Rodzice,  już od najmłodszych lat swoich pociech zastanawiają się, czy dawać swoim dzieciom pieniądze, a jeśli tak, to w jakiej kwocie i w jaki sposób. Czy jako stałe kieszonkowe, czy też jako wynagrodzenie, za wykonaną pracę.  W gotówce czy przelewem na konto? Stałe kwoty i regularne a może tylko w razie potrzeby? Jestem zdania, że dzieci powinny dostawać od rodziców pieniądze, jako regularne kieszonkowe, dostosowane do wieku dziecka i możliwości rodziny.

Kieszonkowe.

Dawanie dzieciom kieszonkowego jest bardzo dobrym pomysłem. Przede wszystkim uczy dzieci gospodarowania pieniędzmi, oszczędzania. Dzięki temu, że mogą same kupować szybko orientują się, co ile kosztuje i jak szybko można się pozbyć wszystkich pieniędzy. Kieszonkowe powinno być dopasowane do wieku dziecka. Młodsze dzieci dostają mniejsze kwoty, a także otrzymują je częściej. Starsze dostają więcej i rzadziej. Uważam, że tak jest sprawiedliwie. Moje dzieci zaczęły dostawać kieszonkowe, kiedy poszły do 4 klasy, czyli w wieku 10 lat. Wtedy dziecko zaczyna być bardziej samodzielne, chce decydować o sobie. Podniesienie kieszonkowego nastąpiło z chwilą rozpoczęcia gimnazjum i była to bardzo drobna kwota, ponieważ wcześniej dostawało kieszonkowe raz w tygodniu a potem, bardziej okrągłą kwotę raz w miesiącu, co w sumie wychodziło więcej. Uważam, że dawanie starszemu dziecku więcej kieszonkowego jest jak najbardziej sprawiedliwe, dlatego w 3 klasie gimnazjum nastąpiło prawie dwukrotne podwyższenie kieszonkowego.

Młodszym dzieciom w wieku przedszkolnym i na początku szkoły podstawowej można dawać nieregularne, drobne kwoty, wtedy, kiedy zachodzi taka potrzeba, na przykład udaje się na urodziny do kolegi. Powinni też  otrzymać dodatkowe kieszonkowe, kiedy samodzielnie jadą  na wycieczkę klasową lub z kolegą, z kimś z rodziny albo ze znajomymi.

 

Wypłata za oceny.

Nigdy nie stosowałam takiego sposobu na zasilanie dziecięcych skarbonek, chociaż znam rodziców, którzy tak robią. Uważam, że nauka nie jest pracą, za którą wypłaca się wynagrodzenie. Nauka jest nauką i samo zdobywanie wiedzy jest już wynagrodzeniem. Ponadto dzieci są w inny sposób nagradzane za naukę. Są to pozytywne oceny, możliwość startowania w konkursach a tym samym otrzymywanie różnych nagród, występy. Znam rodziców, którzy za każdą ocenę wypłacali dzieciom taką kwotę, jaką dostali ocenę. Czyli za szóstkę – 6 zł, za 5 – 5 zł. Itd. Niestety, zaprzestali tej praktyki, kiedy zorientowali się, że za sześć jedynek dziecko dostanie 6 złotych. Przy tego typu działaniach dziecko traci prawdziwą motywację do nauki. Całkowicie odradzam tego typu praktyk.

 

Wypłata za pomoc w domu.

Nie jestem temu przeciwna ale zależy to od tego za co konkretnie otrzymują wynagrodzenie pieniężne. Uważam, że dzieci nie powinny otrzymywać pieniędzy za codzienne obowiązki domowe, które wykonują lub pomagają w nich rodzicom. Dom jest wspólny. Razem w nim mieszkamy, razem w nim brudzimy, razem w nim sprzątamy. Dobrze jest, jeśli dzieci od małego wiedzą, że cała rodzina wspólnie dba o dom. Dbanie o dom powinno być naturalnym działaniem każdego członka rodziny.

Jednocześnie uważam, że dziecko powinno dostawać wynagrodzenie za dodatkowe prace w domu, które nie są stałymi pracami. Do nich należy np. malowanie płotu lub pomoc przy sprzątaniu piwnicy. Za to jak najbardziej dzieciom należy się wypłata.  Praca powinna być dostosowana do możliwości dziecka.

Konto bankowe.

Jak najbardziej polecam założenie dziecku konta w banku, jeśli jest odpowiednio duże i dojrzałe. Uczy go to oszczędzania, kontrolowania własnych wydatków.

A czy ty dajesz dziecku kieszonkowe?

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *