Spokojny poranek matki czworga dzieci. Co robić, by stał się codziennością.

Jakiś czas temu czytałam artykuł bardzo znanej pani od sukcesu, która dzieliła się w nim swoimi sposobami na udany poranek. Wśród kilku z nich, jeden zasłużył na moją specjalną uwagę. Otóż autorka tekstu proponowała, aby rano zrobić coś miłego dla siebie – wziąć kąpiel w olejkach.

I tak, jak z pozostałymi sposobami zgodziłam się w zupełności, ten odrzuciłam na stracie. Bo czy jest możliwa spokojna, relaksująca kąpiel, kiedy rano zewsząd słyszymy:

– mamo, gdzie są moje spodnie?

– mamo, dlaczego z serem, wiesz, że wolę z szynką…

– mamo, kakao jest za gorące…

– otwieraj!, też chcę umyć zęby !!!

Pewnie każda mama (i tata) to zna. Ten nerwowy pośpiech, spoglądanie co chwilę na zegarek, poranki pełne pokrzykiwań, poganiania i stresu związanego z tym, że nic nie jest na czas.

Owszem, można wstać godzinę przed wszystkimi domownikami i kosztem własnego snu relaksować się w olejkach a dopiero potem wyjść naprzeciw harmiderowi panującemu w domu, ale  …

Pozostawmy to, by skupić się na tym, jak sprawić, by nasz poranek był spokojny, udany a tym samym był wstępem do równie udanego i aktywnego dnia.

Spokojny poranek matki czworga dzieci. Co robić, by stał się codziennością.
czytaj dalej

Odyseja Umysłu okiem mamy.

Odyseja Umysłu. Pod tą tajemniczą nazwą kryje się międzynarodowy konkurs, w którym co roku bierze udział kilka tysięcy uczniów i studentów z całego świata.
Zadaniem uczestników jest przygotowanie w zespole rozwiązania wybranego przez siebie problemu (humanistycznego lub technicznego) i zaprezentowanie go w formie przedstawienia. Wymaga to od każdej osoby w drużynie zdobywania wszechstronnej wiedzy, kreatywnego i krytycznego myślenia,  otwartości na opinię i pomysły innych, współpracy oraz innowacyjności, czyli wychodzenia poza schematy. Uczestnicy sami wymyślają i przygotowują występ, czyli scenariusz, kostiumy, rekwizyty, scenografię, oprawę muzyczną albo projektują i wykonują nowatorskie urządzenia techniczne. Trenują również tak zwane spontany, czyli spontaniczne zadania, słowne lub manualne, w których mogą wykazać się swoim intelektem i umiejętnością pracy w grupie. Polega to na tym, aby zrobić „coś z niczego”. Każdy etap przygotowań odbywa się pod czujnym okiem dwóch trenerek, które mogą pomagać i wspierać wszelkie działania ale nie mogą ich wykonywać.

Wiem. Taką właśnie lub podobną informację można przeczytać na różnych witrynach lub fanpejdżach poświęconych Odysei. Ale o co tutaj dokładnie chodzi? To wiedzą tylko Ci, którzy biorą w tym czynny udział lub stoją obok kogoś kto to robi.

Odyseja Umysłu okiem mamy.
czytaj dalej

Jak tworzyć bajkę, w której dziecko jest głównym bohaterem.

Bajki od wieków znane są, jako sposób komunikowania się z dziećmi. Przedstawione w nich zdarzenia wracają do małego słuchacza, kiedy skonfrontuje się on z podobną sytuacją w swoim życiu. Może wówczas wykorzystać wiedzę zdobytą dzięki opowiadaniu.

A jeśli jest to specjalnie dla niego wymyślona bajka, z bohaterem, który przypomina je i z wyglądu i z charakteru, z bohaterem, któremu zdarzają się podobne przygody, który doświadcza podobnych zmartwień i kłopotów – a radzi sobie z nimi wymienicie – to wówczas jest ona świetnym sposobem na to, by pomóc dziecku samemu sobie poradzić z własnymi trudnościami. Wskazać rozwiązanie, pokazać różne możliwości, zachęcić do samodzielnego odkrywania sposobów działania.

Tworzenie takiej bajeczki, czyli układanie, opowiadanie, pisanie jest zajęciem trudnym i łatwym.

Jak tworzyć bajkę, w której dziecko jest głównym bohaterem.
czytaj dalej

WPIS GOŚCINNY – Czego nauczyłem się podczas pisania bajki na konkurs Biedronki?

Pisanie bajki dla dzieci może być bardzo ciekawą przygodą, choć wcale nie łatwą.

 

Pół biedy, jeśli ma się sporo czasu na przygotowanie tekstu. Gorzej, gdy trzeba się ostro sprężyć. O tym, jakim wyzwaniem jest stworzenie historii, która zachwyci najmłodszych czytelników, opowie Maciej Wojtas – copywriter, który miesiąc temu postanowił wziąć udział w konkursie „Piórko Biedronki 2017”.

 

Jeśli ktoś z was chciałby powalczyć o 100 tysięcy złotych nagrody, to już w czerwcu będzie miał ku temu wyśmienitą okazję. Wtedy to zostanie ogłoszony kolejny konkurs tejże sieci sklepów. Tym razem na ilustracje do zwycięskiej bajki.

 

Jeśli zaś wolicie wygrać taką samą kwotę za napisanie tekstu bajki – poczekajcie do wiosny 2018 roku. Albo zacznijcie już teraz szukać pomysłu, który okaże lepszy od pomysłów kilku tysięcy osób rokrocznie próbujących zachwycić jurorów „Piórka.

 

 Czego nauczyłem się podczas pisania bajki na konkurs Biedronki?

 

WPIS GOŚCINNY – Czego nauczyłem się podczas pisania bajki na konkurs Biedronki?
czytaj dalej

Share Week 2017

Moja przygoda z blogowaniem zaczęła się całkiem niedawno. Przez ten czas nie tylko odkryłam na czym ta sztuka polega, zgłębiając jej tajniki. Poznałam też wiele osób – blogerek i blogerów, którzy zachwycili mnie swoimi pomysłami  i tekstami. Wciąż się od nich uczę.

Kilka dni temu poznałam możliwość, dzięki której mogę ich polecić. Dzięki inwencji Andrzeja Tucholskiego – SHARE WEEK mogę Wam ich przedstawić i napisać, czym mnie ujęły i czym wciąż inspirują.

Share Week 2017
czytaj dalej

Trzy największe toksyny, jakie można zaserwować dziecku.

Opowiem Wam pewną historię.

Jakiś czas temu byłam świadkiem zdarzenia, które miało miejsce w progu drzwi do przedszkolnej sali. 5,5-letni chłopiec, przedszkolak, który potrzebuje bardzo dużo czasu, aby oswoić się ze zmianą, na widok innej pani, niż jego rozpłakał się. Nauczycielka, która w tym dniu zastępowała Jego Panią widząc płacz dziecka, powiedziała prosto do niego: „o, co za beksa!”. Na to on, oczywiście rozpłakał się jeszcze bardziej. Ona, przekonana o słuszności swoich metod rzekła na to: „co za dzidziuś tak płacze”. Chłopiec na te słowa zaczął jeszcze bardziej płakać. Nauczycielka zmieniła front i zaatakowała z innej strony: „to wstyd tak płakać”…

Trwało to tak krótko, że matce dziecka, czyli mnie zdążyła tylko opaść szczęka. W tym momencie „dyskusji” ocknęłam się i jedyne, co mi przyszło do głowy to oderwać nauczycielkę od mojego syna (chciałam zadbać  o jej komfort, żeby się źle nie poczuła, jak się okazało niepotrzebnie) i powiedziałam do niej, żeby nie śmiała się z dziecka, ponieważ tylko to przyszło mi wówczas do głowy. Na to ona odparła, że się nie śmieje i rzuciła kolejnym kluczowym argumentem, który on również usłyszał: „to jest duży chłopak, nie powinien tak płakać”.

Zdarzenie to skończyło się tak, że wróciłam z dzieckiem do szatni a nauczycielka zamknęła nam drzwi przed nosem. Po jakimś czasie, kiedy siedziałam z nim na ławce zastanawiając się, co robić otworzyła te drzwi i jakimś cudem z bólem mojego i jego serca znalazł się w sali przedszkolnej.

Dlaczego dzielę się tym osobisty przeżyciem? Chciałam Wam powiedzieć, co zrobiła nauczycielka przedszkola.

W jednej krótkiej chwili przelała w moje dziecko trzy toksyny, jakie uderzają w poczucie wartości dziecka:

Trzy największe toksyny, jakie można zaserwować dziecku.
czytaj dalej

Dziecko to nie koniec świata – czyli o tym, co można rozbić z maluszkiem. Wpis dedykuję wszystkim młodym mamom.

Kiedy jesteś młoda wydaje Ci się, że świat stoi przed Tobą otworem. Masz wiele planów, celów, nadziei. Pragniesz zająć się tyloma sprawami. Robić karierę zawodową, dbać o rozwój osobisty, uczyć się, podróżować, budować związek i dom. W pewnym momencie życia przychodzi też czas na dziecko. Też jest planowane i z radością oczekiwane. Jest dopełnieniem wizji naszego świata.

Często jednak bywa tak, że rzeczywistość jest inna, niż oczekiwania. Odkrywamy, że po narodzinach dziecka świat przewraca się do góry nogami. Jesteśmy zmęczone, zdołowane, przygnębione i wydaje się nam, że wszystko się  kończy i „już nigdy” nie będzie tak, jak wcześniej. To prawda. Już nie będzie tak, jak wcześniej. Znam o uczucie, ponieważ sama go doświadczyłam. Po urodzeniu pierwszego dziecka a było to 16 lat temu wydawało mi się, że to koniec . Że już nigdy nie zagram  w karty, już nigdy nie pojeżdżę na nartach, już nigdy nie pójdę w góry, do kina, teatru ani imprezę potańczyć. Już nigdy.

Dopiero z czasem zrozumiałam, ze narodziny dziecka nie są końcem ale początkiem. Że dziecko również uskrzydla i można wszystko razem z nim robić wszystko lub prawie wszystko.

 

A z małym dzieckiem można:

Dziecko to nie koniec świata – czyli o tym, co można rozbić z maluszkiem.                         Wpis dedykuję wszystkim młodym mamom.
czytaj dalej

Wpis gościnny – Dlaczego małe dziecko może zniszczyć facetowi życie?

Wiemy, że pojawienie się dziecka wywraca świat do góry nogami. Od dnia swoich narodzin, a nawet wcześniej, jest na stałe obecne w życiu swojej mamy. Jest w jej sercu, w jej głowie, a nawet w jej… torebce.

A czy wiecie, że tak dzieje się również w życiu ojca?

O tym, jak dziecko zmienia życie mężczyzny opowie Maciek – ojciec, copywriter, scenarzysta i muzyk, który tak, jak ja marzy, by napisać książkę dla dzieci. Inspiruje słowem w sposób prosty i skuteczny, a także dowcipny i przekorny.

Przeczytajcie….

 

Dlaczego małe dziecko może zniszczyć facetowi życie?

Wpis gościnny – Dlaczego małe dziecko może zniszczyć facetowi życie?
czytaj dalej

„Kosi, kosi łapci, jedziemy do babci”…czyli o tym, jaka to radość i zabawa uczyć dziecko mówienia.

„Kosi kosi łapci, jedziemy do babci…” czyli o tym, jaka to radość i zabawa uczyć dziecko mówienia.

 

Pierwsze słowa naszego maluszka. Z utęsknieniem czekamy, na tę chwilę,  kiedy je wypowie. I z radością bijemy brawo, gdy to się stanie. A mowa dziecka rozwija się od jego urodzenia i u każdego przebiega w sposób indywidualny, w jego własnym tempie. Chociaż nie można wyprzedzić rozwoju i uczyć dziecka tego, na co jeszcze nie jest gotowe, to na pewno można pomóc mu zdobywać tę cenną umiejętność. Przecież samo się nie nauczy.

„Kosi, kosi łapci, jedziemy do babci”…czyli o tym, jaka to radość i zabawa uczyć dziecko mówienia.
czytaj dalej