Rozpoczęcie nauki w szkole to ważny dla dziecka moment, wzbudzający niezwykłe emocje, wiążący się z dużą zmianą dotychczasowego trybu życia. Szkoła, jaką znamy – piszę tu o zwykłej, tak zwanej szkole państwowej – stawia przed swoimi uczniami szereg różnych wymagań i obowiązków, a mały, ciekawy świata odkrywca, nie zawsze jest gotowy na to, by im sprostać.

Dlatego też proponuję, by przygotowywać dziecko na ten ważny moment już teraz, kiedy trwają wakacje. Przygotowywać je w naturalny sposób, korzystając z tego, co robimy na co dzień i uwzględniając to, jakie jest nasze dziecko, w czym jest dobre – to wzmacniamy oraz to, czego trzeba je uczyć od początku, aby mu tą zmianę ułatwić.

 

Według mnie warto:

  1. Wspierać dziecko w samodzielności. Jest to ważna umiejętność związana nie tylko z samoobsługą (ubieranie się, mycie, czesanie, dbałość o estetyczny wygląd zewnętrzny). Samodzielność dziecka to również nauka planowania, organizowania sobie zajęć, samodzielne podejmowanie wyborów (czy lepsze dla mnie będzie zrobienie zadania zaraz po przyjściu ze szkoły, czy może tuż przed zaśnięciem). Wiele rodziców narzuca dzieciom rytm, który sami uważają za dobry. Zgodzę się, że na samym początku szkoły pomoc rodzica jest bardzo wskazana. Ale uważam też, że dziecko powinno mieć wybór i mogło samo decydować o niektórych sprawach. Będzie się też tego uczyło przez cały czas swojej edukacji, a to tylko pomoże mu w dorosłym życiu. Dzieci wyręczane przez rodziców często mają trudności w organizowaniu sobie pracy i przestrzeni wokół siebie. Już teraz możemy zlecać naszym pociechom drobne prace do wykonania i pozwolić im na samodzielne rozplanowanie sobie tych zadań.
  2. Uczyć wytrwałości i systematyczności . Zwracajmy uwagę na to, aby każda rozpoczęta czynność została ukończona (np. budowla z klocków lub rysunek albo pozbieranie śmieci). Systematyczność dziecka można kształtować również przez przydzielanie mu drobnych obowiązków, które trzeba wykonywać systematycznie , np. sprzątanie zabawek, karmienie rybek, podlewanie roślinek. Dlatego też ważne jest planowanie tych zajęć, aby dziecko brało na siebie zadania, które jest w stanie wykonać i nie będą dla niego zbyt dużym obciążeniem.
  3. Wzbogacać jego wiedzę o świecie, doświadczenia życiowe, pobudzać do działania, rozwijać spostrzegawczość i myślenie. Poszerzać zasób słownictwa i pojęć przedszkolaka można na wiele sposobów: odpowiadanie na wszystkie zadawane pytania, w których przejawia się myślenie i ciekawość poznawcza dziecka, czytanie książek, komiksów, samodzielne układanie historyjek na podstawie rysunków, wspólne rysowanie i inna twórcza aktywność, wspólne gry, zagadki, wspólna zabawa w domu lub na wycieczce.
  4. Rozwijać spostrzegawczość wzrokową. Jest to ważna umiejętność, ponieważ kanał wzrokowy jest dominujący jeśli chodzi o sposoby nauczania w szkole. Oglądajmy z naszym dzieckiem książeczki z obrazkami, grajmy w gry (np. memory, puzzle, domino), pomagajmy różnicować kształty, kolory i inne charakterystyczne cechy, którymi interesuje się nasze dziecko.
  5. Rozwijać spostrzegawczość słuchową. Rozwijajmy u dziecka zainteresowanie książką przez czytanie mu interesujących historii, bajek, takich, które samo wybierze, które są dla niego ciekawe. Czytanie pozwala na wspólne przeżywanie radości i smutków, rozwija koncentrację uwagi, wyobraźnię, pamięć i słownictwo i jest świetnym sposobem na wspólne spędzanie czasu.
  6. Uczyć liczenia. Większość dzieci, które rozpoczynają naukę w szkole potrafi liczyć do 20-u, a także dodaje i odejmuje w zakresie 10-u. Są to dane „statystyczne”, wynikające z badań nad dojrzałością szkolną dziecka. Jeśli macie takiego 6-ścio czy 7-dmio latka w domu doskonale wiecie, że potrafi on liczyć przynajmniej do 100. Naukę liczenia można uatrakcyjnić korzystając z codziennych zajęć i przedmiotów.
  7. Ćwiczyć sprawność ręki dziecka. Ręka nie usprawniona szybko się męczy i boli, nie pozwala na długie pisanie i rysowanie. Dlatego dobrze jest ją usprawniać wykonując ćwiczenia manualne i grafomotoryczne, czyli rysowanie, malowanie, wycinanie, wydzieranie, lepienie z plasteliny, zabawa masą solną, zabawa drobnymi elementami (np. klockami, grzybkami)., gimnastyka ręki, np. rzucanie małą piłką do kosza albo trafianie rzutkami w cel, gra w badmintona albo tenisa.
  8. Zadbać o jego umiejętności interpersonalne. Brzmi to bardzo poważnie i naukowo, ale chodzi tu o to, by zapoznać dziecko z zasadami panującymi w szkole, które podobne są jak te w życiu. Nawet dzieci w pierwszej klasie tworzą swój własny kodeks, w którym znajdziemy takie punkty, jak „szanujemy się nawzajem alby słuchamy siebie”, warto więc dziecko przygotować na coś takiego. Dobrze jest, jeśli zna podstawowe zwroty grzecznościowe, z czasem też nauczy się ich używać. Często mówię, że szkoła to taka maszynka, do której wrzuca się dzieci, odpowiednio przemiela i wychodzą z niej inne, niż weszły, wychodzą z niej „wyedukowane”. A każde dziecko jest indywidualnością – a ja gorąco wspieram indywidualność i zachęcam do tego rodziców, chociaż przyznaję, że w szkole płynięciu pod prąd nikt nie przyklaskuje. Drodzy rodzice, tu jest dla was pole do działania. Zastanówcie się, co jest dla was ważne. Zachowanie indywidualności dziecka, czy też nauczenie go wpasowania się w szkolne schematy i otrzymania przez nie etykiety grzecznego dziecka. Pocieszające jest to, że z doświadczenia wiem, iż można obie te wartości pogodzić.
  9. Zadbać o pozytywne nastawienie naszego dziecka do własnej osoby, jego poczucie wartości, szacunek do siebie samego, umiejętności radzenia sobie z porażkami, stresem i konfliktami. Możemy to robić poprzez umiejętne pochwały w odpowiednich sytuacjach, uświadomienie dziecku różnic indywidualnych, naukę relaksacji oraz dystansu do siebie. Warto też również pamiętać o jego indywidualnych właściwościach rozwojowych, potrzebach, zainteresowaniach i możliwościach. Pamiętajmy to tym, że to jest praca, którą trzeba wykonywać cały czas.
  10. Zapoznać dziecko ze szkołą. Możemy to zrobić fizycznie, przez pójście do niej na przykład na tak zwane Dni Otwarte, albo w innym, dobrym dla nas terminie (lepiej to wcześniej uzgodnić). Pozwiedzajmy wspólne szkołę, pokażmy dziecku klasę, salę gimnastyczną bibliotekę i inne pomieszczenia, które tam się znajdują. Poopowiadajmy mu o szkole, jaką pamiętamy. Ale nie przekazujmy naszemu dziecku własnych lęków i obaw związanych ze szkołą (szkoła jest straszna, okropna, nudna) albo przesadzonego entuzjazmu (szkoła jest super, ekstra, to najlepsza rzecz na świecie, jaka mnie spotkała). Opowiedzmy mu raczej o własnych doświadczeniach, przeżyciach, które pamiętamy. Lepiej, jeśli będą to pozytywne wspomnienia, niż negatywne, ale myślę, że te drugie wcale nie zrobią szkody, jeśli będą szczere i odpowiednio przekazane.
  11. Przyzwyczaić dziecka do stałego rozkładu dnia (zaplanowane godziny spędzone w szkole, posiłków, zabawy, snu). Myślę, że dla każdego dziecka, które uczęszczało do przedszkola nie będzie to nic nowego.
  12. Wybrać się na wspólne zakupy. Każdy przyszły uczeń kompletuje swoją wyprawkę. Dobrze, jest, jeśli dziecko może w tym uczestniczyć, może wybrać sobie tornister, piórnik, śniadaniówkę, zeszyty czy kredki. Zapach pierwszej klasy, kiedy wszystko jest takie świeże i nowiutkie jest niezapomniany i ja wciąż go pamiętam. Gwarantuję, że po wspólnych zakupach nasz przyszły uczeń nie będzie się mógł doczekać pójścia do szkoły, więc lepiej zaplanować je na koniec wakacji.

Pamiętajmy też, o czym już pisałam, że każde dziecko jest indywidualnością. Nie ma dwóch takich samych dzieci i takich samych problemów i sytuacji. Bądźmy elastyczni w swoim działaniu.

Wymienione punkty są dla mnie najważniejsze, stosowałam je już dwa razy i zastosuję jeszcze dwa. Być może coś pominęłam, być może z czymś przesadziłam. Jedno wiem na pewno.

Przygotowanie dziecka do tego ważnego momentu, jakim jest pójście pierwszy raz do szkoły, w jakikolwiek sposób wymyślony i założony sobie przez nas jest naprawdę bardzo, bardzo ważne, i pomaga dziecku się przetrwać te pierwsze miesiące oraz następne lata…

A Ty, w jaki sposób przygotowywałaś swoje dziecko do szkoły?

 

16 wątków z “Jak przygotować dziecko do szkoły.

  1. Mamy za sobą wspólną wizytę w szkole i zakupy. Tu pozwoliłam córce nieco zaszaleć 🙂 A jaki będzie tego efekt – zobaczymy już w poniedziałek 🙂

  2. Ojj, widzę, że mój komentarz się nie zapisał. Uważam, że szczególnie należy podkreślić punkt pierwszy. Rodzice przyprowadzają do szkoły dzieci, które są ciągle wyręczane i to w szczególności przez babcie i dziadków. Bardzo często słyszę jak oni się obrażają, kiedy nauczyciele zwracają uwagę, że podstawową umiejętnością pierwszoklasisty jest samodzielne ubranie się.

    1. O, tak. Bardzo dobrze, że o tym piszesz. Babcia nakładająca wnuczkowi buty, kurtkę, czapkę i inne części garderoby to częsty obrazek ze szkolnych szatni pierwszaków. Babcie i dziadkowie robią to oczywiście z troski i trudno jest ich przekonać, że dziecko jest w szkole samo parę godzin i świetnie sobie samo daje radę, np. kiedy przebiera się na w-f lub wszyscy wychodzą na spacer.

  3. Większość punktów już osiągamy w wieku 5 lat. Brakuje nam umiejętności wysiedzenia w jednym miejscu przez dłuższy czas. moja Tosieńka już chciałaby iśc do szkoły, a ja się zastanawiam czy ja posłać za rok czy dopiero za dwa. Na szczęście mam jeszcze czas do namysłu.

  4. Pamietam do dzisiaj, jak bardzo bolala mnie reka przy pisaniu na poczatku roku szkolnego, na dodatek przestawiano mnie jeszcze z lewej reki na prawa, wiec mialam troche problemow z pisaniem „ladnie”. Wszystkie Twoje rady sa cenne. Mysle, ze fajna opcja jest szczegolnie zapoznanie dziecka ze szkola, to moze faktycznie zmniejszyc stres – nowy budynek, nowe twarze, nowa organizacja dnia.

  5. Idealny wpis dla mnie mamy przyszłego pierwszoklasisty. Samoocena tak to ważna rzecz, dziecko wchodzi w nowe środowisko, z mnóstwem niewiadomych. Trzeba mu w tym pomóc, choć jak sama piszesz samodzielność jest również ważna. My nad tym pracujemy 🙂 baardzo przydatne informacje.

  6. Cenne rady dla każdej mamy. Pamiętam, jak się bałam, gdy bratantek szedł pierwszy raz do szkoły. Na szczęscie maluch sobie poradził i jestem jednym z lepszych uczniów w klasie. Już nawet nie chce myślec, co to będzie, jak moją pociechę wyślę do szkoły. 😉

  7. Cenne rady. Posiadam w domu sześciolatka, który choć czyta, pisze i w zasadzie mógłby iść do szkoły to jednak spędzi jeszcze rok w przedszkolu. Mając już w domu jednego ucznia mogę z pełną odpowiedzialnością stwierdzić, że wzmacnianie samooceny u dziecka to najważniejszy z tych wszystkich punktów. Jeśli dziecko zna swoją wartość, ma świadomość swoich mocnych i słabych stron będzie mu zdecydowanie łatwiej.

  8. Bardzo ważne punkty do przerobienia dla wszystkich rodziców pierwszoklasistów! Szczególnie przydaje się rozćwiczenie rączki (pkt 7), u nas były na początku problemy z pisaniem, bo rączka bolała, chociaż wydawało mi się, że córa dużo i chętnie wcześniej rysowała. Punkt 8 o umiejętnościach interpersonalnych też bardzo ważny, chociaż tu dużo zależy od charakteru dziecka – moje bardzo trudno „poddaje się” szkolnym rygorom, ma w sobie bunt indywidualistki i wszystko chce robić do tej pory po swojemu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *