Ciekawe i sprawdzone sposoby na zajęcie dzieci w podróży bez użycia gadżetów.

Wiele razy dane mi było podróżować z trojgiem lub czworgiem dzieci, w dosyć daleką podróż samochodem.

Pełniłam jednocześnie role:

organizatora –  który ułożył plan podróży, z przewidzeniem postojów, zadbał o bagaże i umiejscowienie pasażerów w pojeździe,

kierowcy – czyli osoby, której zadaniem jest  zadbanie o stan techniczny pojazdu (np. sprawdzenie i ewentualnie dolane oleju albo zatankowanie) oraz oczywiście prowadzenie pojazdu,

mamy – która zaopatruje uczestników wycieczki w picie i jedzenie, bo jak wiadomo, kiedy tylko człowiek wyrusza w trasę, dzieci od razu robią się głodne oraz pilnuj, żeby wzięły wszystko, co potrzebują,

zabawiacza podróżniczego – czyli kogoś, kto będzie zabawiał dzieci podczas długiej podróży, aby się  nie nudziły, nie marudziły, nie rozpraszały kierowcy – a tym samym sprawiły, że podróż przebiegnie sprawnie i zgodnie z planem.

Uwierzcie mi, że to naprawdę nie lada wyzwanie.

Dzieci w podróży się nudzą.

Czasem zajmą się same sobą, albo jakąś zabawką, starsze zabawi młodszego, czasem popatrzą się w ekran tableta lub telefonu, czasem nawet coś poczytają lub porysują.

Ale w czasie jazdy po drodze, patrzenie się na zabawkę, książkę czy mały ekran wcale nie jest komfortowe i skaczący przed oczami przedmiot szybko się nudzi lub drażni dziecko.

Wiele razy to przerabiałam.

Dlatego od lat sprawdzają się u mnie zabawy, którymi można zająć dziecko bez użycia gadżetów, a w których z powodzeniem może uczestniczyć również kierowca ( o ile nie jedzie w szczycie przez centrum wielkiego miasta 😉 ).

Oto one:

Ciekawe i sprawdzone sposoby na zajęcie dzieci w podróży bez użycia gadżetów.
czytaj dalej

Nowoczesne słowa wymyślone przez młodzież, o których młodsi myślą, że starsi ich nie rozumieją.

Od dawien dawna, jak świat długi i szeroki, aktualna ówcześnie czyli dla danego czasu młodzież tworzyła „nowoczesne” słowa dla własnego użytku i z upodobaniem je używała.

Myśląc, że to nie dla starszych.

Za tak zwanych moich czasów powstało przykładowo słowo „spoko”.

Chcę się teraz podzielić z Wami słowami podsłuchanymi u moich nastolatków, którzy myślą, że nie mam pojęcia, co one oznaczają.

Może dopiszesz coś do tej listy?

Nowoczesne słowa wymyślone przez młodzież, o których młodsi myślą, że starsi ich nie rozumieją.
czytaj dalej

Bezstresowe wychowanie – tak czy nie ?

Pewnego razu, a było to w czasach mojej młodości siedziałam w poczekalni u dentysty. W pewnym momencie wtargnęła tam również pewna rodzinka, mama z dwojgiem dzieci, na oko 6-7 letnie bliźniaki.  Dzieciaki z impetem wpadły do środka i zaczęły „roznosić pomieszczenie”. Zrzuciły swoje kurtki  na najbliższe krzesła i zaczęły zabawę. Wszędzie było ich pełno. To bawiły się w chowanego włażąc pod mały stolik z kredkami, a to za chwilę wskoczyły na parapet, po to, by z niego zeskoczyć. Urządzały sobie biegi z przeszkodami, przy czym żadna z tych przeszkód (inni ludzie) nie była dla nich przeszkodą. Wyrywały innym dzieciom kredki i zabawki, które po chwili i tak lądowały na podłodze.  W dodatku krzyczały przy tym niemiłosiernie, nie tylko jeden do drugiego ale również do wszystkich. Na szczególną uwagę zasługiwała mama owych dzieciaków. Zaraz po wejściu przycupnęła sobie na krzesełku obok krzesła z dziecięcymi kurtkami i kompletnie nie zwracała uwagi na swoje latorośle, zajęta przeglądaniem jakiś pism. Od czasu do czasu podnosiła tylko głowę zza gazety, zerkając mętnym wzrokiem wpatrzonym w dal, po czym wracała do przeglądania obrazków.

Zastanawiałam się wówczas – dlaczego owa mama nie zwróci kompletnie uwagi na swoje dzieci? Dlaczego nic im nie powie? Dlaczego nie „ujarzmi” ich jakoś, czymś nie zajmie? Albo chociaż nie powiesi tych kurtek lub nie powie dzieciakom, żeby to zrobiły, by ktoś mógł sobie usiąść na tym krześle?

Po latach odkryłam.

Ta mama stosowała wychowanie bezstresowe.

Wychowanie bezstresowe czyli jakie?

Bezstresowe wychowanie – tak czy nie ?
czytaj dalej

Budowanie nawyków u dzieci.

Budowanie nawyków u dzieci.

Według słownika nawyk jest to nabyta skłonność do bardziej mechanicznego, machinalnego, automatycznego a także sprawniejszego wykonywania jakiejś czynności (czyli sposobu zachowania, reagowania), nabyta przede wszystkim poprzez jej ciągłe powtarzanie, do opanowania której potrzebne jest osiągnięcie pewnej dojrzałości.

(źródło – Wikipedia, słownik psychologii wyd. Książnicy, słownik PWN)

Dziecko to z kolei młody człowiek, pełen spontaniczności, ciekawości, chęci odkrywania tego, co nowe i nieznane a także osoba – według definicji – która nie osiągnęła jeszcze dojrzałości.

(źródło – moje własne obserwacje i słownik psychologii)

Czy jest możliwe budowanie nawyków u dzieci, skoro na pierwszy rzut oka wydaje się, że jedno z drugim się wzajemnie wyklucza?

Choć wcale nie jest łatwe, wymaga pracy, cierpliwości i czasu, to  możliwe jest.

Budowanie nawyków u dzieci.
czytaj dalej

Jak pomóc dziecku zaplanować dzień.

Wiele się ostatnio mówi i słyszy o tym, że uczniowie w szkołach są przeciążeni. Że ich plany lekcji pękają w szwach a oni sami przesiadują w szkole od rana do późnego popołudnia, niczym dorosły w pracy, po czym wracają do domu i dalej się uczą lub odrabiają lekcje.

Problem ten rzeczywiście istnieje i jest przedmiotem burzliwych dyskusji oraz tematem programów telewizyjnych. 

Razem z Iwoną ze Zorganizuj Sobie życie chcemy się z Wami podzielić naszymi spostrzeżeniami na ten temat oraz sposobami, dzięki którym możemy pomóc naszym dzieciom w organizowaniu sobie dnia tak, by szkoła i zadania domowe nie zdominowały jego codzienności. 

Uważam, że problem dotyczy nie tylko tego, że w szkołach jest dużo zajęć a niejednokrotnie dzieci / młodzież uczą się rzeczy nieprzydatnych i niepotrzebnych. Problem leży również w tym, że plany lekcji ułożone są w sposób nierównomierny. Wspominałam o tym w moim wystąpieniu w Pytaniu na Śniadanie (klik) Jednego dnia dziecko ma dużo zajęć i w dodatku są to same wiodące przedmioty, takie jak matematyka, polski, angielski, biologia i fizyka. A drugiego jego plan obfituje w podwójne lekcje wu-efu i zajęcia artystyczne typu muzyka i plastyka.

Choć nie mamy znaczącego wpływu na rozkład lekcji oraz na ich ilość to jednak wpływ na to, jak nasze dziecko zorganizuje sobie codzienną naukę zdecydowanie mieć możemy.

Jak pomóc dziecku zaplanować dzień.
czytaj dalej

Sposoby na dziecięcą złość.

Dzieci są pełne emocji.

Te małe istoty kryją w swoich sercach tak wiele uczuć a niejednokrotnie nawet nie potrafią ich nazwać. Codziennie też muszą się z nimi mierzyć.

Bardzo często dziecięce emocje doprowadzają rodziców do rozpaczy. Och, jakże łatwo jest zaakceptować radość, któremu towarzyszy dźwięczący śmiech i jakże trudno zaakceptować złość, potwierdzoną tupiącymi nóżkami i rykiem.

A tymczasem akceptowanie wszystkich dziecięcych uczuć jest ważne dla jego rozwoju. Dzięki dobremu przeżywaniu emocji dziecko poznaje siebie. Jeśli pomożemy mu w tym, zyska  cenną umiejętność, jaką jest radzenie sobie z emocjami, rozpoznawanie ich. A emocje potrafią wiele powiedzieć. Strach przykładowo sprawia, że się cofamy i możemy się ochronić. Nauczenie się więc go odczuwać i nie negować powoduje tylko same korzyści.

Nie można też nikogo zmuszać do tego, aby czuł to czego nie czuje i natychmiast przestał odczuwać to, co czuje.  Obrazek z placów zabaw: „nie płacz, przecież nic się nie stało” jest bardzo powszechny. A takie reagowanie sprawia, że dziecko zamyka się w sobie i w rezultacie gubi się we własnych emocjach. Nie wie co ma czuć. Samo czuje ból a mama twierdzi, że nie.  Dziecko jest zagubione. W późniejszym życiu również nie potrafi nazywać własnych emocji, myli je, tłumi lub im zaprzecza.  A to może przyczynić się do tego, że w dorosłym życiu trudno będzie mu budować zdrowe relacje z innymi ludźmi oraz zadecydować  o wybraniu życiowej drogi.

Jedną z trudniejszych do przeżycia emocji dla rodzica jest złość dziecka. Często w momencie ataku rodzic ma ochotę sprawić, by dziecko natychmiast przestało się złościć, płakać, histeryzować, mówiąc: „przestań się złościć” albo „przestań płakać” albo „o co się tak denerwujesz, przecież nie ma powodu”? Często też pozwala, by złość ogarnęła również jego, co powoduje jej eskalację. Dziwi się też, skąd u dziecka wzięło się tak silne uczucie.  A w takiej chwili nie jest istotne, by atak złości natychmiast minął, ale nauczenie dziecka, w jaki sposób może ją przeżyć oraz zastopowanie zachowań, które sprawiają, że złość przeradza się w agresję skierowaną ku sobie lub innej osobie.

Co robić w takiej chwili? Czy można w jakiś sposób pomóc dziecku w radzeniu sobie ze złością?

 

Sposoby na dziecięcą złość.
czytaj dalej

Czym się kierować przy wyborze szkoły średniej.

Jak wiecie całkiem niedawno jedno z moich latorośli rozpoczęło naukę w liceum, a ja tym samym stałam się dumną mamą licealisty.

Pamiętam jeszcze te dni, kiedy sama chodziłam do liceum. To czas pełen aktywności, obfitujący w wiele wydarzeń, które mogą zadecydować o naszym dalszym życiu. To bowiem w szkole średniej młodzież dokonuje wyboru zawodu (przynajmniej teoretycznie i pierwszego). W szkole średniej wiele uczniów zdobywa prawo jazdy, co wiele osób utożsamia ze zdobyciem pierwszego zawodu.  Rodząca się dorosłość, samodzielność i odpowiedzialność za swoje decyzje, pierwsze zarobione samodzielnie pieniądze, pierwsze miłości, pierwsze poważniejsze sukcesy i porażki, pierwsze nocne imprezy (najczęściej osiemnastki) sprawiają, że młody człowiek stawia swoje pierwsze poważne kroki w dorosłość. Jest to też czas, kiedy można ostatnie lata poszaleć sobie do woli i robić to pod ochronnym parasolem  rodziców.

Tak było za moich czasów i myślę, że od tamtych lat, które przecież nie były wcale tak dawno temu niewiele się zmieniło.

Szkoła średnia jest jednym z istotnych punktów w drodze do dorosłości dziecka. Dlatego też warto jej wybór dobrze przemyśleć i podjąć świadomą, odpowiedzialną decyzję.

 

Co warto brać pod uwagę podejmując tą decyzję?

 

Przede wszystkim zostawić ją dziecku.

Czym się kierować przy wyborze szkoły średniej.
czytaj dalej

Mamo, tato, wyjeżdżam! Czyli o tym, jak rozmawiać z nastolatkiem, który planuje samodzielny wyjazd na wakacje.

Przychodzi taki dzień, kiedy nasze – prawie dorosłe już dziecko informuje nas, że planuje samodzielny wyjazd na wakacje. Samodzielny, czyli bez opieki dorosłego. Może to nastąpić  dość wcześnie, czyli na przykład, kiedy ma 16-17 lat lub nieco później, po przekroczeniu magicznej liczby 18 lat. Ale niechybnie nastąpi. Wszak każdy młody człowiek pragnie przeżyć taką przygodę, pozwiedzać ciekawe miejsca i zażyć beztroskiej wolności bez czujnego oka rodziców.

 

Ale spokojnie….

To nie nastąpi nagle, lecz zupełnie stopniowo.

Mamo, tato, wyjeżdżam! Czyli o tym, jak rozmawiać z nastolatkiem, który planuje samodzielny wyjazd na wakacje.
czytaj dalej

Spokojny poranek matki czworga dzieci. Co robić, by stał się codziennością.

Jakiś czas temu czytałam artykuł bardzo znanej pani od sukcesu, która dzieliła się w nim swoimi sposobami na udany poranek. Wśród kilku z nich, jeden zasłużył na moją specjalną uwagę. Otóż autorka tekstu proponowała, aby rano zrobić coś miłego dla siebie – wziąć kąpiel w olejkach.

I tak, jak z pozostałymi sposobami zgodziłam się w zupełności, ten odrzuciłam na stracie. Bo czy jest możliwa spokojna, relaksująca kąpiel, kiedy rano zewsząd słyszymy:

– mamo, gdzie są moje spodnie?

– mamo, dlaczego z serem, wiesz, że wolę z szynką…

– mamo, kakao jest za gorące…

– otwieraj!, też chcę umyć zęby !!!

Pewnie każda mama (i tata) to zna. Ten nerwowy pośpiech, spoglądanie co chwilę na zegarek, poranki pełne pokrzykiwań, poganiania i stresu związanego z tym, że nic nie jest na czas.

Owszem, można wstać godzinę przed wszystkimi domownikami i kosztem własnego snu relaksować się w olejkach a dopiero potem wyjść naprzeciw harmiderowi panującemu w domu, ale  …

Pozostawmy to, by skupić się na tym, jak sprawić, by nasz poranek był spokojny, udany a tym samym był wstępem do równie udanego i aktywnego dnia.

Spokojny poranek matki czworga dzieci. Co robić, by stał się codziennością.
czytaj dalej

Jak tworzyć bajkę, w której dziecko jest głównym bohaterem.

Bajki od wieków znane są, jako sposób komunikowania się z dziećmi. Przedstawione w nich zdarzenia wracają do małego słuchacza, kiedy skonfrontuje się on z podobną sytuacją w swoim życiu. Może wówczas wykorzystać wiedzę zdobytą dzięki opowiadaniu.

A jeśli jest to specjalnie dla niego wymyślona bajka, z bohaterem, który przypomina je i z wyglądu i z charakteru, z bohaterem, któremu zdarzają się podobne przygody, który doświadcza podobnych zmartwień i kłopotów – a radzi sobie z nimi wymienicie – to wówczas jest ona świetnym sposobem na to, by pomóc dziecku samemu sobie poradzić z własnymi trudnościami. Wskazać rozwiązanie, pokazać różne możliwości, zachęcić do samodzielnego odkrywania sposobów działania.

Tworzenie takiej bajeczki, czyli układanie, opowiadanie, pisanie jest zajęciem trudnym i łatwym.

Jak tworzyć bajkę, w której dziecko jest głównym bohaterem.
czytaj dalej