Pewnego poranka, kiedy odprawiłam już chłopców do szkoły, pozbierałam ubrania z podłogi, wstawiałam pranie, ogarnęłam kuchnię po śniadaniu, rozpakowałam zakupy i zauważyłam, że moja córeczka pogrążona jest w samodzielnej, spokojnej zabawie  – pomyślałam, że w czasie porannej kawki zerknę sobie co tam słychać w mojej ulubionej telewizji śniadaniowej czyli Pytaniu na śniadanie.

A tam? Co za temat!

Zaproszeni goście – mamy – rozprawiają z gospodarzami o tym, jak to jest, kiedy mama zostaje z dziećmi domu i poświęca się całkowicie dla domu i rodziny, rezygnując z pracy zarobkowej.

W sumie, to nawet nie bardzo słuchałam, o czym mówili, ponieważ w oczy rzuciły mi się komentarze oglądających w stylu:

– pasożytka,

– leniuch,

– złodziejka,

– nierób,

– to z wygodnictwa,

– jej życie to „nicnierobienie”,

– bogaty socjal (500+), to po co się męczyć?

– państwo daje, to po co pracować?

– i cały dzień spędza na gapieniu się w ekran.

I to same mamy….parę innych osób.

I tak sobie pomyślałam.

Kurcze, ileż to frustracji musi być w tych komentujących mamach. Mówi się, że kiedy ktoś Cię krytykuje, nie podając argumentów, co konkretnie ma Ci do zrzucenia to robi to z zazdrości.

I tak sobie myślę, czego mogą zazdrościć mamy pracujące mamom niepracującym?

Pewnie tego, że siedzą sobie w ciepłym domku i nic nie robią, mają duuuużo czasu.

Rozwiewając domysły powiem, że nie wygląda to tak jakby się wydawało.  A doba dla każdego ma tyle samo godzin, czyli 24.

Niepracujące mamy – jestem o tym przekonana – mają więcej obowiązków domowych na głowie. To na ich barkach (w większości przypadków) spoczywa zarządzanie domem, odwożenie i przywożenie dzieci do przedszkola/szkoły,  odprowadzanie na zajęcia dodatkowe, pomoc w lekcjach, zabawa i opieka nad małym dzieckiem, pranie, zakupy, sprzątanie, ogród, drobne sprawunki, przygotowywanie posiłków. W domach mam pracujących są one dzielone na wiele osób. Ciężko to zauważyć, ponieważ dla mam pracujących jest oczywiste to, że np. tata odwozi dziecko do szkoły albo babcia gotuje obiady. Dla mam niepracujących (i ich bliskich) to takie oczywiste nie jest.

Nie wierzysz?

Przykład:

Rozmawiam z mamą pracującą, która żali się, że jej koleżanka – niepracująca mama – narzeka: „kurcze, tyle mam na głowie i z niczym nie mogę zdążyć. Odwożę małego do przedszkola, potem zakupy, obiad, w domu coś ogarnę, posprzątam i zaraz jadę po niego. W domu się bawimy, robię jakieś pranie, prasuję, coś tam znowu ogarnę. Wszystko oczywiście z drugim, mniejszym maluchem w chuście, którego tylko czasami (ups) trzeba przewinąć i nakarmić….”.

No i ta pracująca mama mówi – „Kompletnie jej nie rozumiem. Przecież siedzi cały czas w domu. Ma tyyyyyle czasu. Ja pracuję i jakoś sobie radzę. Wychodzę później do pracy, więc mąż odwozi małego (pierwsza – nazwijmy to – pomoc)  i rano mogę coś w domu ogarnąć. Cały dzień jestem w pracy i teściowa odbiera mi synka (druga pomoc). Daje mu obiad (trzecia pomoc), wiem, że teść czasem weźmie go na spacer (czwarta pomoc) ale często jest zmęczony i mały siedzi przed telewizorem.  Mąż wraca wcześniej z pracy, niż ja, więc  po drodze zrobi zakupy (piąta pomoc) i przywiezie synka od teściów (szósta pomoc). Jak wracam do domu jestem skonana. A tu jeszcze kolacja dla małego, pranie poskładać, samemu coś zjeść, pobawić się z dzieckiem …. też mam tyle na głowie, ale jakoś muszę to SAMA ogarnąć. A ona tak narzeka”

To autentyczna rozmowa, zapisana tak, jak ją zapamiętałam.

Najzwyczajniej w świecie ta pracująca mama nie zauważyła, ile otrzymuje wsparcia i pomocy. Ile osób robi to, co u mamy niepracującej robi jedna osoba – tylko mama.

Ja sama, jako mama doświadczyłam bycia zarówno mamą niepracującą, jak i pracującą. W każdym przypadku moja doba wypełniona była po brzegi, co pewnie nie jest niczym wyjątkowym, ponieważ KAŻDA mama tak ma.

Powody, dla których mama niepracująca zostaje w domu mogą być różne. I tylko ona wie, jakie są, po co więc to oceniać i krytykować.

Mama niepracująca zostaje w domu ponieważ:

  1. Chce zostać z dziećmi jak najdłużej, chce się nimi zajmować, opiekować i może sobie na to pozwolić (finansowo).
  2. Ma obawy, że kiedy wróci do pracy, albo zajmie się na dobre swoim biznesem (ma pomysł lub uśpiony biznes) wszystkie trybiki w rodzinno-domowej maszynie przestaną pracować, jak należy i cały dom runie wszystkim na głowę. Tego się może obawiać.
  3. Utraciła wiarę we własne możliwości i wewnętrzną moc do zmiany swojego życia, uznając, że nie poradzi sobie w świecie „zarabiania pieniędzy”, (bo wszak ona pracuje cały czas, pamiętajmy o tym). Uwierzyła, że to nie dla niej.
  4. Jest naturalnym dawcą i osobą wysoko wrażliwą. Ma poczucie, że cały czas musi się dzielić, dawać z siebie, nie potrafi „zarabiać pieniędzy” i brać. Zbyt dużo analizuje.
  5. Brakuje jej wsparcia i pomocy ze strony najbliższych.

Może zamiast oceniać, warto poznać jej powody.

Kończąc moje przemyślenia doszłam do wniosku, że w rolę mamy wpisane jest „bycie zajętym”. Zarówno mamy niepracujące, jak i pracujące lubią sobie dodawać zajęć. Ponieważ lubią być aktywne, to je napędza, dodaje im energii, skrzydeł. Daje radość i motywację.

Tym się zajmują mamy „po godzinach”:

  1. Chałupnictwem – o tak, mamy bardzo często mają jakieś zdolności a to do pieczenia, a to do wyszywania, plecenia koszyków, malowania, szycia, szydełkowania itp. Często to ją pochłania, zaczyna nawet dostrzegać, że mogłaby na tym zarobić. Ale….ale pasja i robienie dla przyjemności to nie to samo, co biznes.
  2. Prowadzą blog (wraz z całym dodatkiem w postaci socjal mediów, (nie mylić ze „scrolowaniem facebooka z nudów ;-)) – tu sytuacja jest podoba do tej powyżej, a dodatkowo kusi ją możliwość zarabiania pasywnego. Do bloga dochodzą też takie „fanaberie” jak media społecznościowe i korespondencja z czytelnikami. Ale pisanie bloga to nie to samo, co biznes.
  3. Działają aktywnie w Radzie Rodziców przy szkole lub przedszkolu. Działają aktywnie, czyli ich działania nie ograniczają się do chodzenia na zebrania. Organizują, pomagają, przychodzą na bal, imprezy, pieką ciastka z wróżbami na andrzejki i pierniczki na klasową wigilijkę. Są obecne fizycznie, co zajmuje im czas.
  4. Angażują się aktywnie w życie szkoły/przedszkola nie będąc członkiem rady rodziców.
  5. Startują w wyborach samorządowych i zostają radnymi albo piastują inne stanowiska.
  6. Działają aktywnie w Radzie Parafialnej.
  7. Organizują kręgi kobiet, które zrzeszają kobiety, pragnące robić coś dobrego dla innych i podzielić się swoją wiedzą.
  8. Organizują kluby dla mam – po to, by mogły się wzajemne wspierać w swej  roli.
  9. Śpiewają w chórze albo scholii. Niektóre mamy należą również do grupy, która czyta czytania w kościele.
  10. Dokształcają się, np. chodzą na kursy języków obcych.
  11. Biorą udział w konkursach talentów.
  12. Zapisują się do Ochotniczej Służby Wojskowej i zostają żołnierką na wypadek „W”. Co jakiś czas jeżdżą na szkolenia wojskowe.
  13. Są „domowym przedszkolem” i odbierają dzieci sąsiadów ze szkoły/przedszkola, organizując im zabawę (choć to najczęściej niepracujące mamy).
  14. I jeszcze coś by się pewnie znalazło, o czym ja nie mam pojęcia. Ale może Ty wiesz :-)?

 

Życie mamy to wspaniała, wypełniona po brzegi przygoda. Czasem pełna radości i spełnienia czasem złości i frustracji. Jak to w życiu.

Proszę – nie oceniajmy się.

Dziękuję, że jesteś i dotarłaś do końca.

Więcej wspierających, zabawnych i refleksyjnych historii znajdziesz tutaj: Historia o studni, zapraszam 🙂

Tworzę grupę wsparcia dla Fajnych Mam – może dołączysz 🙂 ? Zapraszam 🙂  – [kliknij, by wejść na grupę]

 

 

 

 

 

 

 

 

4 wątków z “Siedzi sobie mama w domu i …. nic nie robi.

  1. 5 lat „siedziałam” w domu, teraz jak wracam o niektórych koleżanek, które wcześniej uskuteczniły powrót do kariery i zawodowych obowiązków słyszę teksty typu: „no teraz to zobaczysz co to znaczy być naprawdę mamą” – w domyśle, przekonasz się jak wygląda logistyka życia

  2. Chyle czoła przed twoim wpisem, bo jest bardzo potrzebny! Sama wiem jak koleżanki zmagają się czasowo z ogarnianiem domu te na etacie i nie. Zawsze się perspektywa zmienia gdy człowiek momentalnie jest na miejscu tej drugiej osoby, a zawód mamy to zawód najbardziej odpowiedzialny na świecie 🙂

  3. Świetny wpis i bardzo potrzebny! Ja sama jeszcze mamą nie jestem, ale wiem jak ocenianie innych ze swojej – innej perspektywy – może być krzywdzące dla ocenianego. Ludzie często bezmyślnie coś mówią, innym razem z frustracji chcą podnieść własną ważność. Jednak widzę, że coraz więcej jest ludzi świadomych i chcących wspierać innych – to jest piękne i tego życzę nam wszystkim (a już szczególnie kobietom!).
    Prowadząc swój biznes online (jestem coachem i autorką książki) zdarzało mi się spotkać szczególnie na początku działalności (po 1,5 roku rzadziej chociaż nadal się zdarza;)), że przecież ja mam mnóstwo wolnego czasu skoro pracuję z domu. Że w zasadzie praca z domu, freelance – to nie do końca praca, to bardziej jakaś zabawa 😉 Na szczęście wiem, że ważne jest robić swoje i nie potrzebuje już udowadniać nic innym 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *