Podobno dzieci dzielą się na takie, które jedzą wszystko o każdej porze oraz takie, które nie jedzą nic.

Ja tam w to nie wierzę. Choć wśród małych dzieci można znaleźć prawdziwe łakomczuszki, które mają olbrzymi apetyt oraz prawdziwych niejadków, to jednak dzielenie ich na dwie grupy jest zbytnim uproszczeniem. Bowiem małe dziecko a mówimy o dziecku, które ukończyło pierwszy rok życia, ale nie obchodziło jeszcze swoich trzecich urodzin, potrafi zjeść cały posiłek, w odpowiednich warunkach, jak również nie zjeść nic, kiedy nie ma ochoty na jedzenie.

Karmienie dziecka oraz nauka samodzielnego jedzenia to jedno z wyzwań, przed którymi stoją rodzice. Ważne jest przecież, aby dziecko dostało odpowiednią porcję białka, warzyw, owoców, zbóż, wody i tak dalej…. Ale  ja nie o tym.

Ja chcę Wam przedstawić kilka sposobów na to, jak skutecznie można ZNIECHĘCIĆ małe dziecko do jedzenia, z punktu widzenia małego bohatera.

🙂

Kochana Mamo,  jeśli chcesz, żebym grymasił i marudził przy jedzeniu a przy tym nic a nie nie zjadł to koniecznie:

 

  • Usadź mnie w wysokim krzesełku i pozapinaj wszelkimi możliwymi szelkami, abym nie mógł się za bardzo ruszać. Krzesełko postaw daleko od stołu, żeby moje wyciągnięte i machające rączki i nóżki nie mały szans dotknąć czegokolwiek, a tym bardziej zrzucić. Tylko w ten sposób ochronisz swoje talerze przed stłuczeniem a nieskazitelnie czysty obrus przed pobrudzeniem. Nie ma przecież znaczenia, że czuję się jak jakiś „inny”, i nie mam wtedy szans nauczyć się siedzenia przy stole i jedzenia z innymi. Chcesz, żebym jadł, kiedy czuję się tak skrępowany? Nie mam na to ochoty, kiedy traktuje się mnie inaczej, niż pozostałych.
  • Nie dawaj mi przypadkiem do ręki żadnych sztućców, nawet jeśli wyciągam po nie rączki. Często powtarzaj, że nożem mogę się uciąć, widelcem ukłuć a łyżką polać moje czyste ubranko. Koniecznie też muszę wiedzieć, że sztućce są dla dorosłych a nie dla dzieci i że używać ich będę mógł, kiedy się nauczę. Ale jak i kiedy mam to zrobić?
  • Nie pozwól mi też dotykać jedzenia rękami. Wszystko wtedy będzie upaskudzone, no i kto to będzie mył? Powtarzaj, że je się sztućcami a nie rękami a na to przecież mam jeszcze czas.
  • Pierwsze kęsy a zwłaszcza zupkę podawaj mi zawsze gorącą. Tak, jak mówiła Twoja babcia i mama – zupa ma być gorąca, bo inaczej będzie niedobra i zimna, bo zbyt szybko ostygnie. Takiej zupki to ja nie zjem.  Dmuchanie na łyżkę to za mało, a czekanie w krzesełku aż ostygnie szybko mi się znudzi i uznam, że posiłek dobiegł końca (mimo, że nic nie zjadłem).
  • Podawaj mi specjalne dania, gotowane w osobnym garnuszku. Kiedy inni będą wcinać schabowego lub grillowaną cukinię (tak widzę to i odróżniam)  spróbuj mnie zachęcić do zjedzenia papki. A może sama chcesz?
  • Kiedy sobie spokojnie jem coś co mi smakuje dołóż mi w trakcie jedzenia jeszcze troszkę makaronu do zupki albo ziemniaczków na talerzyk.  Czy wiesz, że ja wiem, kiedy mi coś dorzucasz do talerza? Od razu się orientuję. Czuję inny smak  i inną temperaturę. Nie zjem już wtedy nic więcej.
  • Podawaj mi jedzenie mówiąc „za mamusię, za tatusia” . Naprawdę nie możecie sami sobie zjeść? I wiem też,  że to nie żaden samolocik leci do hangaru, tylko jeden widelec z ziemniakami za dużo kieruje się do mojej buzi.  Zaufaj mi. Ja wiem lepiej, kiedy jestem najedzony, niż Ty, chociaż jesteś najlepszą Mamą na świecie.
  • Odwracaj moją uwagę od jedzenia stosem książeczek, zabawek a najlepiej bajką na tablecie. Może się wówczas zdarzyć, że wtedy zjem wszystko, ale nawet nie będę wiedział co zjadłem i czy mi to smakowało. No i następnym razem też będę się domagał bajki na tablecie (nawet wtedy, jak będziemy jeść niedzielny obiad u babci). Chociaż przyznam, że czasami lubię w trakcie posiłku pooglądać książeczkę (jedną) tak, jak Ty czytujesz sobie gazetkę przy śniadaniu. Ale całe stosy? No, zdecydowanie nie.
  • Uprawiaj karmienie chodzone, czyli podawaj mi jedzenie w trakcie zabawy. Kęsik mięska przy budowli z klocków, troszkę ziemniaczków, kiedy prowadzę autko po podłodze, kawałek rybki między jednym kopnięciem piłki a drugim. No dobra, czasem nawet zjem. Ale co to było, kiedy to było, czy mi to smakowało, czy nie…..nie wiem. Czy jak pójdę do szkoły też tak będziesz robiła?
  • Pokazuj mi inne dzieci, które jedzą (albo i nie) jednocześnie mówiąc: „o…widzisz, jak Ania ładnie je?” albo „popatrz, Piotrusiowi smakuje, więc jest dobre, dlaczego ty nie jesz?”.   Niech sobie jedzą, jak mają ochotę. Jeśli nie mam to nie mam, a od takiego mówienia na pewno jej nie nabędę. A jeśli tak, to tylko na chwilę.
  • Mów do mnie, że jak nie zjem to nie będę miał siły, zachoruję, że to nie ładnie tak nie jeść,  że ktoś (brat, siostra) się będzie śmiał ze mnie, że nie jem albo że przyjdzie czarny zły wilk i wszystko mi pożre. Serio tak będzie? No i niech sobie je, na zdrowie.
  • Mów do mnie: „babcia tak się starała a ty nie jesz” albo „jedz, bo mamusi będzie przykro”. Zaraz, zaraz. Mam jeść, żeby jeść, rosnąć i się rozwijać czy aby ktoś  inny się dobrze poczuł?
  • Dawaj mi nieograniczoną ilość słodyczy między posiłkami.  Kiedy dostaję często słodycze nie mam nawet możliwości poczuć, że jestem głodny. No i słodki smak dominuje nad innymi. Słodycze sprawiają, że nic innego mi nie smakuje.
  • Nie wychodź naprzeciw moim gustom smakowym. Tak, wiem, że to kuszące i taki maluch, jak ja jeszcze nie wie, co jest dla niego dobre a co nie. Ale niestety droga mamo. Jeśli coś mi nie smakuje, to nie będę tego jadł, chociażby stu specjalistów od jedzenia wyraziło swoją opinię, że to dla mnie dobre. Ty lepiej wiesz, co mi smakuje i co zjem chętnie, a jeśli nie to obserwuj mnie uważnie i się dowiesz. A potem przygotuj mi właśnie to.
  • Nie wprowadzaj rytmu dnia i posiłków o stałych porach. Najlepszy na niejedzenie jest chaos i podjadanie słodyczy, kiedy jest się głodnym a obiad jeszcze nie gotowy.

 

Jak myślisz Mamo, czy w ten sposób skutecznie zniechęcisz mnie do jedzenia? A może znasz jeszcze inne sposoby?

 

Jeśli ten wpis jest dla Ciebie przydatny, podziel się nim  z innymi. Może jeszcze komuś pomoże ?

 

 

 

 

 

13 wątków z “Jak skutecznie zniechęcić małe dziecko do jedzenia.

  1. Moi właściwie są „jadkami” Ale jedzą tylko te potrawy, co lubią 🙂 Oczywiście młodszemu staram się przemycić coś w formie zabawy, ale nie zawsze z pozytywnym skutkiem 🙂

  2. Mam dwóch jadków ;). Starszy miał alergię, teraz jest opanowana…. jak był malutki chciał jeść wszystko, niestety nie mógł. Teraz wybrzydza i czasem dostaję szewskiej pasji. Dygnitarz też jest chętny hihi do jedzienia. Znam dzieci które nie chcą jeść i rodzice nie biegają za nimi z jedzeniem, bo to się nie sprawdziło. Słodycze to zło w 100% :/…..

    1. Nie dziwię się, że masz dwóch jadków. W końcu gotujesz niebagatelnie 🙂 Buziaki 🙂

  3. Święte słowa! Ze wszystkim się zgadzam 🙂 Nie z wszystkim sobie radzę, jako mama 10 miesięcznej córki … muszę przyznać , że czasem bajka nam się zdarza podczas obiadku… 🙁

  4. Z większością rzeczy się zgadzam 😉 zwłaszcza z przekąskami, słodyczami i tym nieszczesnym tabletem czy bajkami. I robia to osoby które zarzekały sie ze tego nie zrobią 😉

  5. Ten okres dopiero przed nami bo moja córcia ma dopiero 6 miesiecy ale przyznam szczerze że raz juz się przylapalam na tekście ‚za mamusie, za tatusia’ i po chwili stwierdziłam, że to jednak głupie jest :-/

  6. Wiesz ja tak sobie myślę, że masa rodziców nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, że oni sami są winni tego grymaszenia przy stole. Swoją drogą, pisałam sama ostatnio na podobny temat, mianowicie o przemocy przy stole. Tak samo ogromnie liczna grupa rodziców zwyczajnie w trosce o nakarmienie małego brzucha ociera się o zwykłą przemoc! Dziecko, to taki sam człowiek jak my, tylko nieco mniejszy, i ma prawo do większego lub mniejszego apetytu. Ma prawo uwielbiać marchewkę i nienawidzić ziemniaków. Podejdźmy do tego zwyczajnie, z szacunkiem.

    1. Bardzo dobrze to ujęłaś. Dziecko ma prawo czegoś „nienawidzić” lub „uwielbiać” jeść, zupełnie, jak dorosły. I tak, jak dorosłego nikt nie zmusza do jedzenia brukselki tak nie trzeba również zmuszać do tego dziecka. Pozdrawiam 🙂

  7. Sposoby idealne na niejedzenie 🙂 Pamiętam jak moja córka zaczynała jeść samodzielnie, miała 11 miesięcy. Siadała w krzesełku, ale bez zapiętych pasów, dostawała łyżkę albo widelec i jadła z nami obiad. Czasami jadła i godzinę, ale zjadała sama 🙂 Dziś ma 4,5 roku i nie ma żadnych problemów z jedzeniem. Owszem są dni, kiedy nie ma ochoty i wtedy nie je obiadu czy kolacji, trudno, na siłę jej nie będę karmić, a wiem, że z głodu nie umrze. Po prostu kiedy zgłodnieje to powie albo sama otworzy lodówke i coś sobie weźmie 🙂

    1. Dobrze piszesz. Kiedy zgłodnieje sama się upomni o jedzenie, albo sama je sobie zorganizuje 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *