Mnemotechniki – czyli techniki ułatwiające zapamiętywanie i zwiększające pojemność pamięci.

 

Mnemotechniki czyli techniki pamięciowe są alternatywnym dla tradycyjnych metod  sposobem uczenia się. Biegle opanowane w znaczący sposób ułatwiają naukę, przyspieszają ją, zwiększają pojemność pamięci, powodują, że zapamiętane treści łatwiej jest z pamięci wydobyć a także sprawiają więcej frajdy w czasie nauki. Podstawową zasadą stosowaną w mnemotechnikach jest wizualizacja, czyli myślenie w sposób obrazowy, w którym uaktywnia się praca lewej i prawej półkuli jednocześnie.

Mnemotechniki – czyli techniki ułatwiające zapamiętywanie i zwiększające pojemność pamięci.
czytaj dalej

Sposoby na dziecięcą złość.

Dzieci są pełne emocji.

Te małe istoty kryją w swoich sercach tak wiele uczuć a niejednokrotnie nawet nie potrafią ich nazwać. Codziennie też muszą się z nimi mierzyć.

Bardzo często dziecięce emocje doprowadzają rodziców do rozpaczy. Och, jakże łatwo jest zaakceptować radość, któremu towarzyszy dźwięczący śmiech i jakże trudno zaakceptować złość, potwierdzoną tupiącymi nóżkami i rykiem.

A tymczasem akceptowanie wszystkich dziecięcych uczuć jest ważne dla jego rozwoju. Dzięki dobremu przeżywaniu emocji dziecko poznaje siebie. Jeśli pomożemy mu w tym, zyska  cenną umiejętność, jaką jest radzenie sobie z emocjami, rozpoznawanie ich. A emocje potrafią wiele powiedzieć. Strach przykładowo sprawia, że się cofamy i możemy się ochronić. Nauczenie się więc go odczuwać i nie negować powoduje tylko same korzyści.

Nie można też nikogo zmuszać do tego, aby czuł to czego nie czuje i natychmiast przestał odczuwać to, co czuje.  Obrazek z placów zabaw: „nie płacz, przecież nic się nie stało” jest bardzo powszechny. A takie reagowanie sprawia, że dziecko zamyka się w sobie i w rezultacie gubi się we własnych emocjach. Nie wie co ma czuć. Samo czuje ból a mama twierdzi, że nie.  Dziecko jest zagubione. W późniejszym życiu również nie potrafi nazywać własnych emocji, myli je, tłumi lub im zaprzecza.  A to może przyczynić się do tego, że w dorosłym życiu trudno będzie mu budować zdrowe relacje z innymi ludźmi oraz zadecydować  o wybraniu życiowej drogi.

Jedną z trudniejszych do przeżycia emocji dla rodzica jest złość dziecka. Często w momencie ataku rodzic ma ochotę sprawić, by dziecko natychmiast przestało się złościć, płakać, histeryzować, mówiąc: „przestań się złościć” albo „przestań płakać” albo „o co się tak denerwujesz, przecież nie ma powodu”? Często też pozwala, by złość ogarnęła również jego, co powoduje jej eskalację. Dziwi się też, skąd u dziecka wzięło się tak silne uczucie.  A w takiej chwili nie jest istotne, by atak złości natychmiast minął, ale nauczenie dziecka, w jaki sposób może ją przeżyć oraz zastopowanie zachowań, które sprawiają, że złość przeradza się w agresję skierowaną ku sobie lub innej osobie.

Co robić w takiej chwili? Czy można w jakiś sposób pomóc dziecku w radzeniu sobie ze złością?

 

Sposoby na dziecięcą złość.
czytaj dalej

Jak skutecznie zniechęcić małe dziecko do jedzenia.

Podobno dzieci dzielą się na takie, które jedzą wszystko o każdej porze oraz takie, które nie jedzą nic.

Ja tam w to nie wierzę. Choć wśród małych dzieci można znaleźć prawdziwe łakomczuszki, które mają olbrzymi apetyt oraz prawdziwych niejadków, to jednak dzielenie ich na dwie grupy jest zbytnim uproszczeniem. Bowiem małe dziecko a mówimy o dziecku, które ukończyło pierwszy rok życia, ale nie obchodziło jeszcze swoich trzecich urodzin, potrafi zjeść cały posiłek, w odpowiednich warunkach, jak również nie zjeść nic, kiedy nie ma ochoty na jedzenie.

Karmienie dziecka oraz nauka samodzielnego jedzenia to jedno z wyzwań, przed którymi stoją rodzice. Ważne jest przecież, aby dziecko dostało odpowiednią porcję białka, warzyw, owoców, zbóż, wody i tak dalej…. Ale  ja nie o tym.

Ja chcę Wam przedstawić kilka sposobów na to, jak skutecznie można ZNIECHĘCIĆ małe dziecko do jedzenia, z punktu widzenia małego bohatera.

🙂

Kochana Mamo,  jeśli chcesz, żebym grymasił i marudził przy jedzeniu a przy tym nic a nie nie zjadł to koniecznie:

 

Jak skutecznie zniechęcić małe dziecko do jedzenia.
czytaj dalej

Kiedy nie wiesz, co na siebie włożyć.

Czy masz czasem wrażenie, że odkąd zostałaś mamą twoje potrzeby zostały zepchnięte na drugi plan?

Kiedy sporządzasz listę zakupów najpierw uwzględniasz potrzeby dzieci a dopiero potem swoje?

Albo wybierasz się na zakupy dla siebie a wracasz z naręczem nowych bluzeczek i spodenek miniaturowej wielkości?

Twoja szafa pęka w szwach a Ty i tak codziennie wybierasz te sam zestaw ubrań?

Kiedy nie wiesz, co na siebie włożyć.
czytaj dalej

Czym się kierować przy wyborze szkoły średniej.

Jak wiecie całkiem niedawno jedno z moich latorośli rozpoczęło naukę w liceum, a ja tym samym stałam się dumną mamą licealisty.

Pamiętam jeszcze te dni, kiedy sama chodziłam do liceum. To czas pełen aktywności, obfitujący w wiele wydarzeń, które mogą zadecydować o naszym dalszym życiu. To bowiem w szkole średniej młodzież dokonuje wyboru zawodu (przynajmniej teoretycznie i pierwszego). W szkole średniej wiele uczniów zdobywa prawo jazdy, co wiele osób utożsamia ze zdobyciem pierwszego zawodu.  Rodząca się dorosłość, samodzielność i odpowiedzialność za swoje decyzje, pierwsze zarobione samodzielnie pieniądze, pierwsze miłości, pierwsze poważniejsze sukcesy i porażki, pierwsze nocne imprezy (najczęściej osiemnastki) sprawiają, że młody człowiek stawia swoje pierwsze poważne kroki w dorosłość. Jest to też czas, kiedy można ostatnie lata poszaleć sobie do woli i robić to pod ochronnym parasolem  rodziców.

Tak było za moich czasów i myślę, że od tamtych lat, które przecież nie były wcale tak dawno temu niewiele się zmieniło.

Szkoła średnia jest jednym z istotnych punktów w drodze do dorosłości dziecka. Dlatego też warto jej wybór dobrze przemyśleć i podjąć świadomą, odpowiedzialną decyzję.

 

Co warto brać pod uwagę podejmując tą decyzję?

 

Przede wszystkim zostawić ją dziecku.

Czym się kierować przy wyborze szkoły średniej.
czytaj dalej

Pierwsze dni w przedszkolu. Jak ułatwić przetrwanie dziecku i sobie.

Nadchodzi ten dzień. Nasz maluszek, który wcale już nie jest takim maluszkiem, ale na tyle dużym dzieckiem, iż uznajemy, że da radę przetrwać bez nas kilka ładnych godzin udaje się po raz pierwszy do przedszkola. A zanim maszyna przedszkolna ruszy na dobre początki bywają trudne. Bywają trudne dla rodzica i dla dziecka. Bo oto my-rodzice oddajemy naszą pociechę pod opiekę obcych osób. Z duszą na ramieniu i uśmiechem na ustach odprowadzamy, tudzież odwozimy je do przedszkola w kłębiącymi się myślami: czy sobie poradzi, czy będzie mu tam dobrze? Ale dla dziecka jest to trudniejsze. Bowiem to ono zostaje samo, bez rodziców w nowym, nieznanym miejscu, z nieznanymi osobami i jakimiś dziwnymi zasadami, którym musi sprostać. Ma też ambiwalentne uczucia wobec przedszkola. Z jednej strony kieruje nim zapał i naturalna, dziecięca ciekawość, z drugiej pełne jest obaw i lęków.  Czasami bywa tak, że pierwsze dni przechodzą nadspodziewanie dobrze, a kryzys pojawia się po pewnym czasie, kiedy maluszek orientuje się, że to będzie już tak co dzień. Czasami jednak jest tak, że dziecko od samego początku, już pierwszego dnia czepia się maminej nogi, niczym ostatniej deski ratunku i nie chce puścić.  W takiej sytuacji wyjaśnienia typu „zobaczysz, będzie fajnie” albo „poznasz nowych kolegów” wcale nie są skuteczne. Z czasem dziecko wyrabia sobie własny pogląd na przedszkole, przyzwyczaja się do niego, może nawet je polubić.

Chociaż nie ma reguły na to, jak będzie przebiegał początek tej przedszkolnej przygody naszej pociechy pewne jest to, że będzie to dla niej jedno z trudniejszych dotychczasowych doświadczeń. Jak mu pomóc się z tym zmierzyć? Jak pomóc sobie przetrwać te pierwsze dni? Jest kilka sposobów.

Pierwsze dni w przedszkolu. Jak ułatwić przetrwanie dziecku i sobie.
czytaj dalej

Mamo, tato, wyjeżdżam! Czyli o tym, jak rozmawiać z nastolatkiem, który planuje samodzielny wyjazd na wakacje.

Przychodzi taki dzień, kiedy nasze – prawie dorosłe już dziecko informuje nas, że planuje samodzielny wyjazd na wakacje. Samodzielny, czyli bez opieki dorosłego. Może to nastąpić  dość wcześnie, czyli na przykład, kiedy ma 16-17 lat lub nieco później, po przekroczeniu magicznej liczby 18 lat. Ale niechybnie nastąpi. Wszak każdy młody człowiek pragnie przeżyć taką przygodę, pozwiedzać ciekawe miejsca i zażyć beztroskiej wolności bez czujnego oka rodziców.

 

Ale spokojnie….

To nie nastąpi nagle, lecz zupełnie stopniowo.

Mamo, tato, wyjeżdżam! Czyli o tym, jak rozmawiać z nastolatkiem, który planuje samodzielny wyjazd na wakacje.
czytaj dalej

Ameryka od kuchni czyli Odyseja Umysłu Okiem Mamy – part II

Zastanawiam się dlaczego ta cała Ameryka wzbudza takie duże emocje. Dlaczego jest taka pożądana. Jednoczenie uwielbiana i nielubiana. Z jednej strony znamy słynny tekst Cezarego Pazury z filmu „Chłopaki nie płaczą” , który z dumą pyta i oznajmia: Byłeś w Stanach?…….no właśnie, a ja…….znam kogoś, kto był…” i z drugiej nucimy pod nosem piosenkę Seweryna Krajewskiego i jej wpadający w ucho refren: „Taka Ameryka, plastikowa kicha, zaszkodzić nam może, chroń nas dobry Boże”.

Może to dlatego, że coś co jest trudno dostępne a dla nas niezmiernie, chociażby przez przejście długiego, żmudnego i drogiego procesu otrzymania wizy jest takie atrakcyjne?

Zorganizowanie wyjazdu do USA dla 10 – cio osobowej grupy w szybkim terminie, jakim był miesiąc, nie było wcale łatwe. Zdobycie wiz, biletów na samoloty, zorganizowanie pobytu na miejscu w dniach poza konkursem  wymuszało na nas podejmowanie szybkich decyzji.   Dużą pomocą było tu skorzystanie z usług biura podróży, które zajmuje się takimi wyjazdami. Dzięki temu zdobyliśmy bilety samolotowe, których cena nie puściła nas z torbami i miejsca noclegowe poza Kampusem . Biuro wynajęło również samochód, którym grupa poruszała się po Stanach oraz zaplanowało miejsce do zwiedzania. Zdobycie wiz dla każdego uczestnika nie było dużym problemem. Otrzymali ją w trybie przyspieszonym, związanym z bliskim terminem konkursu, czyli konkretnym, wiadomym celem.

Koniec końców pojechali, wystąpili, zdobywając 10 miejsce w swojej kategorii , wrócili zadowoleni i – jak przepuszczam – uznali swój wyjazd za największą – dotychczasową ma się rozumieć – przygodę swojego życia.

Ameryka od kuchni czyli Odyseja Umysłu Okiem Mamy – part II
czytaj dalej

Jak przygotować dziecko do szkoły.

Rozpoczęcie nauki w szkole to ważny dla dziecka moment, wzbudzający niezwykłe emocje, wiążący się z dużą zmianą dotychczasowego trybu życia. Szkoła, jaką znamy – piszę tu o zwykłej, tak zwanej szkole państwowej – stawia przed swoimi uczniami szereg różnych wymagań i obowiązków, a mały, ciekawy świata odkrywca, nie zawsze jest gotowy na to, by im sprostać.

Dlatego też proponuję, by przygotowywać dziecko na ten ważny moment już teraz, kiedy trwają wakacje. Przygotowywać je w naturalny sposób, korzystając z tego, co robimy na co dzień i uwzględniając to, jakie jest nasze dziecko, w czym jest dobre – to wzmacniamy oraz to, czego trzeba je uczyć od początku, aby mu tą zmianę ułatwić.

 

Według mnie warto:

Jak przygotować dziecko do szkoły.
czytaj dalej

Jak się dobrze dogadać z babciami i dziadkami.

Babcia i dziadek to wyjątkowe osoby w życiu każdego młodego, czy to małego, czy już trochę większego człowieka. Wiele się mówi o tym, że nestorzy darzą swoje wnuki ogromną, bezwarunkową miłością, opiekują się nimi z wielką cierpliwością, uwagą i energią, jakiej nie mieli, dla swoich własnych dzieci. Wiele się też mówi o tym, że dziadkowie są od rozpieszczania a rodzice denerwują się „grzeszkami”, jakie popełniają  ich rodzice w stosunku do dzieci.

Szczęście, radość i dobro dziecka to jest to, co leży na sercu zarówno babciom i dziadkom, jak i rodzicom, chociaż ci drudzy znajdują się w nieco mniej komfortowej sytuacji. To na ich barkach spoczywa trud wychowania oraz odpowiedzialność za dziecko. To oni są dla nich bez chwili wytchnienia, bez możliwości „pójścia do swojego domu”, to oni troszczą się, dbają, pomagają a czasami strofują, kiedy trzeba pokazać różnicę między dobrem a złem. Dziadkowie są w tej komfortowej sytuacji, że oni już swoją pracę wykonali. Choć czasem próbują przyjąć rolę rodziców, to jednak ostatecznie zawsze mogą po prostu „wrócić do swojego domu”. A przecież rodzice często i chętnie korzystają z pomocy babć i dziadków. I tak jak lubią kiedy babcie lub dziadkowie są zawsze na telefon, kiedy potrzeba przypilnować pociechy, tak, kiedy seniorzy próbują się wtrącać w wychowanie tychże pociech to już niekoniecznie są tacy chętni i otwarci na współpracę. Co jest naturalne.

Jak to wszystko pogodzić? Jak sprawić, aby relacje między rodzicami i babciami – dziadkami układały się dobrze, a dzieci na tym korzystały a nie traciły?

 

Jak się dobrze dogadać z babciami i dziadkami.
czytaj dalej