Wiele się ostatnio mówi i słyszy o tym, że uczniowie w szkołach są przeciążeni. Że ich plany lekcji pękają w szwach a oni sami przesiadują w szkole od rana do późnego popołudnia, niczym dorosły w pracy, po czym wracają do domu i dalej się uczą lub odrabiają lekcje.

Problem ten rzeczywiście istnieje i jest przedmiotem burzliwych dyskusji oraz tematem programów telewizyjnych. 

Razem z Iwoną ze Zorganizuj Sobie życie chcemy się z Wami podzielić naszymi spostrzeżeniami na ten temat oraz sposobami, dzięki którym możemy pomóc naszym dzieciom w organizowaniu sobie dnia tak, by szkoła i zadania domowe nie zdominowały jego codzienności. 

Uważam, że problem dotyczy nie tylko tego, że w szkołach jest dużo zajęć a niejednokrotnie dzieci / młodzież uczą się rzeczy nieprzydatnych i niepotrzebnych. Problem leży również w tym, że plany lekcji ułożone są w sposób nierównomierny. Wspominałam o tym w moim wystąpieniu w Pytaniu na Śniadanie (klik) Jednego dnia dziecko ma dużo zajęć i w dodatku są to same wiodące przedmioty, takie jak matematyka, polski, angielski, biologia i fizyka. A drugiego jego plan obfituje w podwójne lekcje wu-efu i zajęcia artystyczne typu muzyka i plastyka.

Choć nie mamy znaczącego wpływu na rozkład lekcji oraz na ich ilość to jednak wpływ na to, jak nasze dziecko zorganizuje sobie codzienną naukę zdecydowanie mieć możemy.

Iwona – Zorganizuj Sobie Życie. 

W Polsce system nauczania jest jaki jest, od dzieci wymaga się bezmyślnego wkuwania, a to niestety nie sprzyja rozwojowi, tylko kombinowaniu. Dzieci mogą albo ściągać albo nauczyć się tego, co jest na lekcji. Tylko, jak mają to zrobić, kiedy materiału jest naprawdę dużo? I jest on tak obszerny, że nawet ja, jako osoba dorosła, wymiękam? Kiedyś próbowałam uczyć się tego, co ma do nauczenia moje dziecko. I nie dałam rady. Test trwał tydzień. Po pracy byłam tak zmęczona, że byłam w stanie skupić się max. 2h i ani sekundy więcej. Po tym teście byłam po prostu wykończona, przy całym swoim zorganizowaniu. Wnioski? Chcąc, aby nasze dziecko wyniosło coś z edukacji, musimy mu po prostu pomóc. I nie chodzi mi tu bynajmniej o odrabianie za niego lekcji, rysowanie rysunków z plastyki na 6 czy robienie referatów, na które nie starcza mu po prostu czasu, ale o pomoc w organizacji nauki i skupieniu się na tym, co ważne. Bo każde dziecko ma jakieś predyspozycje, zdolności i to właśnie na nich warto się skupić, a inne przedmioty potraktować „po macoszemu”. System edukacji jest jaki jest, nauki jest dużo i chcąc mieć efekty, z czegoś trzeba po prostu zrezygnować i skupić się na tym, co ważne. Warto więc pomóc dziecku określić jego preferencje i cisnąć go z przedmiotów, do których ma talent. Tak, aby skończona szkoła nie była straconym czasem i przyniosła wymierne efekty w postaci wiedzy, a nie tylko samego świadectwa.

Drugą, istotną kwestią jest także organizacja nauki i wyrobienie w dziecku konkretnych nawyków. Tak, to jest nasza rola, rodziców i wymaga ona sporo czasu. Często odpowiedzialność za naukę zrzucamy wyłącznie na dziecko, zapominając, że dziecko to tylko dziecko, a do racjonalnego myślenia ma daleką drogę. Nie możemy spodziewać się spektakularnych efektów w nauce syna czy córki, jeśli po pracy rzucamy się w wir obowiązków domowych i w przelocie wołamy ”zrób lekcje!”. Bo same lekcje to pikuś. Chcecie, aby Wasze dzieci w wieku maturalnym wiedziały, co lubią a co nie? Były choćby mniej-więcej określone zawodowo? Albo przynajmniej świadomie wybierały kierunek studiów? I umiały zorganizować sobie cały proces domowej nauki? To im POMÓŻCIE w nauce i włóżcie swój wkład w ich edukację. Naprawdę nie ma nic złego w tym, że siądziecie ze swoim nastolatkiem do stołu i pomożecie mu w przedmiotach, których nie rozumie. Albo poczytacie razem z nim książkę do historii z której jest świetny tak, aby jego wiedza w tym zakresie była jeszcze większa. I zorganizujecie cały proces, ustalając wspólnie godziny nauki tak, aby po niej dzieciak miał jeszcze czas na rozwijanie swoich pasji, rozmowy czy spotkania z kolegami. TAK, to jest nasza rola, rodziców. Bo wychowywanie dziecka to nie tylko przyjemności, ale i obowiązki. A jednym z nich jest pomoc w edukacji, która owszem w Polsce, do najlepszych nie należy, ale i tak jej nie zmienimy.

 

Monika – Mama na Całego

Bardzo istotne znaczenie ma to, by nauczyć dziecko systematyczności od najmłodszych klas. Dobrze jest wprowadzić nawyk – odrabiam lekcje / uczę się zaraz po szkole. W przypadku pierwszych klas szkoły podstawowej, kiedy dzieci mają niewiele zajęć i kończą w miarę szybko (z wyjątkiem tych, które czekają na rodziców na świetlicy)  jest to nawyk, który sprawdza się bardzo dobrze i znacznie ułatwia codzienne życie. Nie trzeba bowiem zaganiać dziecka do nauki i lekcji i ślęczeć wraz z nim nad nimi późnym wieczorem. Sprawdza się on dlatego, że tak, jak już pisałam dzieci wracają w miarę wcześnie, mają jeszcze energię a przede wszystkim odrobienie zadania domowego w tych klasach trwa kilkanaście minut, góra pół godziny. Nie jest też specjalnie trudne i nie wymaga wielu poszukiwań. Odbębnienie tego między zupą i drugim daniem to najlepsze rozwiązanie.

W starszych klasach odrabianie lekcji czy też zasiadanie do nauki zaraz po szkole sprawdza się trochę mniej, dlatego też trzeba poszukać bardziej optymalnego rozwiązania. Przygotowanie do sprawdzianu wymaga czasu. Ponadto odrabianie zadania domowego w wyższych  klasach to nie tylko napisanie paru zdań w zeszycie czy obliczenie kilku matematycznych zadań. Często są to większe lub mniejsze projekty, których nie da się zrobić od ręki, lecz wymagają większego przygotowania, na przykład poszukiwań różnych wiadomości lub zorganizowanie sobie materiałów. Bywa też tak, że zadanie jest trudne i uczeń po prostu nie potrafi  go zrobić. Wpływ na to, jak długo zajmie wykonanie zadania jest też zależne od tego, jak bardzo uczniowi zależy na jego wykonaniu. Czy chce je zrobić wybitnie, dobrze, wystarczająco, czy może byle jak.

Jeśli zależy nam na tym, by nasze dziecko miało odrobione lekcje, w miarę przyzwoicie, nauczyło się na lekcję wymaganego materiału, pomogło też w obowiązkach domowych ale miało też czas na odpoczynek i rozrywkę warto z nim popracować  i wyposażyć je w umiejętność planowania, czyli pokazać mu, w jaki sposób może organizować sobie codzienne zajęcia, żeby zdążyć ze wszystkim na czas i jednocześnie się nie przeciążyć.

U mnie świetnie sprawdza się plan w oparciu o priorytety. Istotne jest mianowicie nie to kiedy dana czynność zostanie zrobiona, ale jaka to jest czynność. Polega to na tym, że dziecko ustala sobie listę trzech (lub więcej) najważniejszych rzeczy do zrobienia po szkole w danym dniu, do określonej godziny, która jest na tyle wczesna, że nie padanie na biurko podczas zadania. Każdy uczeń wyznacza sobie sam owe trzy (lub więcej) rzeczy, naszym zadaniem jest jedynie przypilnować, by wśród nich znalazło się zadanie domowe i nauka. Jeśli chcemy zaangażować nasze dziecko w jakiś obowiązek domowy, to powinniśmy powiedzieć mu o tym i uwzględnić to w planie. Ustalanie listy trzech priorytetów nie oznacza, że w danym dniu zostaną zrobione tylko te rzeczy. Gwarantuję, że zostaje jeszcze mnóstwo czasu na inną aktywność.

Przygotowanie takiego planu nie jest łatwe i w początkowej fazie wymaga częstej weryfikacji. Jeśli coś się nie sprawdza nie można na siłę dostosowywać się do tego, lecz zmienić. Plan ma ułatwiać życie a nie utrudniać. Każdego dnia w tygodniu są inne priorytety i je właśnie należy uwzględniać.

Zaproponowanie dziecku takiego rozwiązania daje szereg korzyści. Przede wszystkim daje mu pewną swobodę i poczucie wpływu na to, co robi. Starsze dzieci, czyli nastolatki nie są już tak podatne na nasze wpływy, jak dzieci w pierwszych latach szkoły podstawowej. Owy czas, zwany okresem buntu to nic innego, jak dążenie do samodzielności. A taki plan pomaga w osiąganiu samodzielności oraz w nabyciu istotnej umiejętności, jaką jest organizowanie sobie pracy, co będzie owocowało w przyszłości, kiedy w jego kalendarzu znajdzie się więcej niż trzy rzeczy do zrobienia. Dla rodzica jest to również korzystne, ponieważ dzięki temu nie musi co chwilę zaganiać swojego dziecka do nauki albo pomocy.

Czy nasze rozwiązanie jest idealne? Nie wiem. Ale sprawdza się na tyle, że zadania są odrobione na czas a chłopcy mają jeszcze czas na odpoczynek i rozrywkę.

A jak jest u Ciebie? Czy zaganiasz dzieci do nauki?  Czy może same planują sobie, kiedy będą to robić?

Jeśli chcesz dowiedzieć się, jak można pomóc dziecku w nauce, zapraszam na mój wpis o mnemotechnikach, czyli alternatywnych sposobach nauki ułatwiających zapamiętywanie – KLIK

Zapraszam też na Facebooka, gdzie możecie śledzić nasze profile i dowiadywać się szybko o nowych wpisach blogowych:

Iwona – Zorganizuj Sobie Życie

Monika – Mama na całego

 

27 wątków z “Jak pomóc dziecku zaplanować dzień.

  1. Pingback: Tak lepiej nie mówić do nastolatków (a także młodszych dzieci). – Mama na całego

  2. Pingback: Moje dziecko ma DREDY – dlaczego się na to zgodziłam oraz co na to ludzie. – Mama na całego

  3. Pingback: Najlepsze prezenty dla dzieci – korzenie i skrzydła. – Mama na całego

  4. Pingback: Nastolatki – codzienna instrukcja obsługi. – Mama na całego

  5. Pingback: Czym się kierować przy wyborze szkoły średniej. – Mama na całego

  6. Pingback: Budowanie nawyków u dzieci. – Mama na całego

  7. Puki co nie mam dziecka, ale z chęcią zapamiętam ten tekst, bo na pewno bardzo mi się przyda 🙂 Bardzo pomocny jest to tekst, który pomoże niejednemu rodzicu 🙂

  8. Ależ dobrze znany mi temat 🙂 Wpis ten świetnie napisany i wartościowy. Faktycznie warto w pierwszych klasach szkoły nauczyć dziecko tej systematyczności, bo potem będzie tylko trudniej. U nas u starszej córy nie było problemu, szybko przywykła do nauki po szkole, natomiast syna nigdy nie szło zagonić do nauki 🙂 znalazłam na niego metodę i teraz odpukać problemów z odrabianiem lekcji nie ma. Poczytać o tym można u mnie na http://zresetowani.pl/dzieci/nauka-systematycznosci-u-dziecka/

  9. Ja mam z młodym problem, bo jest tak roztrzepany, że czasem mam ochotę usiść i płakać. Tym samym o żadnej organizacji nie ma mowy, chociaż próbuję go tego nauczyć już od kilku lat.

  10. Pingback: Bebe Talent poleca: BLOGOWE HITY TYGODNIA #1 - Bebe Talent

  11. Im wiecej czytam o tym co dzieje sie w szkolach, tym bardziej sie boje. Co prawda przed nami jeszcze chwila czasu, bo do zerowki dopiero w 2019, ale kto wie co bedzie do tego czasu..

  12. Musiałam to napisać, bo pierwszy raz widziałam twój wywiad, jesteś stworzona do telewizji, świetnie sobie poradziłaś, nawet głos ci nie zadrżał. Super! 🙂

    1. Wow, Dorota, bardzo Ci dziękuję. Doceniam Twoje słowa i skoro tak to będę szła w tym kierunku 🙂

    1. To prawda, nie nie można przesadzać z tą pomocą. Dobrze jest, jeśli wiele zadań, spraw nasz uczeń sam ogarnia. Takie właśnie zadanie, żeby mu w tym pomóc.

  13. Mój 7 latek przychodzi ze szkoły ma godzinę przerwy. Potem zabiera się za lekcję. Nie odrabiamy.z nim lekcji, sam je robi. Nie widzę takiej potrzeby aby pilnować, tego jak pracę wykonał. Tak jak odrobił taką zanosi.

    1. I bardzo dobrze, że ma przerwę. Wszędzie powinno być tak, jak najbardziej pasuje i jest dla wszystkich dobre.

  14. Bardzo ciekawa strona i mnóstwo przydatnych informacji, cieszę sie, ze tutaj trafiłam. Pan priorytetów to cos dla moich nastolatków.

  15. System priorytetowania jest świetny! Choc dzieckiem nie jestem, to nawet na mnie motywujaco to zadziala. Mam wlasnie ten problem odkladania wiekszych rzeczy na wieczor, a potem niestety padam na to biurko.

  16. Świetny jest pomysł z nauką dzieci określania priorytetów. Tak naprawdę nauczyłam się tego dopiero w dorosłym życiu, a zaoszczędziłoby mi to wile stresu choćby podczas nauki do większych egzaminów.

  17. Takie podstawowe planowanie warto ćwiczyć z dzieckiem możliwie najwcześniej, przy pomocy rodziców. Od wczesnego wieku dzieci mogą przyzwyczajać się do organizowania. W ten sposób będzie im łatwiej w przyszłości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *