Czy masz czasem wrażenie, że odkąd zostałaś mamą twoje potrzeby zostały zepchnięte na drugi plan?

Kiedy sporządzasz listę zakupów najpierw uwzględniasz potrzeby dzieci a dopiero potem swoje?

Albo wybierasz się na zakupy dla siebie a wracasz z naręczem nowych bluzeczek i spodenek miniaturowej wielkości?

Twoja szafa pęka w szwach a Ty i tak codziennie wybierasz te sam zestaw ubrań?

To naturalne, ze jako mama pragniesz zadbać o swoje dzieci i nie chcesz, aby im czegokolwiek brakowało. Normalne jest również to, że opiekując się maluchami wybierasz wygodne ubrania, w których odczuwasz swobodę ruchów i nie martwisz się, że zostanie na nich plama a najczęstszy kierunek, w jakim się udajesz po wyjściu z domu wiedzie na plac zabaw lub do sklepu. Zwykła kolej rzeczy to również to, że z czasem ta rutyna zaczyna ci doskwierać. Pragniesz wyglądać dobrze i czuć się dobrze, ale nie wiesz, jak to zrobić i ciągle wybierasz te same, sprawdzone rzeczy do ubrania. Lubisz je i wybierasz, ponieważ są pewne, bezpieczne i zapewne pasują, skoro już je nosisz. Brakuje ci odwagi a może motywacji, by to zmienić. Zauważasz, że wiele ubrań które przechowujesz w szafie nie będą się już dla ciebie nadawały. Albo są już niemodne, albo zużyte, albo zbyt odleżane, albo zwyczajnie nie pasują do figury lub sytuacji (codzienności). Pewnego dnia przychodzi taki dzień, pod wpływem jakiegoś impulsu, że postanawiasz to zmienić. Impulsem takim może być dawno niewidziana koleżanka, która dopadła Cię w spożywaczaku, kiedy właśnie wyskoczyłaś po śmietanę, rzecz jasna w swoim dyżurnym stroju. A ona … no cóż….kiecka szyta na miarę i niemalże prosto od fryzjera. Rozpłynęła się w podziwach, jak to wspaniale wyglądasz, po czym zniknęła zostawiając Cię w oparach słodkawych perfum. Albo może to być również bliska przyjaciółka, która zaproponuje Ci zabawę w „popatrzymy na siebie przez lustro” i ….. nic więcej nie powie. Nie jest istotne, dlaczego pragniesz to zmienić, ważne, że decyzja została podjęta. Udajesz się więc do sklepów na poszukiwania nowych ubrań. Kupujesz je, niektóre Ci się podobają, inne po prostu poprawiają Ci humor. Ale jednak, widzisz, że to nie to. Uznajesz, że  nie pasują, albo pasują jak kwiatek do kożucha i znów wybierasz stary, bezpieczny zestaw. A te nowe zapychają Twoją szafę, wpędzając Cię w typowy stan „nie mam co na siebie włożyć”…

Może warto wówczas skorzystać z pomocy życzliwej osoby w postaci stylistki?

Stylistka to taka osoba, która potrafi w umiejętny i życzliwy sposób pokazać ci, co można ubierać, by dobrze wyglądać i dobrze się czuć. Nie będzie ci narzucała żadnego stylu typu glamour czy casual albo mody z paryskich wybiegów a raczej uwzględni twój styl, dopasuje ubrania do twojej sylwetki, tak, by dobrze na tobie leżały. Uwzględni też twoją sytuację i twoje potrzeby. Zapyta, w czym lubisz chodzić, jakie lubisz kolory, co chcesz przekazać swoim wyglądem. Zadba o detale, dodatki w taki sposób, że wybierając nowy zestaw ubrań dla ciebie stworzy efekt wow.

Wiem, że spotkanie ze stylistką może być krępujące. Wszak będzie cię mierzyć od stóp do głów, metrem i wzrokiem. Ale stylistka nie ocenia, nie krytykuje, nie przewraca oczami myśląc „coś ty na siebie włożyła???”. Po prostu zwraca uwagę na walory osoby, nad wizerunkiem której pracuje, które należy podkreślić i jej mankamenty, które można wytłumić. Jest przy tym dyskretna i profesjonalna.

Zadba o swoją klientkę i o to, żeby się z nią zaprzyjaźnić. W czasie spotkania stworzy dobrą atmosferę i wzbudzi zaufanie.

Spotkanie takie może być dla mamy kołem ratunkowym albo da jej kopa w tyłek. Pomoże na nowo odkryć, że jest nie tylko mamą. Ale również kobietą, żoną, przyjaciółką, kimś kto swoją osobą ma wiele do zaoferowania innym ludziom.

Jakiś czas temu spotkałam się ze stylistką, która udzieliła mi kilka cennych wskazówek, które pomogły mi w doborze ubrań i dodatków a tym samym przyczyniły się do świadomego kształtowania mojego wyglądu.

Bardzo się cieszę, że w tej kwestii trafiłam na osobę, z którą się dobrze rozumiałam i mogłam jej w pełni zaufać.

A Marcelina – bo właśnie o niej mowa, jest osobą w pełni dyskretną i rzeczową. Jest również bardzo życzliwa. Nie powie Ci, że „źle wyglądasz”. Wskaże raczej coś, co możesz zmienić, poprawić. Jest profesjonalistką podejmującą szybkie decyzje i mającą olbrzymią wiedzę na temat stylizacji. Wcześniej myślałam, że kluczowe jest samo ubranie. A dzięki Marcelinie odkryłam, że wszelkie dodatki, takie jak biżuteria, buty czy torebka można wykorzystać do zaakcentowania własnych atutów.

Wcześniej myślałam również, że sama sobie poradzę. Że sama określę własny, tak zwany typ sylwetki oraz to, jakie kolory będą mi pasować. Tu również się pomyliłam. Owszem. Wszystko to, co można ocenić obiektywnie (czyli na przykład zmierzyć) można zrobić samemu. Ale na przykład dobór kolorów, gdzie kierujesz się własnymi preferencjami i „ulubionymi” nie jest takie proste. Istotne jest również to o czym pisałam wcześniej. Zupełnie nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak istotną rolę odgrywają wszelkie dodatki do ubioru. Mogą zarówno „zaszkodzić” jaki i zdecydowanie „pomóc”.

Marcelinę Górską, osobistą stylistkę, pracują z kobietami, z którą miałam przyjemność pracować i której usługi gorąco polecam spotkasz tutaj i tutaj.

Czy korzystałaś może z usług stylistki? W jaki sposób zmieniły Twoje podejście do ubioru? A może chciałabyś skorzystać, ale coś cię przed tym powstrzymuje? Zachęcam do dyskusji.

 

11 wątków z “Kiedy nie wiesz, co na siebie włożyć.

  1. Gdybym miała taka możliwość to chętnie skorzystałabym z rad stylistki. Póki co sama sobie wszystko dobieram i czasem mam wrażenie ze nic do siebie nie pasuje, ale wychodzę z założenia, że ma mi być wygodnie.

  2. Nie miałam okazji skorzystać z porad stylistki, choć w moim przypadku pewnie miała by pełne ręce roboty! 😀
    Za to mam syndrom pójścia po zakupy dla siebie i powrotu z rzeczami dla córki! 😀

  3. nigdy nie korzystałam z usług stylistki i raczej nigdy nie skorzystam znając mojego męża podejście by mnie wyśmiał powiedział że upadłam na głowę itp… nawet gdybym pracowała za swoje skorzystała z takiej pomocy… wiec musze niestety polegać sama na sobie ech… gratuluje że trafiłas na fajna dziewczynę która ci doradziła pokazała w jakimm stylu ci dobrze super poczułas sie kobieco cieszę się…

    1. Oj, to niedobrze. Myślę, że nie warto patrzeć na męża, bo nie ubierasz się dla niego tylko dla siebie.Jeśli czujesz, że przydałaby Ci się pomoc w tej kwestii, to życzę Ci, abyś ją uzyskała. Rozumiem, co czujesz. Życzę wszystkiego dobrego. Jeśli chciałabyś „pogadać” to napisz do mnie. Pozdrawiam 🙂

  4. Problem pt „nie mam co na siebie włożyć ” przy szafie pelnej ubrań to nie tylko problem mam, ale każdej kobiety. Moje podejście do ubioru po porodzie zmieniło się ponieważ zmieniła się moja figura. Najpierw więc musze walczyć o powrót do formy, a potem o garderobę w moim poprzednim rozmiarze 🤣

  5. Początek – jakbym czytała o sobie. Też znalazłam się w takim momencie, że po prostu powiedziałam sobie dość! Każdego ranka w momencie podejścia do szafy z sekundy na sekundę mój humor stawał się okropny. Chciałam dobrze wyglądać i dobrze czuć się we własnej skórze, ale te ciuchy….koszmar jakiś. Wyrzuciłam i wydałam wszystko w czym nie chodziłam od lat (niektóre rzeczy miały jeszcze metki), te w których czułam się źle i te, które przestały mi się podobać. Teraz jestem na etapie poszukiwania własnego stylu i kompletnie nie wiem od czego zacząć 🙂

    1. Bardzo fajnie, że podzieliłaś się z nami swoją historią. Wiele mam czuje podobnie i szuka pomysłu, jak się ubrać, w co się ubrać. Czasem szukanie własnego stylu jest również sposobem na oderwanie się od codzienności i impulsem, by „wyjść do ludzi”. Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *