądzi o wyniku wojny. Oprócz własnych wojsk można korzystać ze wszelkiego rodzaju cyklopów, minotaurów, harpii, chimer, gryfów, gigantów itd. Najważniejsza jednak zdaje się być przychylność bogów. Nie można mieć wielkiej armii bez przychylnego spojrzenia Aresa. Flota nigdy nie opuści portu, jeśli nie zjednamy sobie Posejdona. Atena pozwoli pozyskać filozofów i stworzyć uniwersytety.

    autor: Muse23PT, źródło: BGG
    autor: Muse23PT, źródło: BGG
  3. Blood Rage (2-4 graczy (5 z dodatkiem))
    Świat ludzi przemija, świat bogów przemija – nadchodzi Ragnarok, po którym wszystko zniknie i wyłoni się nowy, szczęśliwy świat. W tym czasie ostatecznym gracze jako przywódcy wikińskich klanów starają wsławić się poprzez walkę i grabieże. Próbują zyskać największą chwałę by zdobyć miejsce w Walhalli. Gracze zajmują krainy Midgardu, które jeszcze nie zostały unicestwione, toczą na nich walki o utrzymanie. Co ciekawe, faktycznym zwycięzcą nie zawsze jest ten, który wygra w walce. Czasami w krainach dochodzi do szeregu starć między różnymi graczami i niejednokrotnie najwięcej sławy przynosi nie zwycięstwo, ale odpowiedni moment przyjęcia porażki. Gra bardzo intensywna, z dużą ilością interakcji, zwrotów akcji. Do tego wspaniale wykonane figurki.

    autor: Muse23PT, źródło: BGG
    autor: Muse23PT, źródło: BGG

Zobacz także: Rising Sun, Imperial 2030, El Grande

Znajomi, którzy chcieliby naprawdę się pogłowić.

  1. Cywilizacja: Poprzez Wieki (2-4 graczy)
    Ta gra była trzecią tzw. „nowoczesną” grą planszową w mojej kolekcji i jest moim numerem jeden. Nie tylko ze względu na sentyment, ale przede wszystkim dlatego, że to wybitne dzieło. Gra w całości oparta na kartach, która daje jednak faktyczne poczucie rozwoju swojej cywilizacji. Zdaje się czerpać garściami z serii gier komputerowych Sid Meier’s Civilization, które de facto również były moimi ulubionymi grami. Gracze zajmują się rozwojem swoich dziedzin – wydobywają i przetwarzają surowce, dbają o rozwój kulturalny i religijny, wynajdują nowe technologie. Czas w grze szybko mija, w trakcie rozgrywki zmieniają się ery i wyraźnie widać, że przestarzałe technologie muszą być rozwijane by sprostać wymaganiom. Czas samej gry już tak szybko nie minie – siadając do tej gry warto mieć na uwadze, że rozgrywka może zająć nawet 3-4 godziny. Nieraz nie mogąc ukończyć partii w ciągu jednego wieczoru zostawialiśmy rozłożoną grę na stole, by zasiąść do niej po kilku dniach. Gra jest wybitna i warto naprawdę spróbować!

    autor: JanaZemankova, źródło: BGG
    autor: JanaZemankova, źródło: BGG
  2. Brass (2-4 graczy)
    Rewolucja przemysłowa w Anglii, gracze jako potentaci przemysłu włókienniczego, stoczniowego i kopalnianego próbują zdobyć wpływy i bogactwo. Gra wymaga dogłębnego planowania i szybkiego reagowania na poczynania przeciwników. Ceny rudy żelaza mogą spaść w każdej chwili, rynki zbytu mogą się nasycić bawełną i nie będzie gdzie jej sprzedać, a do tego może nie być wolnych statków by ją przetransportować. Dużo kombinowania, ale i wielka satysfakcja z wygranej. Za niedługo pojawi się polskie wydanie gry Brass: Lancashire. Do tego powstała druga część, różniąca się nieco zasadami Brass: Birmingham.

    autor: jlele, źródło: BGG
    autor: jlele, źródło: BGG
  3. Agricola (2-5 graczy)
    Gracze prowadzą swoje gospodarstwo. Muszą zadbać o dobrobyt swojej rodziny, którą w trakcie gry mogą powiększyć. Więcej rąk do pracy pozwala wykonać szereg dodatkowych czynności, ale nastręcza również problemów z wykarmieniem. Agricola jest grą wymagającą, która daje poczucie tzw. krótkiej kołderki – chciałoby się zrobić i trzeba zrobić wiele rzeczy, ale ciągle brakuje odpowiednich surowców lub czasu, a nadto w oczy zagląda głód. Rozbudowuj dom, uprawiaj pola, hoduj zwierzęta – wszystko by przetrwać i wykazać się największą sprawnością spośród gospodarzy. Agricola obecnie występuje w dwóch wariantach – z etykietą „Rodzinna” oraz druga z etykietą „Dla graczy” (jakby ta pierwsza była dla welociraptorów ;-)) W każdym razie wersja rodzinna jest tańsza i również przyjemna. Wersja „dla graczy” jest bardziej wymagająca i stresująca.

    autor: nolemonplease, źródło: BGG
    autor: nolemonplease, źródło: BGG

Zobacz także: Kawerna, Pan Lodowego Ogrodu, Age of Steam/Steam

Wieczór we dwoje przy lampce wina

  1. 7 Cudów: Pojedynek (2 graczy)
    7cp
    Pojedynek, to według mnie bardziej udana wersja gry 7 Cudów (ta pierwotnie dla 3-7 graczy). Gracze rywalizują ze sobą w kilku dziedzinach – militarnej, kulturalnej, naukowej. Rozwijają swoją cywilizację korzystając z kart drzewa technologicznego. Ten, kto zrobi to lepiej wygra ten pojedynek umysłów. Krótki czas rozgrywki (30 minut) i proste zasady. Bardzo miły przerywnik lub zakończenie wieczoru.
  2. Roma (2 graczy)
    Wewnętrzne spory w sercu Rzymu doprowadzają do starć o władzę. Gra karciana, w której gracze wystawiają wojska, znaczące postaci, machiny lub budynki, by zdobyć jak najwięcej punktów i zdominować przeciwnika. Jeśli miałbym wybrać najwredniejszą grę, która prowadzi do frustracji, wyrywa zwycięstwo, które było już blisko to na pewno byłaby to Roma. Losowość potrafi namieszać, ale gracze, którzy poznają dobrze karty będą w stanie nad nią w miarę  zapanować. Jeśli nie, to zapewne się wściekną, ale to nic, bo sama rozgrywka trwa około 20 minut, więc można powtórzyć.
  3. London (2-4 graczy)
    london
    W 1666 roku wielki pożar strawił 2/3 powierzchni Londynu. Zajęło to raptem 4 dni. Teraz gracze muszą odbudować miasto ze zgliszczy. Gracze planują swoje dzielnice, muszą to jednak robić rozważnie – nieumiejętna odbudowa miasta nastręczy szereg problemów, w tym wzrost ubóstwa. Gra nie jest wprawdzie grą dwuosobową, można grać w większym gronie, ale jako dwuosobówka sprawdza się wręcz świetnie. Wkrótce pojawi się wydanie polskie od wydawnictwa Foxgames – warto poczekać.

Zobacz także: Azul, Geniusz, Serce Smoka, Gejsze, Neuroshima Hex, Jaipur

Przeżyjmy przygodę

  1. Martwa Zima (2-5 graczy)
    Nie ma przygody bez apokalipsy zombie! Ocalali gracze zakładają swoją kolonię i próbują przetrwać w niesprzyjających… okolicznościach. Gromadzą zapasy i szykują się do obrony. Gra jest kooperacyjna, ale każdy z graczy ma ukryty cel, który może mu przynieść zwycięstwo. Jakby tego było mało, wśród mieszkańców kolonii jest zdrajca, który bez mrugnięcia okiem wystawi swoich współplemieńców. Gra potrafi zapewnić niesamowite emocje. Podczas jednej z rozgrywek głosując wygnaliśmy z kolonii jednego mieszkańca podejrzewając go o zdradę. Okazało się, że zdrajcą nie był, ale za to okazał się na tyle mściwy, że ostatecznie powrócił i ograł wszystkich.

    autor: aldoojeda, źródło: BGG
    autor: aldoojeda, źródło: BGG
  2. Eldritch Horror (1-8 graczy)
    Jeśli lubicie prozę Lovecrafta i termin Przedwieczny nie jest wam obcy, to może warto zagrać w Eldritch Horror. Gra tym razem już w pełni kooperacyjna, w której gracze starają się ocalić świat przed Cthulhu podróżując po świecie, walcząc z potworami i próbując je zepchnąć z powrotem do piekieł… czy tam, skąd przyszły. W tej grze wygrywają wszyscy, lub wszyscy przegrywają. Łatwo nie jest i zazwyczaj gracze musza przełknąć gorzki smak porażki.

    autor: dodecalouise, źródło: BGG
    autor: dodecalouise, źródło: BGG


Zobacz także: seria Pandemic Legacy, Horror w Arkham, Zombicide: Czarna Plaga, Posiadłość Szaleństwa

  1. Przyznam, że to jeden z moich ulubionych cytatów, autorstwa którego nie potrafię ustalić. Widziałem już, że słowa te były przypisywane Markowi Twainowi, George’owi Bernardowi Shaw czy Benjaminowi Franklinowi.
  2. eurogra (ang. eurogame) – gatunek gier planszowych, które charakteryzują się względnie prostymi zasadami, relatywnie krótkim czasem gry, dość wysokim poziomem abstrakcji oraz bardzo ograniczoną interakcją między graczami. Wikipedia.

Autorem wpisu jest pasjonat gier Grzegorz Bernat, współtwórca bloga Prawdziwa Strona Gier Planszowych.

5 wątków z “Gry planszowe – nie tylko dla dzieci.

  1. Ja nie zapominam o grach planszowych mimo że już trochę lat mam 🙂 lubię usiąść z przyjaciółmi wieczorem i w coś zagrać.Gier na stanie mam kilka coraz sobie nową dokupię. Najświeższym nabytkiem jest Gorący Ziemniak. Ile ta gra emocji wzbudza to każdy kto grał w tę grę wie 🙂

  2. Z narzeczonym regularnie chodzimy na planszówki. Czasem do znajomych, którzy jakieś posiadają, a czasem do barów planszówkowych. Na szczęście mieszkam we Wrocławiu, gdzie mam spory wybór.
    Kiedy będziemy mieli dziećmi, z pewnością będziemy spędzać z nimi czas przy planszówkach. Szczególnie, że jest ich ogromny wybór i wiele z nich rozwija różne umiejętności (planowanie, strategiczne myślenie, kalkulowanie).
    Uwielbiam planszówki 🙂

  3. Gry planszowe to świetny sposób na spędzenie czasu w gronie rodziny czy znajomych. U nas jednak dominują dziecięce, bo gramy z dziećmi, ale z tych dla starszych, a nie wymienionych tutaj lubię też „Kolejkę”, „Czarne historie” czy Ego.

  4. Pingback: 24 pomysły na to, jak zaszaleć w Dniu Kobiet. – Mama na całego

Odpowiedz na „ZuzakaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *