Jak pomóc dziecku zaplanować dzień.

Wiele się ostatnio mówi i słyszy o tym, że uczniowie w szkołach są przeciążeni. Że ich plany lekcji pękają w szwach a oni sami przesiadują w szkole od rana do późnego popołudnia, niczym dorosły w pracy, po czym wracają do domu i dalej się uczą lub odrabiają lekcje.

Problem ten rzeczywiście istnieje i jest przedmiotem burzliwych dyskusji oraz tematem programów telewizyjnych. 

Razem z Iwoną ze Zorganizuj Sobie życie chcemy się z Wami podzielić naszymi spostrzeżeniami na ten temat oraz sposobami, dzięki którym możemy pomóc naszym dzieciom w organizowaniu sobie dnia tak, by szkoła i zadania domowe nie zdominowały jego codzienności. 

Uważam, że problem dotyczy nie tylko tego, że w szkołach jest dużo zajęć a niejednokrotnie dzieci / młodzież uczą się rzeczy nieprzydatnych i niepotrzebnych. Problem leży również w tym, że plany lekcji ułożone są w sposób nierównomierny. Wspominałam o tym w moim wystąpieniu w Pytaniu na Śniadanie (klik) Jednego dnia dziecko ma dużo zajęć i w dodatku są to same wiodące przedmioty, takie jak matematyka, polski, angielski, biologia i fizyka. A drugiego jego plan obfituje w podwójne lekcje wu-efu i zajęcia artystyczne typu muzyka i plastyka.

Choć nie mamy znaczącego wpływu na rozkład lekcji oraz na ich ilość to jednak wpływ na to, jak nasze dziecko zorganizuje sobie codzienną naukę zdecydowanie mieć możemy.

Jak pomóc dziecku zaplanować dzień.
czytaj dalej

Przedświąteczna Opowieść dla rodziców.

Przedświąteczna Opowieść (dla rodziców).

Grudzień. Za oknem prószy śnieg. Młodzi rodzice krążą po centrum handlowym w poszukiwaniu prezentu dla swojego dziecka. Chcą przygotować mu coś szczególnego, będzie to bowiem jego pierwsza gwiazdka. Po kilkunastu minutach chodzenia w kółko wybierają wreszcie „Dziecięcą Krainę”, znany sklep, w którym można znaleźć wszystko dla dziecka.

Wchodzą nieśmiało do środka i rozglądają się nie niepewnie. Podchodzi do nich sprzedawczyni, gotowa do pomocy, pytając z uśmiechem na twarzy:

– W czym mogę państwu pomóc?

Mama spogląda na tatę i kiedy dostrzega porozumienie w jego oczach mówi:

– Szukamy czegoś dla naszego dziecka, to jego pierwsza gwiazdka.

– Chcemy – dodaje tata – aby było to coś kolorowego, radosnego, co przyciągnie jego uwagę.

– I miękkiego – uzupełnia mama – żeby mogło się przytulić i nie zrobić sobie krzywdy.

– Proszę za mną – mówi sprzedawczyni i prowadzi rodziców w kierunku pluszaków.

Sklepowe półki aż uginają się pod ciężarem puchatych zabawek o różnorodnych kształtach, kolorach i wielkości. Niektóre z nich wyglądają niemalże, jak prawdziwe zwierzaki a od autentyczności odróżnia je tylko to, że się nie ruszają.

– Taaaak… – rzuca niepewnie tata – ale chcielibyśmy, aby to, coś stymulowało jego rozwój.

– I mu się szybko nie nudziło – dodaje mama.

Sprzedawczyni kieruje swe kroki do kolejnego działu. Tym razem z zabawkami edukacyjnymi dla maluszków. Zachęca rodziców, by podeszli razem z nią.

– Interaktywne zabawki, takie, jak te – mówi – świetnie stymulują rozwój. Ten oto tańczący, śpiewający żółwik wspaniale się sprzedaje a dzieci są nim zachwycone. A grająca, bajkowa książeczka była hitem ostatnich lat.

– Taaaak … – zamyśla się mama, przesuwając wzrokiem po sklepowych półkach – chcemy też, aby zapewniło mu to zabawę na wiele godzin.

Tym razem sprzedawczyni podprowadza rodziców w kierunku działu z klockami. Wielkie pudła z wszelakimi, różnokształtnymi klockami, od plastikowych, gumowych, drewnianych po magnetyczne aż się proszą, by coś z nic h zbudować.

– Ale zabawka musi być bezpieczna dla naszego dziecka – odważnie mówi mama.

– Chcemy też – rzuca niepewnie tata – żeby uczyła dziecko różnych umiejętności i zachowań, odróżniania emocji, tego co jest dobre a co złe…..

– I…..mówienia – dodaje niepewnie mama.

Sprzedawczyni odwraca głowę w stronę dziecięcych książeczek. Już chce kierować tam swoje kroki, widząc jednak zdziwienie, zaskoczenie i niepewność swoich klientów mówi:

 

– Drodzy państwo, rodziców nie sprzedajemy!!!

 

Przedświąteczna Opowieść dla rodziców.
czytaj dalej

Starcie Pań Domu.

Starcie Pań Domu. Nie tylko przedświąteczne 🙂

Dwie Panie Domu, gotowe na pojedynek. Stoją, każda w swojej części domostwa, które będzie brane pod lupę. Stoją, patrząc na siebie w dumnej pozycji, gotowe bronić swych metod do ostatka. Za nimi rzesze wielbicielek.  Od młodych, niedoświadczonych  panienek do statecznych, siwowłosych seniorek, które niejedno w życiu widziały. Wszystkie gotowe skoczyć w ogień za swoją idolką, dorównując im w prowadzeniu domu mniej lub bardziej.

Starcie Pań Domu.
czytaj dalej

Co można przeczytać w pamiętniku pisanym przez miasto zimą….

5 rano, powoli wstaje dzień. Poznaję to po tym, że zaczęli karmić swojego smoka. Smoka, który od wielu tygodni wisi nad nami, przysłaniając to, co potrzebne, by żyć. Słońce, księżyc, chmury, gwiazdy. Kręci się w koło, pozostawia smugi dymu i pyłu. A wszystko to potem unosi się nade mną, wisi i zatruwa to, co chcę im dać. To, co dla nich mam. Zielone, a teraz srebrzyste drzewa, parki, dla których specjalnie przygotowałem ziemię. I te urocze, małe kamienice, które tworzą mój klimat. I te duże budynki, bez których nie da się obejść. Zwykłe domy, w których mieszkają i których potrzebują. Podwórka. Ulice. Chodniki. Deptaki. Rynek. Wszystko, co im daję.

A oni go karmią, przez co rozrasta się do niebotycznych rozmiarów. Karmią go i karmią, jakby nie wiedzieli, że kiedyś będzie taki wielki, że nas wszystkich zje.

Rano odpalają swoje samochody. Z rur uderzają duszące, szare kłęby. Zanim ruszą, najpierw trzęsą się nad tą swoją buczącą maszyną, bez której nie mogą się obejść. Skrobią szyby, omiatają  śnieg i grzeją. Grzeją, grzeją a smok rośnie i rośnie.

Wcześniej wkładają do swoich pieców, co tylko wpadnie im w ręce. Smok zadowoli się każdym odpadem. Im większy i bardziej niepotrzebny odpad tym lepsza karma dla smoka. A im więcej tym cieplej. Nie zastanawiają się na tym, że to, co tam włożą zamienia się w odżywczą karmę dla smoka ale szkodliwą, trującą nie tylko mnie. Nie tylko ja niszczeję. Oni również. Smocze opary zostawiają trwały ślad na mnie i na nich. W moich płucach i w ich płucach. Na mojej skórze i na ich skórach. I tak zatruwają siebie i mnie. Aż zatrują nas na dobre.

Godzina 2 w dzień. Smok nieco usuwa się w cień. Karmią go wówczas nieco mniej, są zajęci swoimi sprawami. Siedzą poza domem, do pieca nie dokładają tak bardzo. Nie mają na to czasu, bo pracują, ruszają się, jest im ciepło. Ich samochody też stoją. Dlatego smok jest nieco mniejszy, ale jest to złudne. Bo….

O 5 po południu rozrasta się najbardziej na świecie. Jest wtedy ogromny. Jest wielki i wypasiony. Wracają z pracy. Najpierw stoją na ulicach i grzeją, grzeją swoje samochody. Mówią na to, że stoją w korku. A z tylnych rur spod samochodów wybuchają kłęby dymów. A smok rośnie i rośnie. Potem w swoich domach też dają popalić. Ładują do pieców bez końca. Co tylko wpadnie im w ręce. Muszą mieć przecież ciepło. Wydaje im się, że piec pochłonie cokolwiek tam włożą. Pochłonie, ale przecież to nie zniknie. Nakarmi to smoka, który się rozrośnie. Jak to możliwe, że oni tego nie widzą? Nie widzą, że smok jest wtedy tak wielki, ciemny, że nie można oddychać. Ja się duszę, duszę.

Niektórzy nie poprzestają na ładowaniu do pieca. Rozkładają specjalny stojak z kratą i w nim rozpalają ogień. A potem coś smażą na tym ogniu. A to żarcie skwierczy, trzeszczy i produkuje dodatkowy pokarm dla smoka. Wszyscy wtedy są napasieni. Ich brzuchy rosną i skrzydła smoka rosną. Nie widzą tego.

A wtedy jest najgorzej. Dopóki nie położą się spać, smok się rozrasta i rozrasta. Wtedy już nic nie widać, już nie ma czym oddychać. Muszę wtedy wegetować, oddychać powoli, zaciskać zęby i powieki i czekać. Czekać aż przestaną.

O 2 w nocy na chwilę się uspokaja. Samochody stoją na parkingach, niektóre w garażach. W piecach wygasa, bo kiedy śpią nie dokładają karmy dla smoka. A kiedy smok nie dostaje pokarmu, staje się mniejszy. Jego skrzydła nie przysłaniają całego świata.  Przez chwilę jest lepiej, można trochę odetchnąć, popatrzeć na księżyc, na gwiazdy…

Ale o 5 rano znów wstaje dzień…..

Co można przeczytać w pamiętniku pisanym przez miasto zimą….
czytaj dalej

Wygrywać czy przegrywać – oto jest pytanie.

Granie z dzieckiem.

Czy to gra planszowa, czy sportowa, czy może inna.

Jestem przekonana, że niemalże każdy rodzic grając w grę ze swoim dzieckiem stawał przed męczącym dylematem – wygrać, czy przegrać czyli dać wygrać dziecku.

Z moich własnych doświadczeń oraz obserwacji wiem, że nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie a tym samym nie ma jednego „właściwego” zachowania.

Wygrywać czy przegrywać – oto jest pytanie.
czytaj dalej

Mnemotechniki – czyli techniki ułatwiające zapamiętywanie i zwiększające pojemność pamięci.

 

Mnemotechniki czyli techniki pamięciowe są alternatywnym dla tradycyjnych metod  sposobem uczenia się. Biegle opanowane w znaczący sposób ułatwiają naukę, przyspieszają ją, zwiększają pojemność pamięci, powodują, że zapamiętane treści łatwiej jest z pamięci wydobyć a także sprawiają więcej frajdy w czasie nauki. Podstawową zasadą stosowaną w mnemotechnikach jest wizualizacja, czyli myślenie w sposób obrazowy, w którym uaktywnia się praca lewej i prawej półkuli jednocześnie.

Mnemotechniki – czyli techniki ułatwiające zapamiętywanie i zwiększające pojemność pamięci.
czytaj dalej

Sposoby na dziecięcą złość.

Dzieci są pełne emocji.

Te małe istoty kryją w swoich sercach tak wiele uczuć a niejednokrotnie nawet nie potrafią ich nazwać. Codziennie też muszą się z nimi mierzyć.

Bardzo często dziecięce emocje doprowadzają rodziców do rozpaczy. Och, jakże łatwo jest zaakceptować radość, któremu towarzyszy dźwięczący śmiech i jakże trudno zaakceptować złość, potwierdzoną tupiącymi nóżkami i rykiem.

A tymczasem akceptowanie wszystkich dziecięcych uczuć jest ważne dla jego rozwoju. Dzięki dobremu przeżywaniu emocji dziecko poznaje siebie. Jeśli pomożemy mu w tym, zyska  cenną umiejętność, jaką jest radzenie sobie z emocjami, rozpoznawanie ich. A emocje potrafią wiele powiedzieć. Strach przykładowo sprawia, że się cofamy i możemy się ochronić. Nauczenie się więc go odczuwać i nie negować powoduje tylko same korzyści.

Nie można też nikogo zmuszać do tego, aby czuł to czego nie czuje i natychmiast przestał odczuwać to, co czuje.  Obrazek z placów zabaw: „nie płacz, przecież nic się nie stało” jest bardzo powszechny. A takie reagowanie sprawia, że dziecko zamyka się w sobie i w rezultacie gubi się we własnych emocjach. Nie wie co ma czuć. Samo czuje ból a mama twierdzi, że nie.  Dziecko jest zagubione. W późniejszym życiu również nie potrafi nazywać własnych emocji, myli je, tłumi lub im zaprzecza.  A to może przyczynić się do tego, że w dorosłym życiu trudno będzie mu budować zdrowe relacje z innymi ludźmi oraz zadecydować  o wybraniu życiowej drogi.

Jedną z trudniejszych do przeżycia emocji dla rodzica jest złość dziecka. Często w momencie ataku rodzic ma ochotę sprawić, by dziecko natychmiast przestało się złościć, płakać, histeryzować, mówiąc: „przestań się złościć” albo „przestań płakać” albo „o co się tak denerwujesz, przecież nie ma powodu”? Często też pozwala, by złość ogarnęła również jego, co powoduje jej eskalację. Dziwi się też, skąd u dziecka wzięło się tak silne uczucie.  A w takiej chwili nie jest istotne, by atak złości natychmiast minął, ale nauczenie dziecka, w jaki sposób może ją przeżyć oraz zastopowanie zachowań, które sprawiają, że złość przeradza się w agresję skierowaną ku sobie lub innej osobie.

Co robić w takiej chwili? Czy można w jakiś sposób pomóc dziecku w radzeniu sobie ze złością?

 

Sposoby na dziecięcą złość.
czytaj dalej

Jak skutecznie zniechęcić małe dziecko do jedzenia.

Podobno dzieci dzielą się na takie, które jedzą wszystko o każdej porze oraz takie, które nie jedzą nic.

Ja tam w to nie wierzę. Choć wśród małych dzieci można znaleźć prawdziwe łakomczuszki, które mają olbrzymi apetyt oraz prawdziwych niejadków, to jednak dzielenie ich na dwie grupy jest zbytnim uproszczeniem. Bowiem małe dziecko a mówimy o dziecku, które ukończyło pierwszy rok życia, ale nie obchodziło jeszcze swoich trzecich urodzin, potrafi zjeść cały posiłek, w odpowiednich warunkach, jak również nie zjeść nic, kiedy nie ma ochoty na jedzenie.

Karmienie dziecka oraz nauka samodzielnego jedzenia to jedno z wyzwań, przed którymi stoją rodzice. Ważne jest przecież, aby dziecko dostało odpowiednią porcję białka, warzyw, owoców, zbóż, wody i tak dalej…. Ale  ja nie o tym.

Ja chcę Wam przedstawić kilka sposobów na to, jak skutecznie można ZNIECHĘCIĆ małe dziecko do jedzenia, z punktu widzenia małego bohatera.

🙂

Kochana Mamo,  jeśli chcesz, żebym grymasił i marudził przy jedzeniu a przy tym nic a nie nie zjadł to koniecznie:

 

Jak skutecznie zniechęcić małe dziecko do jedzenia.
czytaj dalej

Kiedy nie wiesz, co na siebie włożyć.

Czy masz czasem wrażenie, że odkąd zostałaś mamą twoje potrzeby zostały zepchnięte na drugi plan?

Kiedy sporządzasz listę zakupów najpierw uwzględniasz potrzeby dzieci a dopiero potem swoje?

Albo wybierasz się na zakupy dla siebie a wracasz z naręczem nowych bluzeczek i spodenek miniaturowej wielkości?

Twoja szafa pęka w szwach a Ty i tak codziennie wybierasz te sam zestaw ubrań?

Kiedy nie wiesz, co na siebie włożyć.
czytaj dalej

Czym się kierować przy wyborze szkoły średniej.

Jak wiecie całkiem niedawno jedno z moich latorośli rozpoczęło naukę w liceum, a ja tym samym stałam się dumną mamą licealisty.

Pamiętam jeszcze te dni, kiedy sama chodziłam do liceum. To czas pełen aktywności, obfitujący w wiele wydarzeń, które mogą zadecydować o naszym dalszym życiu. To bowiem w szkole średniej młodzież dokonuje wyboru zawodu (przynajmniej teoretycznie i pierwszego). W szkole średniej wiele uczniów zdobywa prawo jazdy, co wiele osób utożsamia ze zdobyciem pierwszego zawodu.  Rodząca się dorosłość, samodzielność i odpowiedzialność za swoje decyzje, pierwsze zarobione samodzielnie pieniądze, pierwsze miłości, pierwsze poważniejsze sukcesy i porażki, pierwsze nocne imprezy (najczęściej osiemnastki) sprawiają, że młody człowiek stawia swoje pierwsze poważne kroki w dorosłość. Jest to też czas, kiedy można ostatnie lata poszaleć sobie do woli i robić to pod ochronnym parasolem  rodziców.

Tak było za moich czasów i myślę, że od tamtych lat, które przecież nie były wcale tak dawno temu niewiele się zmieniło.

Szkoła średnia jest jednym z istotnych punktów w drodze do dorosłości dziecka. Dlatego też warto jej wybór dobrze przemyśleć i podjąć świadomą, odpowiedzialną decyzję.

 

Co warto brać pod uwagę podejmując tą decyzję?

 

Przede wszystkim zostawić ją dziecku.

Czym się kierować przy wyborze szkoły średniej.
czytaj dalej