Dzieci są pełne emocji.

Te małe istoty kryją w swoich sercach tak wiele uczuć a niejednokrotnie nawet nie potrafią ich nazwać. Codziennie też muszą się z nimi mierzyć.

Bardzo często dziecięce emocje doprowadzają rodziców do rozpaczy. Och, jakże łatwo jest zaakceptować radość, któremu towarzyszy dźwięczący śmiech i jakże trudno zaakceptować złość, potwierdzoną tupiącymi nóżkami i rykiem.

A tymczasem akceptowanie wszystkich dziecięcych uczuć jest ważne dla jego rozwoju. Dzięki dobremu przeżywaniu emocji dziecko poznaje siebie. Jeśli pomożemy mu w tym, zyska  cenną umiejętność, jaką jest radzenie sobie z emocjami, rozpoznawanie ich. A emocje potrafią wiele powiedzieć. Strach przykładowo sprawia, że się cofamy i możemy się ochronić. Nauczenie się więc go odczuwać i nie negować powoduje tylko same korzyści.

Nie można też nikogo zmuszać do tego, aby czuł to czego nie czuje i natychmiast przestał odczuwać to, co czuje.  Obrazek z placów zabaw: „nie płacz, przecież nic się nie stało” jest bardzo powszechny. A takie reagowanie sprawia, że dziecko zamyka się w sobie i w rezultacie gubi się we własnych emocjach. Nie wie co ma czuć. Samo czuje ból a mama twierdzi, że nie.  Dziecko jest zagubione. W późniejszym życiu również nie potrafi nazywać własnych emocji, myli je, tłumi lub im zaprzecza.  A to może przyczynić się do tego, że w dorosłym życiu trudno będzie mu budować zdrowe relacje z innymi ludźmi oraz zadecydować  o wybraniu życiowej drogi.

Jedną z trudniejszych do przeżycia emocji dla rodzica jest złość dziecka. Często w momencie ataku rodzic ma ochotę sprawić, by dziecko natychmiast przestało się złościć, płakać, histeryzować, mówiąc: „przestań się złościć” albo „przestań płakać” albo „o co się tak denerwujesz, przecież nie ma powodu”? Często też pozwala, by złość ogarnęła również jego, co powoduje jej eskalację. Dziwi się też, skąd u dziecka wzięło się tak silne uczucie.  A w takiej chwili nie jest istotne, by atak złości natychmiast minął, ale nauczenie dziecka, w jaki sposób może ją przeżyć oraz zastopowanie zachowań, które sprawiają, że złość przeradza się w agresję skierowaną ku sobie lub innej osobie.

Co robić w takiej chwili? Czy można w jakiś sposób pomóc dziecku w radzeniu sobie ze złością?

 

 

Sposób pierwszy – przytulenie.
Kiedy dziecko się złości, a powodem jest smutek, bezradność, frustracja można je przytulić. Bliski, fizyczny kontakt z drugim człowiekiem pozwala rozładować napięcie. Pamiętajmy jednak, że nie każde dziecko w takiej sytuacji jest gotowe na bliskość. Niektóre wolą uspokoić się w samotności lub blisko, ale bez dotyku. Rozumiem, że to może być trudne, aby w chwili złości dziecka nie tylko nie pozwolić, by złość opanowała również mnie, ale zachować spokój i przytulić dziecko.  Jednak wyjście ku naszemu dziecku z otwartymi ramionami, by mogło w nich wypłakać swoją złość działa cuda.

Siła przytulania jest ogromna ponieważ:

Pomaga wyrazić uczucia bez konieczności używania słów.
Daje potwierdzenie miłości, zaufania i wsparcia.
Pomaga przetrwać trudne chwile.
Uspokaja.
Wzmacnia poczucie własnej wartości, szczególnie u dzieci.
Pomaga w byciu cierpliwym.
Łagodzi skutki stresu i uczucie lęku.
Wycisza układ nerwowy.
Wzmacnia układ odpornościowy.
Uwalnia oksytocynę, która może wpływać pozytywnie na relacje międzyludzkie, sprzyjać empatii, zaufaniu i otwarciu na drugiego człowieka.
Uwalnia dopaminę, odpowiedzialną za dobry humor i motywację.

 

Sposób drugi – przerwa na wyciszenie.

Kiedy dziecko się złości robimy przerwę. Proponujemy mu, aby udało się w wybrane przez siebie miejsce i tam, w samotności mogło się wyciszyć. Mogło pobyć ze swoimi myślami i uczuciami. Pamiętajmy, że w tym miejscu nie musi być nudno, strasznie a przede wszystkim dziecko nie udaje się tam za karę. Taka przerwa to nie kara. Przerwa służy temu, aby złość i to co ją wywołało nie eskalowała dalej. Dajemy też dziecku poczucie, że jesteśmy blisko niego, jesteśmy z nim a przerwa nie jest odtrąceniem.

 

Sposób trzeci – rysowanie lub inna twórcza aktywność.

Czasami, kiedy dziecko się złości możemy zachęcić je do rysowania, malowania, lepienia z plasteliny czyli zobrazowanie złości, sprawienie, żeby stała się namacalna, widoczna.  Pomaga to rozładować napięcie w konstruktywny sposób. W czasie kreatywnego wyrażania złości mogą przyjść do głowy nie lada pomysły.  Może wskażą jakie inne rozwiązanie, jak radzić sobie ze złością.

 

Sposób czwarty – pożyteczna aktywność fizyczna.
Czasami zdarza się, że źródło złości naszego dziecka jest daleko i śmiało możemy ukierunkować ją na pożyteczną aktywność fizyczną. Innymi słowy będzie to rozładowanie napięcia. Szczególnie skuteczne jest to w przypadku nastolatków, którzy potrzebują tego wyładowania. Proponujemy dziecku, aby rozładowało złość wykonując jakąś pracę domową. Odkurzanie, kopanie grządek, mycie samochodu. Może to przynieść wielostronną korzyść. Pamiętajmy jednak, aby dopasować zadanie do wieku i możliwości dziecka oraz o to, żeby wiedziało ono, że zajęcie to nie jest karą a sposobem na wyciszenie.

 

Sposób piąty – pozwolić się pozłościć.
Czasami nie można inaczej. Każdemu z nas zdarza się wpaść we wściekłość. Wówczas jedynym sposobem na to, aby uwolnić się z tych emocji jest po prostu pozłoszczenie się. Ważne, aby ta złość nie stała się agresją i nie została skierowana przeciwko komuś. Zdaję też sobie sprawę z tego, że trudno byłoby pozwolić się pozłościć dziecku, które wpadło w histerię między sklepowymi półkami tworząc atrakcyjne widowisko, którego głównymi odbiorcami są klienci pełni dezaprobaty. Jeśli damy sobie radę ze spojrzeniami innych lub ich reakcją, to możemy na to pozwolić. Ale może lepiej wówczas wybrać inny sposób 😊

 

Sposób szósty – kosz na śmieci.
Kiedy twoje dziecko dopada złość zaproponuj mu, aby wyrzuciło swoją złość do kosza na śmieci. Niech zbierze ją sobie z całego ciała, zmiażdży w dłoniach, jak kartkę papieru i wrzuci do kosza. Albo niech strzepie ją z siebie prosto do kosza. Szybko i skutecznie 😊

 

Sposób siódmy – worek treningowy.
Czasami, kiedy dziecko wpada w złość rozsadza je energia. Ma wtedy ochotę  szaleć, kopać, krzyczeć, gryźć i bić. Jednym ze sposobów na rozładowanie dziecięcej złości i energii jest boksowanie worka treningowego. Nie robi wtedy krzywdy ani sobie ani nikomu innemu. Może wyboksować swoją złość oraz to co go zdenerwowało do woli. Gorąco polecam zaopatrzyć swój dom w taki właśnie worek. Czasem tylko sam jego widok sprawia, że złość dziecku sama przechodzi.

 

Czy wśród wskazanych przeze mnie sposobów widzisz taki, który uważasz za cenny i przydatny? A może masz swoje własne patenty? Zachęcam do dyskusji.

 

 

 

 

9 wątków z “Sposoby na dziecięcą złość.

  1. Bardzo dobry artykuł. Przydadzą mi się te sposoby na przyszłość. Na razie mam jeszcze niemowlaka to te emocje są na trochę innym po zimie. Wiadomo, także jest radość strach ból czy złość ale radzenie sobie z nimi teraz wygląd a inaczej. Zwykle wystarczy przytulanie

  2. Mam w domu małą złośnicę 😉 Chyba nie ma u nas dnia bez focha czy wymuszonego płaczu. Często też histeryzuje. U nas wahania nastroju potęguje choroba, a właściwie leki. Najlepszym sposobem jest przytulenie, ale nie zawsze działa. Gdy nie pozwala się przytulić, zaprowadzam ją do sypialni i pozwalam wyciszyć. Często zasypia i ucina sobie drzemkę 😉 Wstaje oczywiście w lepszym nastroju 🙂

  3. My jesteśmy na etapie złości co 5 minut 😉 A najbardziej jak mamą zabrania ruszania kabli czy misek psa 😉 zawsze działa przytulenie;)

  4. Wszystkie sposoby, które opisałaś wydają mi sie przydatne i świetne. Warto się zastanowić, czy i my dorośli nie możemy skorzystać z nich na codzień. Pozdrowienia: -)

  5. Bardzo ważny wpis! Żadna emocja nie jest zła. Natomiast sposób jej wyrażania może być już niewłaściwy. Kiedyś na warsztatach poznaliśmy sposób na poznanie Złośnika dziecka. Czasem nie rozumiemy, czemu dziecko się denerwuje. Wtedy można mu zaproponować zabawę: Złośnik to taki przyjaciel dziecka, który mu towarzyszy, czasem przychodzi w określonych momentach i my chcemy poznać tego przyjaciela. Dziecko może rysować Złośnika, równocześnie odpowiadając na nasze pytania. Na początku dotyczą one np wyglądu Złośnika, można używać określeń porównujących (mniejszy, większy od Ciebie?), potem pytamy o to, czy np jeździ z nami na wakacje, przychodzi niespodziewanie, czy na zaproszenie, z kim lubi rozmawiać ten Złośnik, jaki ma temperament, kogo lubi, kogo nie, czy od dawna się przyjaźnicie, gdzie mieszka itd.

    1. Wspaniały pomysł z poznaniem Złośnika. Świetnie, że się z nami podzieliłaś. Mam nadzieję, że inni również skorzystają, bo ja na pewno 🙂 Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *